Uśmiechnięta, energiczna, kontaktowa. W ludziach ceni poczucie humoru i umiejętność konstruktywnego krytykowania. To o Justynie czytamy na jej Facebookowym profilu. Przeczytajcie nasz wywiad i poznajcie Justynę bliżej.

Wywiad

Marta Mrowiec: Kim jest Justyna Kunysz?

Justyna Kunysz: Justyna Kunysz jest uśmiechniętą dziewczyną z pasją.

Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką…

Justyna Kunysz: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, żeby zostać prezenterką telewizyjną. Pisałam na kartce bloku wstrząsające wiadomości i odczytywałam je przed babcią, która była moim widzem.

Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…

Justyna Kunysz:  Muzyka jest integralną częścią mnie, moją największą radością i nic nie jest w stanie nas rozdzielić. Nieważne czy nagram płytę, czy będę panią z warzywniaka- i tak znajdę sposób żeby wyrażać siebie poprzez muzykę. Miłość do śpiewania to coś co jest we mnie od zawsze i nic nie jest w stanie tego powstrzymać.

Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Justyna Kunysz:  W pierwszej klasie zostałam obsadzona w roli Matki Boskiej w szkolnych jasełkach. Doprowadzałam do łez panie nauczycielki śpiewając „Lulajże Jezuniu” a moja mama ze śmiechem wspomina, że bardzo nie chciałam wystąpić kiedy zauważyłam, że nie wszystkie dzieci są perfekcyjnie przygotowane.

Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?

Justyna Kunysz: Z polskich wokalistek zdecydowanie Kayah. Gdy zaczęłam próbować swoich sił w przeglądach i festiwalach zazwyczaj wybierałam jej utwory. Dzisiaj myślę, że to było dosyć ryzykowne biorąc pod uwagę to, jak duży ładunek emocjonalny niosą jej teksty i mój ówczesny wiek. Jestem wielką fanką Florence and The Machine. Podziwiam jej styl i warunki głosowe. Cieszy mnie też, że jej muzyka dociera do milionów, chociaż sama Florence nie wpisuje się w dzisiejsze kanony piękna. Jest oryginalna, nie emanuje seksualnością i bije od niej niezwykła świadomość. Od niedawna mocno śledzę Kimbrę. Jest charakterystyczna, barwna, bawi się wokalem. Zdobyła popularność dzięki duetowi z Gotye ale to, co robiła muzycznie na początku kariery pokazuje, jak szybko dojrzała jako artystka. Jak widać, w muzyce imponują mi silne, świadome kobiety, które mają coś do powiedzenia.

Marta Mrowiec: Jaki gatunek muzyczny jest Ci najbliższy, w jakich klimatach czujesz się najlepiej?

Justyna Kunysz: Słucham sporo szeroko pojętej muzyki alternatywnej. Na co dzień jestem wulkanem energii ale na scenie zdecydowanie bliżej mi do melancholii. W utworach zwracam ogromną uwagę na tekst, stąd moje zaangażowanie w nurt poezji śpiewanej. Lubię też utwory z gitarowym zacięciem, choć do prawdziwego rocka mi daleko. Swego czasu występowałam w składzie ja, akordeon i kontrabas co pozwalało mi realizować moje zamiłowanie do folkowych klimatów. Pomieszanie z poplątaniem, to cała ja!

Marta Mrowiec: Piszesz i komponujesz sama?

Justyna Kunysz:  Nieśmiało piszę teksty. Chyba wchodzę na wyższy poziom bo cechuje mnie w tym coraz większa decyzyjność.

Marta Mrowiec: Jesteś studentką filologii angielskiej. Wolisz śpiewać w tym języku czy jednak w języku ojczystym?

Justyna Kunysz: Wolę śpiewać w języku ojczystym chociaż jest to trudniejsze. Polski język jest cudowny, są w nim takie niuanse, że czasami nawet najlepsze tłumaczenie nie jest w stanie ich oddać. Śpiewanie po angielsku nie sprawia mi naturalnie trudności ale to coś zupełnie innego. Może gdybym lubiła soul czy jazz to moja odpowiedź byłaby inna. Cieszy mnie „wysyp” dobrze śpiewających po polsku wokalistów w ostatnim czasie, którym udało się dotrzeć do szerszego grona odbiorców. To bardzo budujące i dobrze wróży na przyszłość. Uważam, że dobrego wokalistę cechują trzy rzeczy (w takiej kolejności): osobowość, świadomość a na trzecim miejscu warunki głosowe. Żeby warunek drugi mógł być zachowany potrzebny jest dobry tekst, który pozwala wokaliście na pokazanie czy jest w stanie myśleć samodzielnie.

Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się na udział w programie The Voice of Poland?

Justyna Kunysz:  Zdecydowałam się na udział w programie bo czułam, że potrzebuję jakiegoś silnego bodźca, czegoś co pchnie moją wiarę w to co robię do przodu. Nie chodzi o kokieterię i szukanie potwierdzenia u innych w tym, że dobrze śpiewam. Mam bardziej na myśli udowodnienie sobie, że mogę spróbować zmierzyć się z formatem programu, zasmakować występu na żywo i całego tego zamieszania wokół. Fakt: każdy wokalista jest odrobinę próżny.

Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?

Justyna Kunysz: Jeśli nie miałoby to oznaczać totalnego poświęcenia się w przygotowanie dobrego autorskiego materiału to wystarczy mi udział w finale, który jest już dla mnie sporym sukcesem.

ttp://www.youtube.com/watch?v=izuMs2ZhFUg