You Me At Six – VI (2018), recenzja Izabeli Zadury

Chociaż poprzedni album brytyjskiej grupy grającej melodyjnego pop rocka ukazał się zaledwie rok temu, panowie powracają z szóstym już studyjnym krążkiem pod tytułem VI. Czy You Me At Six tym razem będą w stanie nas czymś zaskoczyć?

Image and video hosting by TinyPic
Fot. somusic.pl

You Me At Six, zespół istniejący od 2004 roku, to swego rodzaju brytyjska odpowiedź na All Time Low. Oni również zaczynali swoją karierę od lekkostrawnego pop punku (debiutancki album Take Off Your Colours), aby później skierować się w stronę alternatywnego rocka (znakomicie przyjęte płyty Hold Me Down czy Sinners Never Sleep). Zespół potrafi nagrywać zarówno piękne ballady, jak i cięższe, rockowe przeboje – tutaj najlepszym przykładem jest Bite My Tongue z gościnnym udziałem Oli’ego Sykesa z Bring Me The Horizon. I chociaż You Me At Six mają wielu oddanych fanów, a na swoim koncie liczne znakomite utwory, cały czas brakuje czegoś, co pozwoliłoby im wyróżnić się z tłumu. Płyta VI to moja kolejna próba odnalezienia faktora „wow” w twórczości zespołu.

Image and video hosting by TinyPic
Fot. bol.com

Płytę rozpoczyna mocne uderzenie: singiel Fast Forward. Ciekawie użyta w tle elektronika nie odwraca uwagi od znakomitej perkusji. Utwór jest pełen energii – idealny na poranną drogę do pracy lub szkoły, kiedy desperacko potrzebujemy się rozbudzić. Jeśli zaś chodzi o tekst, zasługuje najwyżej na trójkę z plusem. Mimo to byłabym bardzo zadowolona, gdyby reszta albumu była utrzymana na podobnym poziomie.

Straight To My Head, na szczęście, trzyma poziom. Na pozór prosty utwór o wszechogarniającej miłości wyróżnia się refrenem. Josh Franceschi, wspomagany przez świetne gitary, daje tu prawdziwy wokalny popis, którym przypomina nam o swoich rockowych korzeniach. Dalej robi się nieco mniej rockowo, a bardziej tanecznie. Back Again to utwór bardzo lekki, z dużą dawką elektroniki i refrenem zaśpiewanym w całości falsetem. Słychać, że You Me At Six starali się napisać piosenkę chwytliwą – udało się, ale utworowi brakuje niestety duszy. Z kolei utwór Miracle In The Mourning stoi gdzieś na rozstaju dróg pomiędzy tanecznym popem a rockowym graniem, i nie wychodzi mu to na dobre. Chociaż piosenki słucha się przyjemnie, natychmiast się o niej zapomina.

3AM to kolejny utwór, który You Me At Six wybrali na singiel. Piosenka jest bardzo rytmiczna i prawie taneczna, co ma wiele sensu, jeśli wsłuchamy się w tekst opowiadający o przelotnej znajomości i telefonie w środku nocy. 3AM to propozycja poprawna, która niestety nie pozostaje na długo w pamięci.

Dużo lepiej wypada I O U, również singiel. Warstwa muzyczna utworu tworzy niesamowicie tajemniczą, ciężką atmosferę, a tekst zwrotek jest intrygujący. Szybka perkusja sprawia wrażenie, jakby budowała napięcie do głośnego, szybkiego refrenu, zespół serwuje nam jednak niespodziankę: refren jest spokojny i wyciszony, a cała energia uwalnia się dopiero w świetnym bridge’u. I O U to zdecydowanie jeden z moich faworytów na albumie. Pray For Me nie wnosi do VI niczego nowego. Piosenka jest poprawna – jedynym intrygującym elementem są chórki w tle. O wiele lepszym utworem jest Predictable. Tekst sprawia wrażenie, jakby był napisany z większą uwagą i zaangażowaniem niż znakomita większość tekstów na VI. W warstwie muzycznej utwór jest mocno rockowy, wręcz gniewny. Trzeba przyznać, że You Me At Six świetnie wypadają w takim repertuarze.

Przy Danger możemy odnieść wrażenie, że słuchamy utworu Panic! At The Disco, pozbawionego niestety wszystkiego, co czyni Panic! wyjątkowym zespołem – niezwykłego wokalu Brendona Urie oraz ekscytujących aranżacji instrumentalnych. W wykonaniu You Me At Six, Danger to utwór po prostu… zwyczajny. Po dziewięciu lepszych i gorszych piosenkach jestem spragniona dobrej ballady. Zamykające album Losing You lirycznie jest bardzo obiecujące, opowiadając, klasycznie, o nieszczęściu w miłości. Muzycznie brakuje tu jednak emocjonalnego katharsis, które powinno charakteryzować dobrą balladę. You Me At Six zamykają album nie do końca satysfakcjonującą notą.

„Musisz robić muzykę przede wszystkim dla siebie, bo jeśli to nie jest autentyczne, to ludzie wyczują ściemę”, powiedział na temat VI wokalista grupy, Josh Franceschi. Na albumie nie ma żadnej ściemy; to You Me At Six tacy, jakimi chcą być, dojrzali, pewni swojego dźwięku, sprytnie balansujący między popem a rockiem. Zespół nie próbuje odkrywać Ameryki. Osoby poszukujące oryginalności i ciekawych dźwięków będą nieco zawiedzione VI, ale fani zespołu powinni być zadowoleni.

VI
  • Data premiery: 05 10 2018
  • Wytwórnia:Underdog, AWAL, Mystic Production
  • Gatunek:pop rock, alternative rock
  • Single: Fast Forward, 3AM, I O U, Back Again
Najlepsze utwory: Fast Forward, Straight To My Head, I O U, Predictable
Najsłabsze utwory: Danger, Pray For Me

Najnowsze wpisy

Popularne

oceny

OCENA KOŃCOWA AUTORA RECENZJI

  • 5/10
    Ocena końcowa - 5/10
5/10

autor recenzji

Izabela Zadura
Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Sprawdź nasze inne

Recenzje