ZAYN - Mind of Mine
  • Data premiery:
    25 03 2016
  • Wytwórnia:
    RCA Records, Sony Music Poland
  • Gatunek:
    R&B, alternative R&B, soul, pop
  • Single:
    Pillowtalk, Like I Would
Najlepsze utwory:
Rear View, Fool for You, Take It Off, Like I Would, It's You, Wrong
Najsłabsze utwory:
brak

Rok temu świat obiegła informacja, że wydawałoby się tak idealny zespół jak One Direction – nie jest idealny. Oto jeden z piątki chłopaków opuszcza pozostałych kolegów. Początkowe tłumaczenia są dosyć miałkie, jednak z biegiem miesięcy dowiadywaliśmy się coraz więcej. Kulminacją tego wszystkiego były dwa wydarzenia: zawieszenie działalności One Direction oraz debiutancki singiel Zayna, Pillowtalk. Teraz, dokładnie rok po opuszczeniu One Direction, Zayn Malik wydaje debiutancki album, Mind of Mine. Około 20 piosenek (wraz z deluxami, targetami itp.) debiutu chłopaka miażdży jakiekolwiek osiągnięcia pięciu studyjnych albumów zespołu, do którego należał – dlaczego?

Zayn Malik przybrał pseudonim ZAYN, zmienił wizerunek, obrał kompletnie inny kierunek muzyczny i… wygrał. Chociaż bardzo chce odciąć się od wszystkiego, co związane z One Direction – nie da się. Dlatego już w pierwszym akapicie odhaczę porównania do 1D i więcej do tego tematu wracać nie będę. Pillowtalk, pierwszy singiel Malika zadebiutował na szczycie Billboard Hot 100. Coś, czego One Direction nie udało się dokonać. Krążek raczej na pewno również dotrze na sam szczyt, ale nie ma co porównywać sprzedaży – ok. 200 tys. egzemplarzy w USA wynikiem oszałamiającym nie jest. Gdy jednak 1D wydawali również teraz, raczej osiągnęliby podobne wyniki. Taki po prostu mamy klimat i tak koszmarna sprzedaż ma miejsce… na całym świecie. Jednak nie listy przebojów i sprzedaże są najważniejsze – krytycy klękają przed Malikiem. Artystycznie około dwadzieścia piosenek ze wszystkich edycji krążka bije na głowę ponad sto utworów, które One Direction zgromadzili na pięciu studyjnych wydawnictwach (cztery z Zaynem na pokładzie).

Przygotowując się do pisania tej recenzji najpierw osłuchałem się z albumem, a trwało to całkiem sporo, 2-3 dni. Następnie zasiadłem przed komputerem i przeczytałem tonę materiałów na temat tego wydawnictwa – począwszy od for internetowych (z ATRL na czele) po recenzje najważniejszych magazynów muzycznych takich jak Rolling Stone czy Pitchfork aż do polskich portali. W dużej mierze zdanie jest podobne – geniusz. Zayn w końcu miał swobodę i mógl pokazać, kim tak naprawdę jest, jaką muzykę chce tworzyć i o czym śpiewać.

Mind of Mine w wersji podstawowej zawiera czternaście utworów, a wraz z wersją deluxe (którą notabene bardzo trudno znaleźć w polskich Empikach, bo najzwyczajniej w świecie wyprzedała się w pierwszych dniach) jest ich osiemnaście. Cała osiemnastka od pierwszego do ostatniego, to miniarcydziełka. Do żadnego z nich nie można się przyczepić i powiedzieć, że jest zły od a do z. Zdarzają się potknięcia (o tym za chwilę), ale finalny produkt to coś niesamowitego (patrz się i ucz Ellie Goulding, można dać dużo utworów i wszystkie będą dobre, bez zapychaczy).

Zayn serwuje nam całą paletę dźwięków – od szalonych i przebojowych densów jak Pillowtalk, Like I Would czy Take It Off, cudownych ballad jak It’s You, Fool for You czy Blue aż po eksperymentalne, inne i charakterystyczne kawałki jak Truth, Drunk czy She. Nie można również zapomnieć o moim ulubionym utworze z krążka – Rear View, którzy wywołuje tyle emocji! Mind of Mine to również jeden z nielicznych albumów, gdzie intro oraz intermission (inna odmiana interlude) również zasługują na uwagę i wcale nie trzeba klikać ‘dalej’, gdy pojawiają się na playliście.

Skoro jestem przy Intermission: Flower. Fragment ten śpiewany jest w języku Urdu, jako hołd i inspiracja do ojca Zayna. Dokładnie, Zayn śpiewa:

Jab tak is mohobat ka fool na khile, tab tak is dil ko sakun na mile

Co po przetłumaczeniu na język angielski daje:

Until this flower of love doesn’t bloom, my heart won’t find relief

Trzy najważniejsze składowe każdego wydawnictwa: produkcja/muzyka, wokal i teksty tutaj błyszczą. Wokal Zayna jest niesamowity i w prawie każdym utworze słyszymy jego inne barwy, koloryty, nowe rejestry i użycia (falsety w It’s You!). Wokal bardzo ładnie powiązany jest z niezwykle inteligentną i nowoczesną produkcją. W większości przypadków Zayn śpiewa sam, jednak kilkukrotnie użyte są majestatyczne chórki, nakładanie się wokali i delikatny autotune. Tak, on tu jest, ale jego użycie to istna poezja dla uszu – seksowne i wyuzdane Take It Off błyszczy dzięki znakomitej produkcji i przesterom wokalnym. Raz jednak jeszcze podkreślę, że wszelakie wokalizy, które Zayn serwuje na tym wydawnictwie to istny majstersztyk. I są one prawdziwe, co udowadnia tych kilka występów młodego muzyka w programach talent show (zobaczcie iHeart Album Release Party czy występy z It’s You albo Like I Would w programach wieczornych, on potrafi śpiewać!).

Ostatnia „składowa”, na który zwykle rozbieram albumy to teksty. I tutaj jest pewnego rodzaju schizofrenia. Z jednej strony powalają teksty kawałków It’s You, Rear View czy Wrong. Mamy znakomite intro oraz intermission. Seksowne, choć wyuzdane Take It Off. I tym właśnie przejściem muszę zganić niektóre teksty. Nie wszystkie są takie znakomite, niektóre są proste i nijakie. Tak jakby znakomita produkcja i muzyka zajęła większą część pracy nad albumem, a zapomniano o tekstach (tu nie ma źle wyprodukowanego utworu, wszystkie są majstersztykami). Nie do końca kupuje teksty She czy Drunk, Befour melodyjnie wpada ucho i jest znakomite, ale jak zagłębić się w tekst to jest… taki, że jest, i tyle. Nie tak jak w przypadku Fool for You czy Rear View, które chce się cytować, chce się pamiętać.

W sumie, do moich ukochanych utworów należą Rear View (absolutny majstersztyk), balldy Fool for You i It’s You, jak również Pillowtalk, Like I Would, Take It Off oraz bonusowe She Don’t Love Me, Golden czy Do Something Good, które znajdziemy na amerykańskiej targetowej wersji krążka.

I know given a chance I’d do it again
‚Cause I can’t help myself
‚Cause I can’t stop myself
I just love being a fool for you-oh-oh
Fool for You

* * *

Heard about all the things you’ve done
And all the walls that you’ve been in
Heard about all the love you lost
It was over before it began
Rear View

Tak oto Zayn, niegdyś członek jednego z najpopularniejszych boysbandów na świecie, prezentuje nam niesamowity debiut. Najlepszy debiut ostatnich lat, produkcyjny majstersztyk, liryczne arcydzieło i wokalny popis umiejętności. Niegrzeczny chłopiec prezentuje niesamowity talent oraz początek wielkiej przygody z muzyką (solową). Czy kolejne albumy będą równie udane? Kogo to obchodzi, w tej chwili delektujmy się Mind of Mine. Czuję, że jeszcze przez długie miesiące te piosenki nie opuszczą mojej codziennej playlisty.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Łukasz Mantiuk
9.4/10
Dariusz Kozera
9/10
Ola Lis
8.7/10
Piotr Krajewski
8.5/10
Łukasz Jaćkiewicz
8/10
Paweł Markiewicz
6.5/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCo następnym singlem? #9 – Troye Sivan, Blue Neighbourhood
Następny artykuł„Muzyka mojego życia” (2016) – Robert Janowski. Recenzja Marty Mrowiec
Łukasz Mantiuk
Wydawca i redaktor naczelny All About Music, na stałe (i z miłości) osiedlony w najpiękniejszym mieście Polski, Gdańsku. Miłośnik mainstremu oraz wszystkiego, co niemainstremowe. Lubi proste rzeczy i eksperymentalne, ciekawe i nudne, nowe i stare. Beyoncé i Marylę Rodowicz, Years & Years ale i Evanescence. Popowo i rockowo, soulowo i elektronicznie.