Już w październiku KARI wyrusza w trasę koncertową promującą jej najnowszy album I Am Fine. Wokalistka odwiedzi takie miasta jak Gdańsk, Kraków, Łódź czy Toruń. Przed rozpoczęciem trasy artystka opowiedziała nam m.in. o nowej płycie.

Podczas premierowego koncertu na Open’erze wspominałaś, że nie sądziłaś że wykonanie materiału z I Am Fine na żywo będzie tak wymagające. Co okazało się największą trudnością?

Kari: Kiedy śpiewam piosenki z I Am Fine coś mnie od środka rozpiera tak, że nie potrafię tego zatrzymać na scenie. Musze podążać za ta energia, inaczej nie byłabym w zgodzie ze sobą. Ten rodzaj ekspresji pomaga mi nawiązać więź z publicznością.

Na scenie wyglądasz jednak jak w naturalnym środowisku, wydajesz się być pewna siebie. Zawsze tak było na koncertach czy kiedyś byłaś bardziej nieśmiała?

Kari: Pierwsze koncerty były zdecydowanie wielkim wyzwaniem. Pamiętam, ze będąc na scenie nie miałam pojęcia co zrobić ze swoim ciałem, co mówić do ludzi. Miałam wtedy mnóstwo blokad, które na szczęście zaczęły opadać z czasem.

Image and video hosting by TinyPic

Od Twojej pierwszej płyty minęło już trochę czasu, widać postęp i większą dojrzałość muzyczną. Jak wspominasz Kari z okresu Daddy Says I’m Special? Od tego czasu zmieniła się Twoja muzyka i Ty też?

Kari: Kari z okresu Daddy Says I’m Special to dziewczyna świeżo po studiach, zafascynowana klasyczną instrumentacją i muzyką skandynawską, bez bladego pojęcia jak działa ten świat, w każdym tego słowa znaczeniu.

Co w takim razie skłoniło Cię do bardziej elektronicznych i dynamicznych brzmień? Nie da się ukryć, że I Am Fine to album, który znacznie różni się od poprzednich.

Kari: Myślę, że przede wszystkim zmiany jakie zaszły w moim życiu przez ostatnie kilka lat. Dojrzałam, otworzyłam się na nowe rzeczy, odnalazłam nowe inspiracje, poznałam siebie lepiej. To wszystko złożyło się na decyzję o tym żeby napisać album nie taki jakiego oczekiwaliby ode mnie ludzie, ale dokładnie na odwrót – album którego nawet ja nie spodziewałabym się po sobie samej.

Na nowej płycie zaskakujesz, ale pozytywnie. Ta płyta jest zrobiona od początku do końca tak jak chciałaś? Miałaś konkretną wizję jak ma wyglądać I Am Fine czy ta wizja kształtowała się w trakcie nagrywania piosenek w studiu?

Kari: Dzięki. Wiesz, to zawsze jest dwutorowy proces. Z jednej strony dokładnie wiem czego chcę, z drugiej lubię oddać się chwili i zobaczyć gdzie poniesie mnie sesja w studio z muzykami. Większość piosenek miała swój kształt zanim zaczęliśmy nagrania, ale np. piosenka Glow, mimo że wszystkie partie były już nagrane, coś do mnie w niej nie przemawiało. Zmieniłam jej aranż kompletnie dzień przed oddaniem finalnej wersji na master. Boże, jaki to był przeogromny stres, ale było warto!

KARI to nie tylko Ty, ale też muzycy, którzy z Tobą współpracują. Jak doszło do waszej współpracy? Długo szukałaś muzyków, z którymi najlepiej się zrozumiesz?

Kari: Z każdym z członków zespołu to inna historia, w trakcie formowania się obecnego składu wiele razem przeżyliśmy, przyjaźnimy się, wspieramy, mamy jako zespól swoje wspomnienia. Czasem jak o tym pomyślę, o każdym z chłopaków z osobna, uderza mnie jaki to wielki przywilej i szczęście ich znać, a co dopiero grac razem na scenie. Nie mogłabym wyobrazić sobie bardziej zgranego team’u ludzi.

Jest taki moment w Twojej karierze, który wspominasz jako przełom? Czy to na przykład nominacja do Fryderyka, występ w BBC Radio, czy coś innego?

Kari: Nominacja do Fryderyka była wielkim wyróżnieniem. Bycie docenionym przez branżę jest zawsze bardzo mobilizujące. BBC Radio 1 było kolejnym zwrotnym punktem. Dzięki temu poznałam mój obecny management w Londynie, z którym krok po kroku planujemy kolejne etapy mojej kariery.

Teraz czeka Cię trasa koncertowa w Polsce, ale przecież występowałaś też w Anglii, znają Cię tam. Patrząc na Twoje doświadczenie, jak myślisz, gdzie teraz łatwiej zrobić karierę – w Polsce czy w Wielkiej Brytanii?

Kari: Nie mam pojęcia! To zawsze ciężka praca, niezależnie od miejsca w jakim wydajesz swoją muzykę. Rynek w Wielkiej Brytanii jest ogromny i nieprzewidywalny. Musisz wierzyć w siebie i czekać na swój moment z pokorą. To co bardzo mnie tu motywuje to różnorakie możliwości i przestrzeń, w której możesz czuć się spełniona i nieoceniania, niezależnie jak szybko rozwija się Twoja kariera. Każdy musi iść swoim torem. Nieważne jak szybko dojdziesz do celu, najważniejsze, że rozwijasz się w tej drodze.

Ostatnio dużo mówi się o nurcie „girl power” w muzyce, przeciwstawia się stereotypowi o wokalistce, która ma być ładna i dobrze prezentować się na scenie. Jak na to patrzysz jako artystka, która oprócz śpiewania, tworzenia, zajmuje się też produkcją swoich piosenek?

Kari: Kocham niezależność i to poczucie wolności które daje mi bycie producentem swoich własnych płyt. Kocham to, że mam głos w tym co robię, podobnie jak zadawanie sobie pytania jak go tym razem użyję poprzez to, co tworzę. To mnie stymuluje i inspiruje. Sprawia, że chce odkrywać siebie i świat wokół. Oczywiście ma to też druga odsłonę, kiedy bycie liderem w środowisku facetów jest ekstremalnie trudne, ale wszystko to kwestia zbierania doświadczenia i znalezienia jakiegoś zdrowego balansu.

Co z planami na najbliższą przyszłość? Trasa koncertowa w Polsce, a co potem? W
planach jest już kolejna płyta czy fani będą musieli poczekać na nią jeszcze kilka lat?

Tego nie wie nikt! Póki co nie mogĘ sie DOCZEKAĆ trasy! (śmiech!)