Ralph Kaminski to obecnie jeden z najbardziej obiecujących debiutantów. W zeszłym roku wydał świetny album m o r z e, którym zachwycała się nasza redakcja. Dziś natomiast mamy dla Was zapis naszej rozmowy, która odbyła się niedawno po jednym z jego koncertów w Toruniu.

Łukasz Jaćkiewicz: Moja przygoda z Twoją twórczością zaczęła się od kawałka Lights. Był rok 2015, piosenka odbiegająca od tego, co aktualnie tworzysz. Jak wspominasz tamtą współpracę?

Ralph KamiNski: Majlo trafił na trudny okres w moim życiu, czas pewnych perturbacji, które miałem z wydaniem mojej płyty. Ta piosenka właśnie opowiada o takich przygodach w życiu, o walce, żeby robić to, co się kocha. Gdy Majlo zaproponował mi żebyśmy zrobili coś wspólnie i żebym napisał tekst do tej piosenki, nie wiedziałem jak będzie wyglądała jego debiutancka EPka. Chcieliśmy, aby singiel był komercyjny, ale z niekonwencjonalnym podejściem.

Łukasz: Nowa wersja tego utworu powstała przy okazji promocji trasy koncertowej. Dlaczego właśnie ten utwór, a nie któryś z płyty?

Ralph: Utwory, które wcześniej promowały mój album i te, które będą go promowały w przyszłości są już znane. Z uwagi na to, że bardzo lubię Lights, postanowiłem je przearanżować na swój zespół i chciałem go dostosować do tego materiału, który gramy i nie stracić przy tym densowego klimatu.Mamy teraz wersję akustyczną i po prostu bardzo ją lubię.

Łukasz: Spotykamy się przed koncertem w Toruniu, ale swoją trasę rozpocząłeś w swoim rodzinnym mieście Jasło. Jakie to uczucie grać przed własną publicznością?

Ralph: Wbrew pozorom wcale nie było to takie łatwe. Chodzą plotki, że w moim rodzinnym mieście ludzie nie chodzą na koncerty. Występ w Jaśle to był mój pomysł, bo według pierwszego planu mieliśmy jeździć tylko po dużych miastach w Polsce, ale zamiast do Rzeszowa pojechaliśmy do mojego rodzinnego miasta. To miało być trochę symboliczne, tak samo jak moją płytę rozpoczyna Apple Air o moim mieście. A to co było niesamowite to, to że koncert został wyprzedany, ponad 400 miejsc zostało wykupionych. Przyjechali ludzie z okolic i odbiór był niesamowity.

Łukasz: Kilka koncertów zostało wyprzedanych jak wspominasz. Nie każdemu debiutantowi się to udaje.

Ralph: Nie wiedziałem, jakie będzie pierwsze zainteresowanie moją trasą. Na koncertach, na których już graliśmy, frekwencja naprawdę dopisała. To niesamowicie miłe uczucie. Jest to moja pierwsza trasa i pierwsze zderzenie z publicznością. To co robię i to co, przygotowałem z moim zespołem, jest dla ludzi. Ja się przy tym spełniam, ale cieszymy się, że możemy dać tę rozrywkę ludziom.

Łukasz: A jak się czujesz na scenie?

Ralph: Zarąbiście, kocham to po prostu.

Łukasz: To są Twoje pierwsze tego typu doświadczenia?

Ralph: Graliśmy wcześniej koncerty, wystąpiliśmy w Opolu na Scenie Alternatywnej. Każdy koncert jest inny i każdy niesie ze sobą nowe doświadczenia. Gramy w różnych warunkach, w różnych miastach w jakich nigdy wcześniej nie grałem, spotykamy się z różną publicznością. Najbardziej jednak kocham spotkania z publicznością po koncertach. To jest cudowne, że ludzie chcą zostać i porozmawiać. Ludzie wchodzą w te historie i naprawdę dają się zaprosić do mojego świata.

Łukasz. Podkreślasz też, jak ważny jest dla Ciebie zespół.

Ralph: Wiadomo, że moja płyta jest wydana pod moim nazwiskiem, ale w trasę wyjechałem z moim zespołem. Nie lubię też mówienia, że ktoś jest frontmanem, a ludzie za mną są szaraczkami. To są świetni muzycy, jesteśmy przyjaciółmi i tworzymy ten zespół już od dłuższego czasu. To jest nasz projekt.

Łukasz: A jak Wasze drogi się złączyły?

Ralph: Dwie osoby poznałem na studiach, dużą część zespołu na Famie, a niedawno dołączyli do nas Kuba Jakubowski i Michał Piotrowski. To tak trwało od 2013 roku – od wtedy zespół się zmieniał i kształtował.

Łukasz: Gracie teraz koncerty klubowe, ale niedługo zaczyna się sezon festiwalowy.

Ralph: Na pewno wystąpimy na Spring Breaku, ale walczymy też o inne festiwale. Kocham je i na pewno te koncerty będą trochę inaczej wyglądały niż klubowe. Teraz jest to trasa klubowa, pewien rodzaj spektaklu. Na festiwalu na pewno będziemy prezentować się nieco inaczej.

Łukasz. Ukończyłeś Akademię Muzyczną. Jak doświadczenia tam zdobyte, mają się do tego, co prezentujesz teraz. Bo jednak to trochę odmienne style (jazz i muzyka estradowa)?

Ralph: Poszedłem na Akademię Muzyczną nie po to, aby mieć papier, ale aby się czegoś nauczyć i zdobyć doświadczenie. Żeby być bardziej profesjonalnym i nauczyć się muzyki. To mi na pewno dużo dało, a Akademia otworzyła mi oczy i nauczyła mnie, że ta praca się nigdy nie kończy. Cały czas trzeba walczyć, aby utrzymywać ten wysoki poziom i cały czas trzeba się rozwijać.

Łukasz: Przed koncertem oglądałem Twoje występy na Youtube. Widzę tu artystę autentycznego, oddającego każdą emocję swoim głosem. A jak się mają kwestie wizualne tego co prezentujesz z materiałem na płycie?

Ralph: Mój materiał na płycie jest bardzo spójny i tworzy pewną historię. Zależało mi na tym, aby nie odgrywać tego materiału 1 do 1, ale za pomocą prostych metod scenograficznych podrasować to jakoś i zaprezentować widzowi materiał w inny sposób. Nie wykorzystujemy tu wybuchów i stroboskopów, ale korzystamy z prostych, starych i oldschoolowych serii elementów jak confetti, żarówki które nawiązują do mojego teledysku, cekiny, brokat. Wszystko to robi tak zwane show i formę spektaklu. Historia na koncercie inaczej jest poukładana niż na płycie – inaczej się zaczyna i inaczej się kończy. Wszystko ma swoją dramaturgię i jest przemyślane.

Łukasz: Te kwestie wizualne widzimy też w Twoich teledyskach. To są Twoje własne pomysły?

Ralph: Wszystkie scenariusze napisałem sam i cały czas musiałem nadzorować, aby moja wizja została zrealizowana.

Łukasz: Słyszałem, że tych teledysków ma być więcej.

Ralph: 1 kwietnia kręcimy nowy teledysk, a potem na początku maja kolejny.

Łukasz: Wróćmy jednak do płyty. Nazwałeś ją m o r z e. Czy ta nazwa ma dla Ciebie jakiś głębszy sens?

Ralph: Ten tytuł opowiada o okresie, kiedy żyłem nad morzem i jest ostatnim etapem przed wydaniem płyty. To, co przeżyłem do tego czasu, można też określić morzem uczuć. Ale i moje pożegnanie z morzem i otworzenie pewnego nowego etapu w życiu. Album zamyka ten stary rozdział.

Łukasz: Podkreślasz, że wydanie tej płyty była bardzo długą drogą. Kosztowało Cię to dużo wyrzeczeń?

Ralph: Musiałem dążyć do tego bardzo mocno i nie poddawać się, i rzeczywiście się nie poddałem. Byłem świadomy wartości tego materiału i jego potencjału, wiedziałem, że materiał jest inny i nie jest modny.

Łukasz. No i nie jest mainstreamowy.

Ralph: Dokładnie. Czułem, że chcę wydać taki album i długo zajęło mi to, aby wydać krążek tak jak ja to czuję. Wszystko na tej płycie, to są moje pomysły od samego początku, aż do końca.

Łukasz: Jesteś autorem tekstów i muzyki na tej płycie. Teraz bardzo rzadko zdarza się to na polskim rynku muzycznym.

Ralph: Ubolewam czasami nad tym. Każdy artysta powinien opowiadać o sobie i to najbardziej interesuje mnie w twórcach. Jakakolwiek by ona nie była, to prawda i historia są tu najważniejsze.

Łukasz. Zgadzam się z Tobą. Tym bardziej, że jak widzę teraz płyty i czytam credity, to autorem tekstu jest kto inny, autorem muzyki też, i jak się okazuje, artysta nie wiele ma wspólnego z tym.

Ralph: Nie krytykuję tego, bo tak było od lat i tak będzie, ale bardziej kręcą mnie historie gdzie od początku do końca ktoś ma na to wizję. Ja tworzę własne historie i ja też lubię słuchać takiej muzyki. Wolałem liczyć na siebie, choć wiem, że są znakomici kompozytorzy, którzy tworzą dla innych wykonawców.

Łukasz. Wróćmy pamięcią do momentu, w którym dowiedziałeś się, że Twoja debiutancka płyta zostanie wydana. Co wtedy czułeś?

Ralph: To nie było takie uczucie z dnia na dzień, bo wiedziałem, że coś się dzieje. Najpierw dostałem zgodę na cztery piosenki i to nie było tak od razu. Gdyby mi się to przytrafiło z dnia na dzień, na pewno euforii nie byłoby końca, ale to było już tak wypracowane i tak wywalczone, tyle czasu minęło, że bardzo się cieszyłem i wiedziałem, że czeka mnie ciężka praca. Wierzyłem, że podołam temu zadaniu i chciałem dopilnować koncepcji, którą sobie założyłem.

Łukasz: Ta wizja płyty była Ci znana od początku, czy po prostu się zmieniała?

Ralph: Zdecydowanie ewoluowała. Jak skończyłem komponować materiał w 2015 roku to dopiero wtedy wiedziałem w jaką stronę to musi pójść. Gdy powstawały moje pierwsze piosenki w 2010 roku, myślałem o mieszance elektroniki, bo wtedy była taka moda. Potem zrozumiałem, że chciałbym nagrać materiał ponadczasowy, bardziej na oldschoolowych i akustycznych elementach, które czasami imitują elektronikę. Tak jak na przykład w Meybick Song.

Łukasz: Ten utwór ma właśnie taką niestandardową budowę i zmienne tempo.

Ralph: Komponowałem niektóre utwory, tak jak ich się nie powinno (śmiech), w nie tak oczywistej formie. Ale ja tak po prostu czułem.

Łukasz: Bo zazwyczaj jest zwrotka, refren, zwrotka, refren.

Ralph: Właśnie. Lubię jednak takie zmiany i zwroty akcji w piosenkach. „Dziwność” bardzo mnie fascynowała. Trochę musiałem o nią walczyć.

Łukasz: Niektóre piosenki powstały prawie siedem lat temu. Te tematy, o których wtedy pisałeś, nadal są dla Ciebie aktualne i wciąż je przeżywasz?

Ralph: Meybick Song był na początku po angielsku, ale półtora roku temu napisałem tekst po polsku, który jest zdecydowanym nawiązaniem do angielskiego pierwowzoru, ale nabrał dla mnie nowego znaczenia. Podobnie było przy reszcie.

Łukasz: Nie kręciło Cię, aby nagrać wszystko po angielsku?

Ralph: Na początku myślałem, że ja będę śpiewał tylko po angielsku i tylko pisał w tym języku. Marek Kościkiewicz namówił mnie, że warto jest pisać w języku polskim. Bałem się, bo jest to trochę inny sposób pisania tekstów. Pierwszą kompozycją, którą napisałem po polsku było Podobno.

Łukasz: Niektórzy artyści podkreślają też, że trudniej jest napisać dobry tekst po polsku.

Ralph: Nie wiem czy trudniej, ale na pewno jest inaczej. Ale żeby nie było, uważam, że po angielsku też nie jest łatwo napisać dobry tekst. Po polsku natomiast trzeba dobrze użyć słów, aby całość brzmiała melodyjnie.

Łukasz: Wielu słuchaczy podkreśla Twoją wrażliwość, emocjonalną stronę  Twojej twórczości. Masz wrażenie, że to tworzy  Twoją wizytówkę jako artysty?

Ralph: Staram się być sobą i nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

Łukasz: A czy w takim klimacie chciałbyś dalej tworzyć?

Ralph: Chcę się rozwijać, pokazać się z innej strony  i próbować nowych rzeczy. Wydaje mi się, że nie jest to jedyna rzecz, w której się sprawdzam. Na pewno druga płyta pójdzie trochę w inną stronę , ja sam wiem w jaką, ale nie chcę o tym jeszcze mówić. Mam dokładną wizję od początku do końca, połowa nowego materiału jest już skomponowana.

Łukasz: Czyli to już niedługo?

Ralph: Nie, nie (śmiech). Musze mieć chwilę na oddech i dopracowanie materiału. Teraz jestem dumny z mojej pierwszej płyty i chcę ją po prostu wypromować. Chcę dotrzeć jeszcze do szerszego grona ludzi, bo to nie jest prosty materiał. To jest płyta, której trzeba dać chwilę czasu, żeby się w nią zanurzyć i ją zrozumieć.

Łukasz: Recenzje Twój album ma bardzo pozytywne. Zachwycamy się, że to jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat.

Ralph: Piękna recenzja, naprawdę jestem wzruszony. Ogromnie to buduje i nie potrzebuję nawet Fryderyka za Debiut Roku (śmiech). Pojawiło się tyle pięknych recenzji i tyle dostaje genialnych wiadomości od słuchaczy, i widzę jak ten album działa na ludzi. To jest największa nagroda za to wszystko.

Łukasz: Bo śpiewasz o emocjach, które ma każdy z nas, ale nie każdy umie je wyzwolić.

Ralph: Wydaje mi się, że jeżeli ja jestem szczery z odbiorcą, to wtedy jest jakieś połączenie. Kocham w sztuce prawdę.

Łukasz: Dźwiękowo określasz się jako alternatywny pop z domieszką muzyki filmowej. Ja tu czuję jednak jeszcze pewną dozę teatralności.

Ralph: Ciężko mi wrzucić ten album do jednej szufladki. Z tylu gatunków i z tego co mnie otacza, stworzyłem to, co mi się podoba.

Łukasz: A którzy artyści w Polsce podobają Ci się w tym co robią?

Ralph: Byłem w ubiegłym roku na Spring Breaku i pokochałem Rebekę. Wcześniej słyszałem o tym projekcie, ale nic o nim nie wiedziałem. Byłem zachwycony jaki mają materiał, tym jacy są sceniczni i porywają ludzi. Marzę, aby pojawić się na ich kolejnych koncertach. Uważam, że mamy w Polsce wielu niesamowitych artystów młodego pokolenia. Powinniśmy być dumni z tego, co teraz dzieje się w polskiej muzyce. Kompleksy względem zachodu zostały już dawno odrzucone.

Łukasz: Właśnie Spring Break prezentuje dużo młodych talentów, takich niekoniecznie z pierwszych stron gazet.

Ralph: I o to chodzi. Bo to jest festiwal dla tych osób, które lubią szukać. Powinno być dziesięć dni tego festiwalu, abyśmy mogli pójść na wszystko, co jest tam prezentowane.  A ja lubię artystów, którzy mnie intrygują i to wcale nie jest tak, że słucham artystów podobnych do mnie. Ostatnio poznałem zespół Suumo z Lublina – coś tu jest bardzo intrygującego i trzymam za nich mocno kciuki

Łukasz: I tym miłym akcentem, chcielibyśmy zaprosić Was na Spring Breaka, gdzie również wystąpi Ralph, a i my się tam pojawimy. Dzięki Ralph za rozmowę!

Ralph. Ja również dziękuję, do zobaczenia!