W świecie muzyki zadebiutowała płytą Pourquoi Pas. Po dwóch latach przerwy powróciła z zupełnie nowym materiałem i w zupełnie nowej odsłonie. Maja Koman, bo o niej mowa, udzieliła dla nas specjalnego wywiadu, w którym opowiada o jeszcze gorącym krążku raz byciu matką i artystką w jednym.

Paweł Markiewicz: Cześć Maju. Niezmiernie mi miło, że zgodziłaś się udzielić wywiadu. Powróciłaś do „świata żywych” po dwóch latach przerwy. Co od czasu wydania płyty „Pourquoi Pas” zmieniło się w Twoim życiu?

Maja Koman: Cały czas się coś działo więc powróciłaś do żywych to nie do końca trafne określenie. Były koncerty, kręciłam klipy, było parę fajnych duetów, ciekawe spotkania i praca nad nowym materiałem. Cały czas byłam czynna zawodowo, więc to nie jest powrót ze świata martwych tylko po prostu wydałam kolejną płytę.

Paweł Markiewicz: Niedawno wydałaś drugi krążek „Na Supełek”. W odróżnieniu od debiutanta, ta płyta składa się z polskich piosenek za wyjątkiem „Love Love Love”. Czemu dopiero teraz zdecydowałaś się wydać album, który składa się z polskich słów?

Maja Koman: Pierwsza płyta była zlepkiem utworów z szuflady, bez ładu i składu. Mieszkałam chwilę we Francji i miałam marzenia o powrocie tam albo gdzie indziej za granicę. Po polsku można śpiewać tylko dla Polaków. Mam masę utworów po angielsku, z którymi mogłabym działać za granicą i taki mam zamiar ale dla Rodaków będę śpiewać po polsku. Widzę po reakcjach na koncertach, że ludzie inaczej reagują jak w 100 procentach rozumieją co śpiewam. Polski jest trudny do śpiewania i pisania ale otworzyłam się i okazało się, że zabawa polskim całkiem nieźle mi wychodzi.

Paweł Markiewicz: Na wydawnictwie możemy usłyszeć duet z GrubSonem, jak doszło do tej współpracy?

Maja Koman: Bardzo spontanicznie jak zwykle. Kiedyś puszczałam mojemu bratu materiał jeszcze w fazie domowych wersji i zarysów i rzuciłam coś o duecie. Powiedział że do dwóch kawałków pasuje głos Grubsona i że to fajny gość. Szczerze mówiąc usłyszałam wtedy pierwszy raz, że jest taki artysta jak Grubson😉Jest faktycznie bardzo otwarty, pracowity i ma świetny głos. Pogadaliśmy chwile, wysłałam utwory o których myślę, spodobał mu się Ogień. Jest to utwór o jakiejś relacji damsko-męskiej więc w sumie idealne na duet.

Paweł Markiewicz: Miło wspominasz pracę z Tomaszem nad utworem „Ogień”?

Maja Koman: Nasza współpraca polegała na kilku rozmowach telefonicznych. Utwór był już gotowy a Tomasz miał tylko nagrać wokal. Współpraca będzie, jak będziemy kręcić klip, mam nadzieje wiosną się uda.

Paweł Markiewicz: Zastanawia mnie skąd pomysł na tak dużą ilość chórków na płycie. Czasem to właśnie głównie chórki nadają melodyjności utworom. Czy ma to związek z faktem, że kiedyś śpiewałaś w chórkach kościelnych?

Maja Koman: To bardzo proste – głos to instrument, którym najlepiej się posługuję. Zawsze uwielbiałam chóry i chórki. Chóry nadają harmonii mocy. Szczerze mówiąc uwielbiam komponować taką masę współbrzmień. Im więcej, tym większe wyzwanie a ja w komponowaniu najbardziej kocham komponować, więc się bawię i kombinuje. To właśnie chóry moim zdaniem nadają spójności tej płycie.

Paweł Markiewicz: Co z kochanym karpiem? Dlaczego nie zdecydowałaś się dodać tego utworu na płytę? Może planujesz wydać świąteczną reedycję z tą piosenką? Muszę powiedzieć, że osobiście trochę się zawiodłem, kiedy nie zobaczyłem go na oficjalnej trackliście. To dobry, ukazujący polskie realia, numer.

Maja Koman: Jest to utwór świąteczny, więc chyba lepiej żeby po prostu został singlem świątecznym, który co roku będzie się reaktywował. Nie wiem, czy chciałabym latem słuchać jakiejś płyty a nagle w środku jakiś bożonarodzeniowy kawałek. Niech żyje swoim własnym singlowym świątecznym życiem.

Paweł Markiewicz: W „Jestem” śpiewasz „Jestem taka jaka jestem”. Jaka tak naprawdę jesteś? Na obu płytach pokazujesz swoje dwie twarze – emocjonalną i melancholijną oraz szaloną i zabawną. Do której Ci bliżej w życiu codziennym?

Maja Koman: Większość ludzi, która mnie zna tak naprawdę dobrze, powie Ci od razu – wariatka. Dlatego gdybym miała robić muzykę, która odpowiadałaby mojemu temperamentowi to byłby to rock’n’roll i jakieś psychodeliczne odmiany techno a la Prodigy, tylko że komponując muzykę słyszę i czuję coś zupełnie innego. Lekkie a czasem i bardzo smutne melodie same mi się nasuwają. Uwielbiam instrumenty smykowe i pewien rodzaj smutnej skandynawskiej melancholii. Uwielbiam też elektronikę, wiec trochę próbuję to łączyć. Faktycznie jest tak, że większość utworów które komponuję, nie kojarzyłyby się ze mną. Komponowanie powoduje, że dostaję się w jakieś otchłanie mojej wrażliwości, która na co dzień się nie uaktywnia. A ja jaka jestem? Przede wszystkim bardzo różnorodna i nie mam wszystkiego w dupie. Tak naprawdę jestem cholernie wrażliwa. Ludzie, którzy mają wszystko w dupie, nie mówią o tym tylko zachowują się tak, że tak jest. Ta piosenka to taka trochę forma terapii, żeby zacząć mieć sporo rzeczy w dupie, zwłaszcza w sferze damsko męskiej.

Paweł Markiewicz: Tajemnicą nie jest, że jesteś matką. Nie było Ci trudno pogodzić pracę nad płytą z wychowaniem córki?

Maja Koman: Teraz to już córek bo są ich dwie 😉 to jest bardzo trudne, było i będzie. Często mnie nie ma, cały czas cos robię, nawet jak jestem to często jestem myślami nieobecna. Jak są momenty, że dzieje się mniej, to staram się być mamą na full, z gotowaniem, zabawami itd. Ale tych momentów jest stanowczo za mało. Niestety, to cholernie trudne do pogodzenia. Teraz już wiem, jak czytujesz wywiady aktorek czy wokalistek, gdy – jak mówią że super to łączą i to wcale nie takie trudne: robić karierę i być mamą – kłamią.

Paweł Markiewicz: Córka czasem inspiruje Cię albo wspiera w procesie tworzenia muzyki?

Maja Koman: Bardzo. Już na etapie powstawania utworów dziewczyny znają teksty na pamięć. Kika – starsza córka – jest absolutnie szczerym i bezkompromisowym krytykiem i nie raz przyczyniła się do pewnych zmian harmonicznych albo słownych.

Paweł Markiewicz: Jest płyta, będzie trasa promująca?

Maja Koman: Manager nad tym pracuje. Póki co mogę, zapowiedzieć koncert 5.11 w Gdyni. O trasie będę informować na bieżąco na swojej stronie. W połowie listopada ukaże się też kolejny singiel z klipem do utworu Prawy Sierpowy.

Paweł Markiewicz: W wakacje byłaś częścią trasy Spragnieni Lata. Jak wspominasz tamten okres?

Maja Koman: to była świetna trasa. Extra ludzie, fajna atmosfera, dobra muzyka, duże sceny i piękne miejsca. Spragnieni Lata to autorski projekt mojego managera Jarosława Maślanki, zatem musiało być fajnie 😉

Paweł Markiewicz: Którą cześć bycia artystą lubisz najbardziej? Tę, w której pracujesz zaszyta w studiu nad nowym materiałem, czy tę w której wychodzisz na scenę, śpiewasz i spotykasz się z fanami?

Maja Koman: Tę, w której w czterech ścianach konfrontuję swoje myśli z pomysłami. Gram, piszę, śpiewam. Najbardziej kocham komponować, wymyślać i tworzyć. Scena to tylko kropka nad i.

Paweł Markiewicz: Maju, jeszcze raz dziękuję za wywiad i życzę Ci jak największej ilości sukcesów zawodowych i prywatnych.

Maja Koman: Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu All About Music.