Uwielbiany przez publiczność, niezwykle muzykalny i wrażliwy duet Oh Wonder w ubiegłym roku wydał swoją debiutancką płytę. Nam Josephine i Anthony opowiedzieli o swoich początkach, planach na przyszłość i marzeniach!

Dorota Kutnik: Na scenie muzycznej pojawiliście się stosunkowo niedawno. Jak zaczęła się wasza przygoda z muzyką? Zawsze się tym interesowaliście?

Oh Wonder: Oboje zaczęliśmy grać muzykę kiedy byliśmy dziećmi. Josephine zaczęła uczęszczać na lekcje klasycznego fortepianu już w wieku pięciu lat i oboje zaczęliśmy pisać piosenki w wieku około 11 lat. To zawsze w nas było. Udzielaliśmy się w zespołach podczas, gdy uczęszczaliśmy do szkoły, gramy muzykę odkąd pamiętamy. Nie możemy się tym nie zajmować!

D.K.: Skąd pomysł na wspólną działalność i nazwę duetu?

OW: Spotkaliśmy się przez wspólnych przyjaciół i zaczęliśmy pisać razem piosenki dla zabawy. Oh Wonder narodziło się, gdy chcieliśmy udostępnić piosenkę zatytułowaną Body Gold, więc umieściliśmy ją na SoundCloudzie anonimowo, a reszta jest już historią!

Jeśli chodzi o nazwę – uwielbiamy słowo ‘wonder’ i to, co ono reprezentuje. Ma podwójne znaczenie – zarówno podziw czegoś pięknego, jak i pragnienie poznania, bycia ciekawym. Kochamy oba te uczucia  – ważne jest, by zadawać pytania, ale też doceniać piękno w życiu.

D.K.: Wasz pomysł na promocję debiutanckiego krążka był dość oryginalny. Co chcieliście osiągnąć poprzez wydawanie jednej piosenki na miesiąc? Nie obawialiście się, że słuchacze ciągle dostając coś nowego nie będą zainteresowani efektem końcowym?

OW: To nigdy nie był tak naprawdę przemyślany plan. Nie byliśmy świadomi, że wydamy album, chcieliśmy po prostu pisać jedną piosenkę na miesiąc i udostępniać ją! To było bardziej personalne wyzwanie dla nas jako tekściarzy. Jednak z perspektywy czasu to znakomicie zadziałało jako świetny sposób by nabrać tempa i zaangażować naszych odbiorców. Baliśmy się, że nikt nie będzie zainteresowany albumem pod koniec roku, ale w rzeczywistości zadziałało to wręcz przeciwnie – nasi odbiorcy zakochali się w trzynastu piosenkach w ciągu roku, więc pokochali album od razu kiedy go wydaliśmy!

D.K.: Nad waszym imiennym albumem pracowaliście sami. Każdy utwór jest w pełni autorski, produkowaliście je samodzielnie, bez żadnej dużej wytwórni. Patrząc przez pryzmat czasu, jak oceniacie ten ruch? Czego to Was nauczyło?

OW: To właściwie dużo łatwiejsze by kreować i robić takie rzeczy samemu – jeśli możesz. Nie było żadnych przeszkód do pokonania ani ludzi, których musielibyśmy o coś prosić; stworzyliśmy to, co chcieliśmy stworzyć. Te doświadczenie nauczyło nas by słuchać intuicji, być sobą i nie zwracać uwagi na to, co mówią inni. Nikt wcześniej nie wypuszczał albumu za darmo, piosenka po piosence, miesiąc po miesiącu, ale to nie był powód by tego nie zrobić. Dla nas, był powód by eksperymentować i przekraczać granice tego, co według innych znaczy tworzenie i dzielenie się muzyką. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że zignorowaliśmy każdego, kto mówił, że to był zły pomysł.

D.K.: W waszym przypadku debiutancki longplay przyjął się wręcz świetnie. Oczekiwaliście takiej popularności? Co czujecie patrząc na tyle pozytywnych opinii o waszym muzycznym debiucie?

OW: Nigdy nie spodziewaliśmy się, że będziemy w tym miejscu – to wszystko jest dla nas takim zaskoczeniem, szczęśliwym wypadkiem. Jesteśmy nieustannie pokorni i wdzięczni, że stworzyliśmy rozbudowaną grupę fanów i chcemy po prostu ciężko pracować, by kontynuować wydawanie dobrej muzyki.


D.K.: Wasze piosenki to melodyjne, przyjemne dla ucha kompozycje. Skąd braliście pomysły na teksty i muzykę do tych utworów? Gdzie szukaliście inspiracji?

OW: Do piosenek z naszego pierwszego albumu inspirowali nas ludzie. Każdy na świecie doświadcza smutku i okresów walki, a ten album jest o znaczeniu bycia dla siebie nawzajem.

D.K.: Nie da się ukryć, że ważną rolę w odbiorze waszej twórczości odgrywają też teledyski np. do Drive czy najnowszy do Lose It. Na co zwracacie szczególną uwagę przy planowaniu teledysku? Wasze wizje zazwyczaj są podobne czy się różnią?

OW: Dla nas, teledyski popychają piosenkę w nowym, wizualnym kierunku. W klipie do Lose It chcieliśmy ucieleśnić wolność i życie, o których jest piosenka, więc taneczne wideo było naturalną decyzją. Ogólnie dzielimy takie same wizje i estetykę, ale czasami też się nie zgadzamy, co sprawia, że finalny rezultat jest lepszy!

D.K.: Wydaliście album, który okazał się dużym sukcesem. A więc co teraz? Planujecie już kolejne wydawnictwo?

OW: W zeszłym miesiącu spędziliśmy trochę czasu w Nowym Jorku, gdzie pisaliśmy piosenki. Prawdopodobnie kilka z nich umieścimy na nowym albumie. Jesteśmy podekscytowani, bo wchodzimy do studia pod koniec roku, jak skończymy trasę koncertową. Nie możemy się doczekać!

D.K.: W muzycznym przemyśle na drugi album patrzy się często bardziej krytycznie. Czujecie presję związaną z oczekiwaniami krytyków i waszych fanów?

OW: Na pewno jest presja, ale narzucona przez nas samych. Ważne jest, by pozostać wiernym sobie i wkroczyć na nowy, niezbadany obszar. Cieszymy się powrotem do studia bardziej niż czymkolwiek innym. Tęsknimy za tym!

D.K: Polscy fani z niecierpliwością czekają na wasz występ w Gdyni. Czy oprócz wykonań utworów z waszego imiennego krążka możemy spodziewać się chociaż fragmentów nowych piosenek lub niespodzianek w postaci nietypowych coverów (jak np. Crazy In Love z repertuaru Beyonce)?

OW: Jesteśmy bardzo podekscytowani, że będziemy grać w Gdyni! Najprawdopodobniej będziemy wykonywać większość utworów z naszego albumu, ale zdecydowanie możemy dorzucić Crazy In Love, jeśli ktoś będzie chciał to usłyszeć!

D.K.: Jakiej muzyki prywatnie lubicie słuchać? Kto należy do waszych ulubionych artystów?

OW: Mamy bardzo podobne muzyczne gusta – oboje uwielbiamy Joni Mitchell, Death Cab for Cutie, Feist, Angus and Julia Stone, Max Richter, Phoenix, Bon Iver, Patrick Watson, James Blake… moglibyśmy wymieniać wiecznie.

D.K.: Macie muzyczne marzenia, jak na przykład występ u boku muzycznej gwiazdy, którą podziwiacie od dawna?

OW: Naszym prostym marzeniem jest kontynuowanie tworzenia muzyki. Chcemy również przyczynić się do tego przemysłu w pozytywny sposób i jeśli możemy choć trochę pomóc w zmianie życia ludzi naszą muzyką, to dla nas wystarczająca nagroda!