Zaz – Effet Miroir (2018), recenzja Sebastiana Torbicza

Francuska piosenkarka jazzowa i soulowa – Isabelle Geffroy, znana wszystkim pod pseudonimem Zaz dość długo kazała czekać swoim fanom na jej nowy album. Długo, bo aż 4 lata. Jednak nareszcie powróciła, 16 listopada do sprzedaży trafił jej najnowszy krążek o tytule Effet Miroir. Z pewnością z tego powodu cieszą się jej fani na całym świecie, ale też i w Polsce, gdzie jest uwielbiana. To czwarty studyjny album w dorobku artystki. Wydany został przez wytwórnię Play On i Warner Music.

Zaz, to obecnie zarówno najpopularniejsza francuska piosenkarka na świecie, jak i najpopularniejsza artystka w samej Francji. Effet Miroir, to album łączący w sobie wiele różnych brzmień. Od prostych chansone, przez południowo amerykańskie brzmienie, rockowy pazur, aż po popowe brzmienia z elektroniką. Można by postawić w tym miejscu pytanie – „Czy taka mieszanka może się udać?”. Odpowiedź pozostawmy na koniec recenzji. Isabelle obdarzona jest specyficzną  barwą głosu, porównywana jest chociażby do Edith Piaff. Swobodniej operuje nim w różnych gatunkach.

Singlem promującym album jest utwór Que Vendra. Znalazło się na nim 15 kompozycji. Całość zaś otwiera Demain c’est toi. Spokojny, melancholijny utwór, z pianinem jako główny instrument. W tle słyszymy instrumenty smyczkowe. Po nim mamy singiel, czyli wcześniej wspomniane Que Vendra. Zaz śpiewa tu zarówno w języku francuskim, jak i hiszpańskim. Sam tytuł, z hiszpańskiego można przetłumaczyć jako „co będzie to będzie”. Tekst jest o tym, żeby brać życie jakim jest, i niczego nie żałować. Jak mówi o utworze sama artystka:

Z mojej perspektywy to utwór o tym, jak idziemy przez życie. Tytuł jest odbiciem ostatnich ośmiu lat, które spędziłam na koncertach w różnych częściach świata i przypomina mi o wszystkich spotkaniach i naukach, które mi się w tym czasie przydarzyły


Kolejna kompozycja to On s’en remet jemais. Ma bardzo nowoczesne brzmienie. Ciekawa linia basu, z głębokim i wyraźnym brzmieniem. Do tego w refrenach mocny riff gitary elektrycznej. Słychać w nim rockowy pazur. Odmiana po pierwszych spokojnych utworach. I znów po chwili żywszego grania, kolejny utwór nieco spokojniejszy. J’aime j’aime, klimatyczna kompozycja. W tle wybija się gitara akustyczna i bas w refrenach, który prowadzi melodię. Utwór w brzmieniu akustyczny. Dobry na zimowy wieczór przy kominku.

Mes souvenirs de toi, to utwór bardzo melancholijny. Hipnotyzująca melodia grana przez pianino,w refrenach odrobinę żywszy, pojawia się mały chórek w tle. Kolejny z utworów – Tout ma vie, to kompozycja energiczna. Od pierwszych dźwięków bije z niego pozytywna energia. Utwór Je parle, podobnie jak wcześniejszy, utrzymany jest w żywym tempie. Od strony muzycznej zastosowano fajne, charczące brzmienie gitary. Podobnie jak w wielu wcześniejszych utworach, dużą rolę rolę odrywa tu melodia grana przez bas. Utwór budowany na zasadzie narastającego napięcia w zwrotkach, do energicznych refrenów. Warto podkreślić, że również gra bębnów stoi tu na wysokim poziomie i „robi robotę”.  Resigne-moi, to kompozycja bardzo wysokich lotów. W całości przemyślana od początku do końca i zaskakująca. Odstająca od innych, połączenie elektroniki, z bluesowym brzmieniem gitary. Na pozór ponura, ale po głębszym wsłuchaniu napawa optymizmem. Ponownie gra perkusji – klasa. Na koniec mamy instrumentalną partię zespołu. W utworze Ma valse, Zaz odchodzi na moment od dużej dawki energii. To utwór spokojny, melancholijny. Artystka postawiła tu na wokalną ekspresję. Nie można jednak przejść tu obok pięknej i kunsztownie  zagranej przez pianino melodii.

Si c’etait a refaire, to kolejny utwór z ciekawym brzmieniem bandu. Rytmiczna perkusja, momentami trochę jakby funkowy bas, grany techniką slapowania. Pod koniec pojawia się solo gitarowe, a także soczyste brzmienie gitary elektrycznej. Po nim mamy Pourquoi tu joues faux, stylistycznie osadzony w klimatach południowo amerykańskich. Dynamiczna perkusja w refrenach grana na hi-hacie, w tle ciekawa barwa brzmienia klawiszy. Z pewnością utwór ten sprawdziłby się do tańców latynoamerykańskich typu salsa. Plum to utwór klimatem podobny trochę do Resigne-moi. Na przód wyłania się oczywiście linia basu, znów bardzo rytmiczna perkusja z dużą rolą. Nieco zdeformowane i charczące brzmienie gitary dodaje dodatkowego klimatu. Bardzo hipnotyzujący, głowa sama chodzi w rytm muzyki. Nos Vies jest już nieco inne jeśli chodzi o styl. Spokojny i prosty utwór. Stylistycznie popowy, ze swobodnie płynącą melodią gitary. Wokalnie również bez szaleństw, pojawiają się chórki.

Wraz ze zbliżaniem się do końca albumu, tempo utworów powoli spada. Dobrym przykładem na to jest przedostatnie na liście Saint-Valentine. Brzmieniowo bardziej akustyczne niż żywe. Delikatna perkusja, melodia oparta na gitarze akustycznej i melodii granej przez klawisze. Całość zamyka jedna z najdłuższych kompozycji na płycie, czyli Laponie. Choć trzeba stwierdzić, że jeśli chodzi o stronę melodyczna jak i wokalną niewiele się tu dzieje, to sama kompozycja ma w sobie coś przyciągającego. To piękna melorecytacja Zaz. Artystka wręcz czaruje tu słuchacza swoim pięknym głosem. Odpowiednio dobierając wolumen głosu w celu zbudowania klimatu. Do tego, piękne tło tworzy kunsztowna melodia grana przez fortepian.

Na początku postawiłem pytanie – „Czy taka mieszanka stylistyczna może się udać?”. Otóż tak – jak widać może. Zaz jest artystką bardzo świadomą, piszącą teksty i komponującą. Zawsze stawiała w swojej muzyce na ciekawe i odważne rozwiązania. Mieszanie stylami nie jest jej obce i robi to dobrze. Effet miroir jest jednocześnie powiewem świeżości, energią, a z drugiej strony w niektórych utworach skłania do refleksji. W zasadzie ciężko jest znaleźć mi słabe punkty tego albumu. Każdy może odnaleźć tu coś dla siebie. Jak mówi o nim artystka, chciała aby jego przesłaniem była nadzieja, odnalezienie i zaakceptowanie siebie poprzez jej muzykę. Taką nadzieję na lepsze, można usłyszeć w zasadzie w większości kompozycji. Zdecydowanie polecam ten krążek każdemu, niezależnie od tego czy jest fanem artystki, czy też nie, bądź niezależnie jakiej muzyki słucha. Jest on warty wysłuchania w całości. Wcześniejszymi albumami Isabelle ustawiła sobie pewną poprzeczkę, ale i tym razem podołała wyzwaniu utrzymując wysoki poziom. Zarówno wysoki poziom tekstów, jak i od strony produkcji i kompozycji, bo jak wiele razy podkreślałem partie instrumentów są tu bardzo kunsztownie wymyślone i zagrane.

Effet Miroir
  • Data premiery: 16 11 2018
  • Wytwórnia:Play On, Warner Music
  • Gatunek:Jazz, Pop, Soul
  • Single: Que Vendra
Najlepsze utwory: Pourquoi tu joues faux, Resigne-moi, Je Parle, Si c'etait a refaire, Laponie
Najsłabsze utwory:

Popularne

oceny

  • 9/10
    Ocena końcowa - 9/10
9/10
Sending
User Review
0/10 (0 votes)

autor recenzji

Sebastian Torbicz
Student 5 roku Muzykologii na KULu w Lublinie. Lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, Maroon 5, Bruno Marsa i wielu innych wykonawców. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Sprawdź nasze inne

Recenzje