Dział News Wywiad z Igorem Herbutem, liderem zespołu LemON

Wywiad z Igorem Herbutem, liderem zespołu LemON

Zespół LemON, to obok Eneja, największe odkrycie jakichkolwiek polsatowskich programów typu talent show. Wydali swój debiutancki album – LemON – w ubiegłym roku i od tamtego czasu ich przeboje jeszcze nie znikły z rozgłośni radiowych. Najpierw było Będę z Tobą, a teraz cudowne Napraw. Oto nasza bardzo ciekawa i zabawna rozmowa z twarzą LemON-a, Igorem Herbutem.

Krążek LemON pokrył się w Polsce już złotem, utwór Napraw non stop zajmuje miejsca w czołówce list przebojów polskich rozgłośni radiowych. U nas Napraw przez dwa dni było Utworem Tygodnia. Zobaczcie, co Igor nam zdradził. :)

  • Łukasz Mantiuk: Na sam początek mam pytanie o Twoje korzenie. Na naszym portalu mamy rubrykę Rising Stars, gdzie piszemy o gwiazdach, które właśnie powstają. Był tam również artykuł o was, jednak naszej redaktorce ciężko było cokolwiek znaleźć na Wasz temat. Powiedz, czy w waszych rodzinach byli muzycy? 

Igor Herbut: Jestem z pochodzenia Łemkiem. Łemkowie to grupa etniczna, która ma swój język, tradycje, a do tego kocha śpiewać i tańczyć. Od dziecka byłem otoczony muzyką i pięknymi dźwiękami.  Moja mama gra na mandolinie,  śpiewa i tańczy w zespole ludowym. Łemkowie w ogóle du żo grają i śpiewają. Śpiewamy w Cerkwii. Kilka razy w roku spotykamy się na Watrach, czyli na łemkowskich plenerowych imprezach, które są czymś pomiędzy ogniskiem ze znajomymi (bo słowo Watra oznacza ognisko) a Open’erem.  Muzyka nas łączy i zespaja. Poza tym Łemkowie mają naturalne wyczucie harmonii. Potrafimy naturalnie śpiewać na głosy. Słyszymy,  co śpiewają inni – i dośpiewujemy do tego 2,3,4,5… 10 głos. Naprawdę! Weźmiesz na imprezę 3 Łemków i już masz chór! W LemONie gra ze mną mój kuzyn, Adam Horoszczak – i on też pochodzi z bardzo muzykalnej rodziny.  Andrzej Olejnik, czyli ten nasz LemONowy nawiedzony skrzypek jest z pochodzenia Bojkiem (Bojkowie są równie skłonni do zabawy jak Łemkowie), czyli siłą rzeczy jego rodzina też śpiewa. Jego mała córcia, Vesna ledwo sięga brodą ponad stół, a już zasuwa na swoich małych skrzypeczkach. Nasz perkusista, Piotrek Budniak też jest obciążony genetycznie, cała jego rodzina na czymś gra lub śpiewa. Jego siostra – jest z kolei żoną Mariusza, który gra z nami na koncertach na pianie. Więc wszystko zostaje w rodzinie. Podobno nasz basista, Piotr Kołacz, od małego lekko zgarbiony, rytmicznie drapał się po brzuchu, jakby wyczuwał, że tam kiedyś będzie bas.

  • Łukasz Mantiuk: Czy zawsze chciałeś zostać muzykiem, jako dziecko również? Czy może miałeś inne plany, a to tak „jakoś wyszło”?

Igor Herbut: Mały Igorek był niezłym ziółkiem. Chciał spróbować wszystkiego… był etap karate. Był etap free runningu i akrobatyki. Był etap małych biznesów. Etap młodego informatyka. Etap pędzenia bimbru. Były zwichnięte ręce, wypadające kręgi, rany kute i szarpane. Nie zliczę ile mam blizn w różnych dziwnych miejscach. Nie zapowiadałem się chyba na muzyka. Zawsze cośtam śpiewałem, ale nie myślałem nigdy, że chcę być gwiazdą, chyba wydawało mi się to od najmłodszych lat mało męskie.  Muzyka była we mnie zawsze, ale bardzo powoli sączyła się na zewnątrz… Dojrzewała we mnie jak papierówki na jabłoni. Nie zerwałem ich od razu. Do Must Be The Music poszedłem wtedy, kiedy byłem na to gotowy. Kiedy wiedziałem, co chcę ludziom wyśpiewać… Teraz kiedy słucham swoich starych piosenek (z epoki przed MBTM) mam wrażenie, że pisał je ktoś inny.  Są jak niezdarne rysunki z podstawówki, które mama przechowuje gdzieś na strychu. Dziwnie zaaranżowane.  Zaśpiewane jakbym starał się brzmieć jak mój przyjaciel Mateusz Krautwurst  albo jak uwielbiany przeze mnie Kuba Badach. Adam, gitarzysta LemONa który zna mnie na wylot i grał ze mną w poprzednim zespole – też był zaskoczony, że właśnie w Must Be The Music wszystko ze mnie wykipiało.  Zacząłem zupełnie inaczej pisać, zupełnie inaczej śpiewać i zupełnie inaczej odczuwać muzykę. Czary, Panie, czary!

  • Łukasz Mantiuk: Chciałem również pogratulować fantastycznego albumu. Naprawdę, jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat. Skupimy się teraz odrobinę na nim. Utwór Będę z tobą – w dwóch wersjach, jedna radiowa, inna na teledysk i album. Podobnie z kawałkiem Napraw, wersja albumowa znacznie się różni od wersji radiowej, skąd takie różnice? Część słuchaczy (podejrzewam, że antyfanów) zarzuca Wam, że album został nagrany naprędce, na szybko, a dopiero teraz kolejne single „doszlifowujecie”, bo macie na to czas. Czy jest w tym choć źdźbło prawdy?

Igor Herbut: Dzięki za miłe słowa. Jeśli chodzi o ,,Będę z Tobą” to wersja w teledysku jest taka sama jak na płycie. Na płycie umieściliśmy dodatkowo wersję radiową, która wielu ludziom bardzo się spodobała – i wiele osób, które nie lemon lemon album cover 2012ogląda Must Be The Music, albo nie ogląda telewizji w ogóle, poznało LemONa dopiero słysząc tę piosenkę w radiu. Lubimy obie wersje. Andrzej Olejnik, nasz skrzypek, mówi, że te wszystkie piosenki  są naszymi dziećmi, a dzieci trzeba kochać po równo. I tak jak dzieci, nasze piosenki dojrzewają… Nie lubimy grać ciągle tak samo. Chcemy się bawić muzyką… rozwijać się, nie zamykać się w jakimś pudełku z ludzkimi oczekiwaniami.

Co do Napraw – to ta piosenka miała już bardzo wiele wcieleń. Na YouTube można znaleźć co najmniej 10 różnych wersji… We wszystkie włożyliśmy równie dużo serducha. Napraw powstało po pewnej bardzo ciężkiej nocy… narozrabiałem trochę… i ta piosenka to obietnica… przeprosiny… i błaganie. Z początku była dużo wolniejsza. Potem zaczęliśmy ją grać na koncertach i z każdym koncertem ewoluowała… staramy się nigdy nie grać dokładnie tak samo. Potem pojechaliśmy do studia w Lubrzy, gdzie zupełnie sami: tylko zespół, realizator i moja dziewczyna  zarejestrowaliśmy instrumenty. Zgrałem sobie rough mix na pendrive – i słuchaliśmy studyjnej wersji Napraw w drodze do mojego rodzinnego domu. Była ciemna noc. Wąska leśna droga… Co jakiś czas błyszczące oczy saren wychylające się z lasu. Słuchałem tej piosenki i zacząłem słyszeć epickie piękne smyki, których tam nie było, ale mimo że ich tam nie było, to je słyszałem. Opowiedziałem to Gosi. Gosia słuchała uważnie, ale zamiast powiedzieć, żebym się leczył, bo słyszę nieistniejące smyki, powiedziała, ze zna pewnego gościa, Marcina Kuczewskiego (z duetu Mash Mish) – który jest geniuszem i kazała mi natychmiast do niego zadzwonić. Jak zwykle miała rację. Z Marcinem (który faktycznie jest geniuszem i potrafi tkać istne koronki z dźwięków)  zrobiliśmy te rozdzierające smyki, które pojawiły się na płycie. Bardzo lubię tę wersję… Dobrze oddaje to, co czułem tego wieczora, kiedy powstawała… Ale miesiące mijały, a ja ,,kolejny raz sprawiałem, że jej oczy płaczą” i za każdym razem mówiłem, że to już na pewno ostatni. I któregoś dnia przyszedł mi do głowy ten refren: ,,ta ra ti ra ta ta, ti ra ta ta… czy dasz radę kochać… mimo że ja…” i tak już zostało… Potem musieliśmy wymyślić jeszcze inną wersję, akustyczną, bo mieliśmy zagrać hangout unplugged w radiu zet. W ostatniej chwili okazało się, że nie może z nami zagrać Mariusz, więc znowu Gosia przyszła z pomocą (ona zna chyba wszystkich muzyków w Polsce centralnej) – i umówiła mnie z bardzo zdolnym pianistą, Piotrkiem Walickim. I wtedy wpadliśmy na  ten nowy początek, który teraz gramy na koncertach… Bo tak to jest z tym LemONem… każdy, kto gra dodaje jakiś nowy pierwiastek, jakąś nową emocję… A! Zapomniałbym! Jest jeszcze wersja Napraw z koncertu w Koszalinie z orkiestrą Adama Sztaby… i jeszcze jedna taka bardziej gitarowa  (za to bez smyków), którą wykonaliśmy w Must Be The Music w kwietniu. No i jeszcze wersja z samą gitarą akustyczną i skrzypcami – z występu unplugged w Esce! Check this out!

  • Łukasz Mantiuk: Na polskiej scenie jest pełno bardzo zdolnych ludzi i ciekawych projektów,  jednak mimo to znalazło się i miejsce dla Was. Z kim chciałbyś współpracować, nagrać utwór, duet?

 Igor Herbut: Ktoś nam kiedyś powiedział, jeszcze jak występowaliśmy w Must be The Music, że to co gramy jest niepodobne do niczego. Może w tym tkwi sekret… Nie słucham za dużo muzyki… nie chcę się za bardzo na nikim wzorować. Nie chcę nawet niechcący się do kogoś upodabniać. Wydaje mi się, że ta moja szczerość w piosenkach, prawda, i całe te bebechy na wierzchu, cały ten mój bałagan, który można wyczytać w piosenkach- sprawia, że część słuchaczy odnajduje w nich swój bałagan… Że to ludziom to moje rozedrganie pomaga się ogarnąć. Że przestają myśleć, że są jacyś dziwni. Że widzą, że Herbut też niby normalny i uśmiechnięty, a ma nieźle namieszane pod kopułką.   A co do duetów, to przychodzi do mnie bardzo dużo różnych propozycji, ale na razie chcę skupić się na graniu z LemONem… Wiesz, to jest jeszcze małe lemonkowe drzewko. Trzeba je podlewać, osłaniać od złych wiatrów i pielęgnować… Ono dopiero zaczyna owocować.

  • Łukasz Mantiuk: Skąd w ogóle pomysł na utwór ‘Wiem, że nie śpisz? Różni się on znacznie od całego krążka, ale jednocześnie jest taki ciekawy i inny. Mnie jak i mojej koleżance z redakcji, która również recenzowała wasz krążek przypadł on bardzo do gustu.

Igor Herbut: Nawet nie wiecie, jaki jestem zdziwiony, że tak wielu osobom się podoba. W sumie wszyscy, poza Gosią, byli przeciwni umieszczania tego numeru na płycie. ,,Wiem, że nie śpisz” to jeden z tych utworów, przy których masz wrażenie, że to nie ty je piszesz, a one piszą Ciebie… Najpierw były migoczące, tlące się skrawki słów… ,,chciałbym być twoją kawą… twoim mlekiem… twoim cukrem”. Muzyka napisała się do nich sama. Jakby ona już była we wszechświecie, a ja jakbym tylko przyciskał klawisze pianina… I nagle muzyka sama się wypełniła resztą tekstu… Dużo jest magii w tym utworze… chyba żaden nie powstawał tak dziwnie jak ten… Nie powiem nic więcej. Niech pozostanie zagadką.

  • Łukasz Mantiuk: Czy będzie jeszcze trzeci singiel z debiutanckiego krążka, czy może już rozmyślacie nad drugim albumem? Jakie w ogóle macie plany na przyszłości, kiedy nowa płyta?

Igor Herbut:  tak będzie trzeci singiel, ale to jeszcze tajemnica. Utwory na kolejną płytę piszę cały czas. Tego się nie da włączyć i wyłączyć jak pralko-suszarki.

  • Łukasz Mantiuk: Jaki mógłby być drugi krążek? Czy kontynuowałby to, co pokazaliście na debiucie, czy może chcielibyście odkryć jakieś nowe rejony muzyki, nowe gatunki, eksperymenty muzyczne, instrumenty?

Igor Herbut: no przecież, że nie powiem :) seseseseses  Opowiadanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze.

  • Łukasz Mantiuk: W rozpisce koncertów na kolejne miesiące mamy mniej więcej po 5-10 w miesiącu, czy fani mogą liczyć na rozszerzenie tej listy, szczególnie np. w wakacje? Czy planujecie jeszcze więcej terminów, czy jest to mniej więcej lista ostateczna?

Igor Herbut: Na www.lem-on.pl znajdziecie aktualną listę. Co chwilę przybywają jakieś nowe.  To, gdzie gramy, zależy od organizatorów… Koncerty letnie mają to do siebie, że to organizator, czyli miasto, ośrodek kultury, firma eventowa – zgłasza się do naszego road managera z zaproszeniem. Sami zorganizowaliśmy trasę klubową w zimie, ale w lecie wszystko jest w rękach organizatorów. Czyli jeśli ktoś chciałby nas usłyszeć u siebie, to musi uderzać lokalnie do swoich władz  i uparcie domagać się  lemonizacji!

  • Łukasz Mantiuk: Jak oceniasz rok 2012 pod względem muzycznym? Jakie albumy i utwory – z polski i z zagranicy przypadły Ci do gustu, których słuchałeś szczególnie często?

Igor Herbut: Tak jak mówiłem, staram się nie słuchać za dużo muzyki. Ale na pewno mogę polecić nowego Glena Hansarda. Jestem zakochany w nowym singlu Okeanu Elzy, mojego ulubionego zespołu ever. Kosmos. Czad. Mega. Tak! Nieprawdopodobne. Moc. Jaram się!!!

  • Łukasz Mantiuk: W 2013 roku Polskę odwiedzi kilkanaście naprawdę wielkich gwiazd, z którego przyjazdu cieszysz się najbardziej, na które koncerty się wybierasz? Czy w ogóle masz czas na takie imprezy czy w całości jesteś zajęty karierą w zespole?

Igor Herbut: No właśnie tak się składa, że mamy koncerty w tych samych terminach co oni! Także bardzo żałujemy, że ani Rihanna, ani Beyonce ani Eric Clapton nie dadzą rady wpaść na LemONa :)) Za to  w czerwcu jedziemy silną grupą na koncert Okeanu Elzy do Lwowa!

  • Łukasz Mantiuk: Od wygranej i wydania płyty minęło sporo czasu, daliście wiele koncertów – co z nich wszystkich wspominacie najczęściej, jaka historia, wydarzenie podczas trasy koncertowej najbardziej zapadło Wam w pamięć? Pamiętam, jak Ania Wyszkoni opowiadała o przypadkowym połykaniu much podczas wyciągania wyższych tonów w utworach, a Piotek Kupicha z Feela o przerażającym zimnie podczas zimowej trasy – a co ciekawego Wam się przydarzyło?

Igor Herbut: Drugi album LemONa powinien nazywać się ,,hej przygodo!” albo ,,LemON, zawsze coś”. Praktycznie za każdym razem dzieje się coś niespodziewanego. A to ulewa zalewa scenę (Giżycko), a to burza odcina prąd w całym powiecie (Michałów), a to dojazd do sceny blokują konie (Bierzwnik), a to psuje się pompa paliwowa w aucie (Ełk), a to samochód Maria gaśnie do zera (Słubice), ciągniemy go  na haku, i tuż przed punktem docelowym łapie nas Policja. Ale gramy zawsze. Choćbyśmy mieli zagrać na wiadrze i grzebieniu. Zagramy. Show must go on!!

Najbardziej zapadło nam w pamięć, jak Andrzej po festiwalu w Sopocie wypił całą zawartość minibarku w hotelu, bo myślał, że wszystko jest za darmo. Opowiadam tę historię praktycznie na każdym koncercie. Ale ja go rozumiem. On się przynajmniej napił! Ja wtedy przesiedziałem całą noc w pokoju po ciemku, bo nie wiedziałem, że aby włączyć światło, muszę włożyć jakąś kartę do czytnika. Wiesz, u nas w Przemkowie światło się zapala normalnie, przyciskiem. A tu jakaś karta. W d***ch się poprzewracało :)

  • Łukasz Mantiuk: Jak Ci się wydaje, dlaczego wiele osób, które w programach takich właśnie jak Must Be The Music, robią furorę, powalają na kolana publiczność i jurorów, dochodzą do finałów, niektórzy z nich nawet wygrywają, a gdy kończy się program to ich nie ma, znikają. Będzie to trudne pytanie, ale w czym tkwi sukces? Sposób na karierę? Dlaczego dla przykładu Wam, czy zespołowi Enej się udało, a innym nie? Dlaczego jedni zwycięzcy są zapamiętywani i stają się wielkimi gwiazdami i przepadają.

Igor Herbut: Nie znam przepisu na sukces. Znam przepis na porażkę: wystarczy spróbować dogodzić wszystkim…

  • Łukasz Mantiuk: Odnieśliście spory sukces. Wielu osobom mogło to uderzyć „do głowy”. Wiem, że trudno jest mówić o samych sobie, ale jak jest z Wami? Czy w waszej muzycznej przygodzie macie odpowiednich, dobrych ludzi, którzy Wam podpowiadają, radzą i są z Wami?

Igor Herbut: Tak. Gosia Dacko i Jan Kępiński. Trzymają mnie za niewidoczne nitki, jak latawiec, żebym jak najdłużej szybował w powietrzu, a nie dał się sponiewierać złym wiatrom.

  • Łukasz Mantiuk: Czy prawdą jest – na Waszym przykładzie – że po odniesieniu sukcesu nagle zaczęli do Was pisać dawni znajomi, z którymi nie macie kontaktu od kilku lat, czy nagle zaczęli odnajdywać się jacyś tam wujkowie i ciocie? Jak sobie z tym radzicie? Jak „odsiewacie” ludzi, którzy naprawdę chcą dla Was dobrze od tych, których interesuje jedynie wasz sukces i świat medialny? A może ten problem w ogóle Was nie spotkał?

Igor Herbut: Nie zastanawiam się za bardzo nad takimi sprawami. Staram się nie oceniać działań innych ludzi… Nigdy do końca nie wiemy, dlaczego ktoś coś robi, dlatego nie lubię gradacji, ocen, interpretacji czyiś zachowań. Ludzkie serducho jest dla mnie wielką zagadką. I niech tak zostanie.

  • Łukasz Mantiuk: Przedostatnie pytanie, rozwiejmy wątpliwości raz na zawsze. Igor, jesteś twarzą zespołu, wiele fanek interesuje jedna sprawa: Igor Herbut jest wolny czy zajęty? 

Igor Herbut: Wystarczy posłuchać płyty, żeby poznać odpowiedź na to pytanie.

  • Łukasz Mantiuk: Dokończ trzy zdania:
  1. Muzyka jest dla mnie…
    • a ja jestem dla muzyki. Jak twierdził Victor Hugo : muzyka wyraża to, czego nie można przemilczeć, a czego nie da się ująć słowami
  2. Życie bez muzyki to…
    • jak czajnik bez gwizdka
  3. Kiedy byłem małym chłopcem to… 
    • pędziłem z dziadkiem bimber i byłem prawie tak uparty jak teraz.

 

LemON

Wywiad z Igorem Herbutem, liderem zespołu LemON.

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za odpowiedzi, przepytywał: Łukasz Mantiuk

Łukasz Mantiuk
Łukasz Mantiukhttp://allaboutmusic.pl
Wydawca i redaktor naczelny All About Music, na stałe (i z miłości) osiedlony w najpiękniejszym mieście Polski, Gdańsku. Miłośnik mainstremu oraz wszystkiego, co niemainstremowe. Lubi proste rzeczy i eksperymentalne, ciekawe i nudne, nowe i stare. Beyoncé i Marylę Rodowicz, Years & Years ale i Evanescence. Popowo i rockowo, soulowo i elektronicznie.

Popularne

39 KOMENTARZE

  1. po przeczytaniu, stwierdzam, że koniecznie muszę się wybrać na ich koncert :) A „Napraw” jest cudowne :)

    • Świetna piosenka, też chętnie wybrałabym się na ich koncert. Moja mama czasem mówi, że on to nic specjalnego, albo że drze się, a właśnie to sztuka „wydrzeć” się tak jak on to robi. :D

  2. Lubię go, ma fantastyczny wokal i płyta też świetna. Mam nadzieję, że będą trzymać poziom na kolejnej płycie. :)

  3. Igor zawsze spoko, nie pierwszy i nie ostatni wywiad z nim w którym pokazuje, jaki fajny jest ;-) mam nadzieję, że zagoszczą na naszej scenie muzycznej dłuuuuugo.

  4. Ten wywiad potwierdza tylko moją opinię, że aby odnieść sukces, trzeba też być nie tylko utalentowanym i mądrym, ale i sympatycznym, skromnym :) Igor właśnie taki jest, niesamowicie sympatyczny wywiad, brawo!

    I PS: Pytania są świetne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.