„W świecie muzycznym trzeba dużo od siebie dawać”. Wywiad z LP

W świecie celebrytów rzadko spotyka się taką osobę jak Laura Pergolizzi: szczerą, wyluzowaną, bezpretensjonalną i bardzo miłą. Zrobienie wywiadu z LP to był dla mnie zaszczyt, o którym marzyłam od dwóch lat i do którego przygotowywałam się ponad tydzień, mimo że od dawna słucham jej muzyki. Autorka takich hitów jak „Lost on you” czy „When We’re High” przyjechała do Polski, żeby promować swoją nową płytę „Heart to Mouth”. Tytuł dokładnie odzwierciedla trasę, którą na koncertach przemierza jej głos: z serca prosto do ust. Nie tylko przy śpiewaniu – także przy spotkaniu z drugim człowiekiem. Mogli się o tym przekonać między innymi polscy fani wokalistki, którzy spotkali się z nią w sobotę w Warszawie.

Dziś, w dniu premiery jej najnowszego krążka, chciałabym podzielić się z wami moją rozmową z LP. Jeżeli jesteście ciekawi, kto jest jej najlepszą przyjaciółką, co LP sądzi o filmie „Bohemian Rhapsody” albo o czym śpiewa w nowych piosenkach, to zapraszam serdecznie do lektury!

Marta Umiejewska: Cześć! Jak było dziś rano na spotkaniu z polskimi fanami?

LP: Hej! Świetnie! Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, ale to cudowne uczucie móc ich zobaczyć. Swoją drogą uświadomiłam sobie, że coś takiego nie istnieje w Stanach. Mamy programy śniadaniowe, ale nie w weekend. W te dni wszyscy odpoczywają.



MU: Na Twojej nowej płycie „Heart to Mouth” pojawiają się bardzo emocjonalne piosenki, jak „Dreamer” czy „Special”. Co się działo w Twoim życiu od wydania ostatniego albumu?

LP: Mimo że jestem w związku, to w trasie spędzałam wiele czasu sama. To było dla mnie dość trudne – czułam dystans, który czasami doprowadzał mnie do rozpaczy. Tęskniłam za psem. Ogólnie miałam dużo czasu, żeby myśleć i momentami trochę zatapiałam się w smutku. Pod koniec 2016 roku jeden z moich przyjaciół został zamordowany. To było dokładnie dwa lata temu, 23 listopada. Byłam wtedy w trasie i pamiętam, jak się o tym dowiedziałam następnego ranka. To było naprawdę tragiczne – on miał 33 lata i był moim bliskim przyjacielem. Nie potrafiłam tego pojąć. Wciąż za nim tęsknię. Napisałam o nim piosenkę „Special”, która pojawia się jako ostatnia na albumie.

MU: Wydałaś też bardzo melancholijny singiel „Recovery”, napisany z perspektywy Twojej byłej partnerki. Czy Twojej obecnej narzeczonej [Lauren Ruth Ward] to nie przeszkadza?

LP: Nie! Wydaje mi się, że ona doskonale to rozumie. Ludzie powinni być wdzięczni za to, jaką drogę przeszedł ich partner, bo to ona doprowadziła go do nich. Gdybyten człowiek nie miał wcześniej takich doświadczeń, to nie byłby teraz w tym samym miejscu.

MU: Lauren również jest wokalistką. Pojawia się między Wami jakiś rodzaj rywalizacji?

LP: Chyba nie. Jesteśmy od siebie bardzo różne i bardzo się wspieramy. Czasami trudno mi się patrzy, jak Lauren zmaga się z przeszkodami w przemyśle muzycznym, które ja już pokonałam. Jest teraz na takim etapie kariery, że wciąż czeka ją jeszcze wiele wyzwań. Daję jej rady, jeśli mnie o to poprosi, ale ona woli raczej robić wszystko po swojemu i ja to bardzo doceniam, bo to jej życie i jej kariera. Poza tym teraz rozwój muzyczny wygląda zupełnie inaczej – ważny jest YouTube i Instagram. Jak ja wydawałam pierwszą płytę, to Instagram nie był jeszcze tak istotny.

MU: W jednym z wywiadów powiedziałaś, że Twoim idolem był Freddie Mercury. Widziałaś już film „Bohemian Rhapsody”?

LP: Tak! Rami Malek był świetny, ale niezwykle trudno jest „podrobić” Freddiego. Chciałabym zobaczyć nieocenzurowaną wersję tego filmu. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej o Freddiem, to warto obejrzeć jego stare wywiady na YouTube’ie. W jednym z nich jest mowa o tym, jak Freddie stracił głos, bo poprzedniego dnia miał ogromną kłótnię ze swoim kochankiem. Tego typu sytuacje naprawdę się zdarzają w życiu wokalistów. 

Moim hobby jest czytanie biografii i lubię je czytać seriami, żeby mieć pełen obraz sytuacji. Całkiem niedawno czytałam o Pattie Boyd, a potem o jej mężach: Ericu Claptonie i George’u Harrisonie.

MU: Uwielbiam nie tylko Twoje własne piosenki, ale i covery, np. „Halo”  Beyoncé albo „Creep” Radiohead. 8 lat temu śpiewałaś z Florence Welch „Dog Days are Over”. Jak do tego doszło?

LP: Moja była dziewczyna przedstawiła mnie kiedyś wielu artystom, bo znała ich z młodości. Isa [Summers] została jedną z moich najlepszych przyjaciółek. Jak była w mieście, to zawsze się spotykałyśmy. W czwartki chodziłam śpiewać do jednego baru. Wtedy nie byłam jeszcze znana, pisałam tylko teksty dla innych ludzi, więc robiłam to dla zabawy. Co jakiś czas przychodzili tam znani muzycy i występowali gościnnie, ale drzwi były otwarte da wszystkich. Pewnego wieczoru Isa powiedziała mi, że dziś przyjdzie Florence. Odpowiedziałam: „O cholera! Akurat dzisiaj mam śpiewać jej piosenkę! Nie chcę, żeby przychodziła mnie słuchać. Nie może przyjść kiedy indziej?”. Ale przyszła. Jej piosenka „Dog Days are Over” nie była jeszcze wtedy zbyt znana w Stanach, więc śpiewałam ją patrząc na tekst w telefonie i byłam dość zestresowana, ale jakoś czułam, że jeśli dobrze mi pójdzie, to Florence do mnie dołączy na scenie. Jeśli nie, to będzie tylko stać i przyglądać mi się z zażenowaniem. No i dołączyła!

MU: Dobrze się bawiłyście?

LP: O tak, zdecydowanie! Wszystkie moje najlepsze imprezy, to te z Isą! Pamiętam jednego Sylwestra, który rozpoczął się w domu jej rodziców, ale potem ruszyliśmy w miasto. To była jedna z tych nocy, których nigdy nie zapomnę, było mega zabawnie.

MU: Czekasz już na zaprezentowanie nowego albumu na żywo?

LP: Zdecydowanie tak! Bardzo podoba mi się jego brzmienie i to, jaką tworzy całość.

MU: W lutym grasz koncerty prawie codziennie. Czy to nie jest zbyt obciążające?

LP: Przyznaję, że to niełatwe, szczególnie psychicznie. Codziennie jesteśmy w innym miejscu i trudno to sobie poukładać w głowie. Ale to jest moja praca. Wymarzona, ale praca. Jak się czyta o życiu gwiazd, to ma się wrażenie, że codziennie imprezują, a tak naprawdę każdego dnia zmagamy się z rzeczywistością. W świecie muzycznym trzeba dużo z siebie dawać.

MU: A myślałaś kiedyś o innej pracy? Na przykład o aktorstwie?

LP: Myślę, że byłabym w stanie zagrać wyłącznie siebie albo postać, która jest dokładnie taka sama, jak ja. Jeżeli już miałabym grać, to raczej na deskach teatru. Mam pomysł na rockową operę, ale musiałabym na to znaleźć czas. Zobaczymy, czy kiedykolwiek będę miała wystarczająco długą przerwę.

 

Ostatnio opublikowane

5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [16.12]

Powoli zbliżamy się do końca roku, jednak nie oznacza to, że artyści już mają wolne! W piątek premierę miało kilka interesujących piosenek...

All About Music Christmas Giveaways 2018. Wygraj książkę Szkoła Szpiegów

Chcesz się dowiedzieć, czy jesteś dobrym materiałem na profesjonalnego szpiega? W takim razie ta książka jest idealna dla ciebie.

16 grudnia w muzyce. Kalendarium All About Music

Dziś muzyczne kalendarium rozpoczynamy od pierwszej emisji koncertu Nirvany z serii MTV Unplugged. Następnie wspominamy o 21. urodzinach szwedzkiej piosenkarki oraz o...

50 najlepszych utworów 2018 roku według Rolling Stone

Grudzień to miesiąc podsumowań, także tych muzycznych. Swoje zestawienie najlepszych piosenek 2018 roku przygotował magazyn Rolling Stone.

Miła odmiana. Kraków stawia na alternatywny dźwiękowo sylwester

Po serii zapowiedzi telewizyjnych imprez sylwestrowych, pora na zupełnie coś z innej beczki. Taką propozycję stawia nam Kraków. Miasto...