Ziyo – Tetris (1994), recenzja Marty Muśko

Polski rock w różnych postaciach powraca do łask dzięki Universal Music. Wytwórnia postanowiła przypomnieć o muzyce, która w latach 90-tych towarzyszyła nam każdego dnia w radiach, na kasetach lub płytach. Do wznowionego katalogu dołączył jeden z najbardziej interesujących i samodzielnych zespołów na polskiej scenie – Ziyo oraz ich album Tetris z 1994 roku, który wspólnie z singlem Magiczne słowa cieszył się komercyjnym powodzeniem. Jeśli znacie – warto powspominać, jeżeli nie – najwyższy czas, aby się z nimi zapoznać.

null

Tetris to czwarta i kolejna pozycja w dyskografii zespołu zrealizowana przez Andrzeja Puczyńskiego w Izabelin Studio pod Warszawą. Autorem projektu graficznego do pierwotnego wydania płyty jest Jacek Bonecki. Wspominam o tym z jednego niepochlebnego względu. Jeśli wasza płytoteka obejmowała właśnie pierwsze wydanie z 1994 roku, z pewnością zauważyliście, że wyróżniała się swoim dość brutalnym wyglądem. Ta oficjalnie zasilała pierwsze miejsca niemal w każdym zestawieniu najbrzydszych okładek wśród polskich płyt wydanych w ostatniej dekadzie XX wieku. Powierzchowna ocena jednak miała się nijak do zawartości, która okazała się komercyjnym sukcesem, a spora część materiału cieszyła się powodzeniem w rozgłośniach radiowych.

null
Z racji, że zaczynamy od czwartego studyjnego wydawnictwa zespołu, warto wiedzieć, że każda pozycja w ich dyskografii, począwszy od debiutanckiego albumu, rozpoczyna się od chronologicznie zatytułowanego intro. Otwieranie nowych krążków kolejno numerowanymi kompozycjami to tradycja, którą Ziyo utrzymuje do dziś. Żeby wam to zobrazować, Tetris otwiera elektroniczne, dwuminutowe Nr 4. Po krótkim wstępie muzycy dokładają brzmieniowego ognia w Niech płonie Rzym z bardzo solidnym instrumentalnymi fundamentami i nieustannie pracującą gitarą.

O tym, że Tetris jest wyjątkowe w swojej dźwiękowej i wizualnej prostocie przekonują Magiczne słowa. Liryczny przebój, który utrzymuje to miano po dzisiejsze czasy niestety w różnej, nie zawsze pierwotnej formie. Jednak każdy kto miał do czynienia z wykonaniem Ziyo zdaje sobie sprawę, że jakiekolwiek porównania są nie tyle co nie na miejscu, a wręcz niewłaściwe. Nie sam tekst, a nawet nie nastrojowa, akustyczna oprawa kompozycji powoduje, że jest ona rzeczywiście magiczna i jedną z najbardziej wyrazistych ballad w polskiej muzyce rockowej lat 90-tych, lecz uczuciowy, prawdziwy i radosny w głosie przekaz Jerzego Durała. Ten rozmarzony pejzaż to świetne wprowadzenie do nieco poetyckiego nastroju tej płyty. Jednak gdy głos zabiera Ethos z wyrazistą perkusją i basem, a następnie Isabelle, wyznania nabierają stanowczego, bardzo bezpośredniego wydźwięku. Nowofalowe instrumenty i melodyjne brzmienie towarzyszą w Noc i Dzień, a jeszcze głębsze rockowe granie otrzymujemy z Ikarem, jego pulsującym basem i długodystansową solówką gitary. Tytułowa wstawka jest natomiast jak sama okładka – z humorem i dystansem, która mogłaby otwierać abstrakcyjny teleturniej lub stać się tłem do umilania wielogodzinnej rozgrywki wciągającego tetrisa.

Teraz Albo Nigdy to doskonały psychologiczny motywator. Uwielbiam za syntezatorowe intro, ekspresyjne rockowe rozwinięcie i liryczno-wokalnego kopa. Na horyzoncie ujrzymy Dwa Słońca o subtelnym brzmieniu i jeszcze bardziej uczuciowym wykonaniu. Chociaż anglojęzyczny materiał nie jest muzykom obcy (wypełnili nim chociażby album Gloria), na płycie Tetris sięgnęli do repertuaru innych twórców zaledwie raz. Ziyo umieścili własną wersję utworu Hush wykonywanego w latach 70-tych przez zespół Deep Purple. O ile ruch stworzenia coveru akurat tego numeru po którego sięgało wówczas mnóstwo kapel, nie był niczym zaskakującym, o tyle interpretacja naszej rodzimej grupy zdecydowania wyróżniała się na tle masowego porywu na klasyka. U boku szwedzkiego Gottharda, gdzie potężny głos Steve’a Lee w 1992 roku bezlitośnie zostawił w tyle licznie znane mi wersje, Ziyo zaprezentowało jedną z najbardziej oryginalnych wariacji słynnego krzykliwego uciszacza.

Płyta jest najistotniejszą pozycją w dyskografii zespołu, a także stanowiącą logiczną konsekwencję drogi muzycznej, jaką obrał i zaproponował słuchaczom na trzech poprzednich płytach (ZIYO, Witajcie w teatrze cieni, Gloria) jeszcze w latach osiemdziesiątych. Po przejściu z Tetris do nowej dekady jednak z bardziej romantycznym nastawieniem do życia. To również przykład dobrego i jednocześnie komercyjnego polskiego rocka, gdzie w parze z przemyślaną muzyką idą równie sugestywne teksty wokalisty i basisty Jerzego Durała. Pozycja, której nie powinno zabraknąć w żadnej godnej uwagi płytotece zarówno wielbiciela charakternego oraz na przekór uczuciowego rocka, jak i zwolenników przełamywania gatunkowych barier.

null

Tetris
  • Data premiery: 26 10 2018
  • Wytwórnia: Universal Music Polska
  • Gatunek:rock
  • Single:
Najlepsze utwory: Magiczne słowa, Ethos, Isabelle, Hush
Najsłabsze utwory:

Popularne

oceny

  • 9/10
    Ocena końcowa - 9/10
9/10
Sending
User Review
0/10 (0 votes)

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje