„Stop masowemu promowaniu Disco Polo!” Wywiad z Czesławem Mozilem

fot. Izabela Kossak

Dzisiaj mamy dla Was wywiad z Czesławem Mozilem, w którym opowiedział nam o swoim nowym projekcie: Czesław Mozil i Grajkowie Przyszłości – Kiedyś to były święta.

Wywiad gościnnie na łamach All About Music przeprowadził Dawid Dróżdż.

fot. Izabela Kossak
  • Dawid Dróżdż: Czesław Mozil i Grajkowie Przyszłości to wyjątkowy projekt – wraz z młodymi artystami z całej polski nagrałeś 24 utwory, które znalazły się na płycie „Kiedyś to były święta”. Codziennie od 1 grudnia na waszym kanale na You Tubie pojawiają się kolejne utwory ze stworzonymi do nich klipami. Jest to ogromny projekt i – co godne podziwu – w dużej mierze zrealizowany przez ciebie niezależnie, bez pomocy stacji telewizyjnych, sam jesteś także wydawcą płyty. Skąd zrodził się pomysł na to szalone przedsięwzięcie?

Czesław Mozil: Pomysł na ten projekt miałem w głowie już kilka lat temu. Bolało mnie to, że w tak dużym kraju, gdzie mamy wielu zdolnych dzieciaków, nikt nie prezentuje ich szerszej publiczności. Zamiast tego w telewizji promowane jest disco polo. Poza tym chciałem, aby poprzez wspólne granie dzieci inspirowały siebie nawzajem. Sam zacząłem moją przygodę z muzyką, kiedy usłyszałem kolegę, grającego na akordeonie.

Później połączyłem ten pomysł z tradycją kalendarza adwentowego, w którym za pomocą czekoladek odlicza się dni do 24 grudnia. U nas takimi czekoladkami są piosenki, które udostępniamy na naszym kanale na You Tubie. Powstały 24 utwory, które wraz ze mną wykonują młodzi muzycy ze szkół muzycznych z całej Polski. Zaangażowałem się w ten projekt w marcu i tak minęło dziewięć miesięcy.

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst
  • DD: Za tobą więc prawdziwa artystyczna ciąża.

CzM: Można tak powiedzieć. Nigdy nie włożyłem w żadną płytę tak wiele pracy. Mam przeczucie, że urodziło się z tego coś dobrego. Ten projekt nie powstałby jednak bez pomocy wielu ludzi, aranżerów, czy przyjaciół z Mania Studio, którzy realizowali dla nas klipy.

  • DD: No i dzieciaków. Na płycie towarzyszy ci około 400 młodych muzyków!

CZM: Wyliczyłem ostatnio, że nawet jest ich więcej! Około 630!

  • DD: Udało się nawet zmieścić nazwiska ich wszystkich w książeczce dołączonej do płyty.

CzM: Zdecydowaliśmy się z tego względu nie zamieszczać tam tekstów piosenek. Najważniejsze było dla nas, aby w książeczce pojawiły się nazwiska wszystkich dzieciaków, które wzięły udział w tworzeniu tej płyty.

  • DD: Inspiracja sobą nawzajem, o której wspomniałeś, polegała na rywalizacji między dzieciakami? Każdy z nich chciał się wyróżnić?


CZM: Nie nazywałbym tego rywalizacją. Chciałem pokazać, że tutaj nie ma zdolnych i mniej zdolnych. To nie miał być casting do talent show. Wartość tych dzieciaków widzimy przede wszystkim w ich współpracy.

  • DD: Jak w drużynie piłkarskiej.


CZM: Dokładnie. Muzyka powstaje w momencie, gdy do klasy harf z ogniska muzycznego w Pszczynie dołączają gitarzyści, a Matheo podkłada pod to bit. Wtedy czuć ich siłę. Każda szkoła muzyczna ma swoje perełki, ale nie miałem na celu wyławiania ich. Bardziej interesowały mnie sytuacje, w których osoby z różnymi umiejętnościami mogą wspólnie tworzyć coś, co wzbudza ogromne emocje.

  • Gdzie odnajdywałeś osoby, które decydowały się zaangażować w ten projekt?

Czasem spotykałem ich przypadkowo. Najlepszym przykładem jest historia Eryka Legonia, który gra w piosence „Reni Ferie”. Trzy lata temu jego brat w Cardiff podszedł do mnie po koncercie i powiedział, że Eryk zaczął grać na akordeonie, bo w domu wraz z rodziną słuchał mojej muzyki. Dostałem wtedy numer do jego ojca i tak doszło do tego, że Eryk zagrał na płycie.

  • Takich przypadkowych spotkań było więcej?

Wiele osób znałem już wcześniej, niektórzy to moi sąsiedzi. Do innych dostawałem kontakty od znajomych. Jednak w wielu sytuacjach rzeczywiście decydował przypadek. Na przykład parę lat temu dołączyłem do moich sąsiadów, którzy zbierali orkiestrę podwórkową, żeby trochę pomuzykować. Poznałem wtedy chłopaka, który teraz załatwił mi kwintet smyczkowy. To były super znajomości.

  • Czuć, że ta płyta była robiona w bardzo ciepłej, wręcz rodzinnej atmosferze. Mimo trudności chyba nie mogłeś narzekać na brak wsparcia.

Wyciągnięto do mnie dużo pomocnych dłoni. Wspierali mnie także przyjaciele z Dani wychowani na telewizyjnym kalendarzu adwentowym, który był dla mnie inspiracją. Na czas adwentu dobranocka przekształca się tam na 24 dni w serial dla dzieci. Trwa to już od 40 lat. Nie jest to jednak cykl muzyczny. W teorii zrobiłem coś bardzo oczywistego, ale w praktyce jest to coś nowatorskiego. Z tego względu mam nadzieję, że Grajkowie Przyszłości będą mieli swoją kontynuację.

  • Jakie masz dalsze plany wobec tego projektu?

Wymyśliłem program telewizyjny, nad którym myślę, ale na razie nie mogę zdradzić więcej szczegółów.

  • Jednak powrót do telewizji? Już raz odrzucili twój pomysł, argumentując to tym, że nie jest atrakcyjny dla telewizyjnego widza…

To prawda. Nie byli nim zainteresowani, co jest dla mnie abstrakcją. Jeśli ktoś mówi mi, że słuchanie orkiestry symfonicznej dzieciaków nie jest atrakcyjne, to ja wiem, że jeszcze wiele osób niekompetentnych pracuje w telewizji.

  • Obserwujesz na bieżąco to, co dzieje się w polskiej telewizji?

Ten projekt jest moim buntem przeciwko masowemu promowaniu disco polo. Nie mam nic przeciwko temu gatunkowi muzycznemu, ale nie może tak być, że na jego lansowaniu cierpią młodzi, zdolni ludzie, dla których nie ma miejsca w telewizji. Fajnie, że emitowane są koncerty sylwestrowe, ale ja się cieszę, że nie spędzam tej nocy przed telewizorem…

  • Nie jest jednak chyba tak, że w telewizji nie ma wartościowych programów? Na twojej płycie możemy usłyszeć Zuzę Jabłońską, która była uczestniczką „Małych gigantów”, w których byłeś jurorem.

Z kolei w X-Factor był Dawid Podsiadło, Ewelina Lisowska, Grzegorz Hyży i wielu innych, świetnych artystów. Wspominam uczestnictwo w tych programach bardzo mile i uważam, że telewizja może być wartościową rozrywką. Chciałbym żeby mój projekt miał podobną misję – promowanie zdolnych, młodych ludzi.

  • Jest to szczególnie ważne, bo początki kariery muzycznej nie są łatwe.

Oczywiście, ale pamiętajmy, że nie wszyscy muszą zostać zawodowymi muzykami. Często jest w rodzicach przekonanie, że jeśli wysyłają swoją córkę na lekcje tenisa to będzie nową Radwańską, a jak syna na treningi piłki nożnej to niebawem będzie nowym Lewandowskim. Tak samo jest w przypadku zapisywania dzieci do szkół muzycznych. W szkole jednak uczą się one przede wszystkim empatii. Chciałem tym projektem zarazić je podejściem do muzykowania, z którego powinny czerpać frajdę.

fot. Izabela Kossak
  • Jest to płyta w dużej mierze tworzona przy udziale dzieci, ale tematy wcale nie są infantylne. Poruszacie wiele ważnych problemów i ukazujecie święta z wielu perspektyw. Duża w tym zasługa nostalgicznych tekstów Michała Zabłockiego.

Podczas pracy z Michałem zastanawialiśmy się jak znaleźć różne tematy, które poruszymy w tekstach do 24 utworów. Stwierdziliśmy, że warto stworzyć nie tylko typowe, wesołe świąteczne piosenki, ale także opowiedzieć smutne historie o tych, którzy w świąteczny czas cierpią i są samotni. Chcieliśmy, aby ta płyta miała wymiar dydaktyczny. Podkreślamy, że my mamy teraz święta, ale wyznawcy innych religii obchodzą je w innym czasie.

Poza tym bardzo lubię tekst do piosenki „Kiedyś to były święta”. Ja mam prawie 40 lat i już się skarżę, że kiedyś było inaczej. Wiem też, że młodzież, z którą teraz pracowaliśmy za 30 lat będzie mówić to samo. To jest taka mała refleksja o nostalgii.

fot. Izabela Kossak
  • Dzieciaki inaczej podchodzą dzisiaj do świąt niż Czesław trzydzieści lat temu?

Myślę, że są rzeczy, które się nie zmieniają. Pamiętam, że ja też podczas świąt czekałem przede wszystkim na prezenty. Pamiętam jak w 1986 roku dostałem Nintendo. To było coś niesamowitego, grałem na nim jak zwariowany. Kilka lat później przyszedł czas, kiedy powiedziałem rodzinie żebyśmy dali sobie trochę spokoju i nie obdarzali się prezentami. Tak też się stało – po prostu się spotkaliśmy, porozmawialiśmy i zjedliśmy dobre jedzenie.

W tym roku, wraz z moją żoną Dorotą, powiedzieliśmy rodzinie, że nie mogą stawiać nas w sytuacji, w której mamy wybierać gdzie spędzamy święta. Wylatujemy więc do Singapuru, ale za to zaplanowaliśmy już przyszłoroczne Boże Narodzenie. Przypięliśmy na mapie pinezkę w miejscu, w którym cała rodzina ma się pojawić, aby spędzić wspólnie święta.

  • A więc rodzinność ponad świąteczny konsumpcjonizm?

Lubię świąteczną otoczkę. Dzięki lampeczkom na ulicach wszystko pięknie wygląda. To jest słodkie kiedy wchodzę na rynek w Kutnie i czuję się jakbym był w jakiejś świątecznej komedii romantycznej. Bez wątpienia jesteśmy ofiarami kapitalizmu, ale przecież trudno nie kupić dzieciom prezentu, bo one tym żyją. Za to my dorośli… lepiej wypić wspólnie dobre wino.

fot. Izabela Kossak
  • Jak wspominasz swoje święta w Dani?

Nasze święta tak naprawdę przez pochodzenie moich rodziców były bardziej polsko-ukraińskie niż duńskie. Moja siostra uświadomiła mi ostatnio, że święta są tam bardzo krótkie, bo po drugim dniu wszyscy wracają do normalności. W moim domu święta trwały jednak dłużej. 6 stycznia obchodziliśmy jeszcze święta prawosławne, a choinka stała przez bardzo długi czas. 

Mieliśmy wiele polskich potraw. Do dzisiaj uwielbiam śledzia i karpia po żydowsku, który stał się u nas tradycyjnym daniem. Okazało się, że babcia po śmierci dziadka miała chłopaka, który był polskim żydem – stąd karp po żydowsku zawsze był na naszym stole. Oczywiście były pierogi, tata przyrządzał kutię. Myślę, że będąc na emigracji pielęgnowanie takich tradycji jest jeszcze ważniejsze, bo one przypominają ci skąd pochodzisz.

  • Zmierzeniem się ze swoją tożsamością narodową była poniekąd „Księga Emigrantów”. Płyta z Grajkami Przyszłości także jest projektem zaangażowanym społecznie. Przyszedł w twojej karierze taki moment, w którym poczułeś, że powinieneś wykorzystać swoją popularność na robienie większych rzeczy?

Lubię różne wyzwania. Uważam, że „Księga Emigrantów” jest moim najważniejszym dziełem, ale mocno dostałem za nią po tyłku. Chciałbym mieć wielu fanów, ale nie mogę zmieniać dla nich swoich poglądów. Nie mogę przejmować się np. tym, że komuś nie podoba się moje poparcie dla środowiska LGBT. Po dwóch „Księgach Emigrantów” potrzebowałem zrobić coś lżejszego i zupełnie apolitycznego. Mimo, że projekt z Grajkami Przyszłości wyczerpał mnie fizycznie, to psychicznie dał mi bardzo dużo energii. W marcu wydaję jeszcze DVD z koncertem Solo Act „Spowiedź Emigranta”, który zagraliśmy w Zabrzu oraz krótki dokument z naszej trasy w Anglii. To będzie klamra zamykająca ten etap.

  • Nie boisz się, że przylgnęła do ciebie łatka liberała, przez co nawet ta apolityczna płyta będzie odbierana przez pryzmat twoich poglądów?

Nie biorę dzieci jako zakładników. Nie boję się, że ta płyta będzie tak odbierana, bo miłość do muzykowania musi być neutralna. Ponadto pierwszy raz od kilku lat nie wzbudzam nienawiści żadnej ze stron – zaproszono mnie nawet do programów w telewizji publicznej. Nie ukrywam, że mnie to cieszy, ponieważ uważam, że z moim pomysłem na program muszę uderzać do telewizji publicznej. Obojętnie kto jest u władzy to promowanie młodzieży leży w ich misji. Przecież świat nie stanie się gorszy jeśli trochę więcej dzieciaków zacznie w Polsce muzykować.

fot. Izabela Kossak
Redakcja All About Musichttp://allaboutmusic.pl
Redakcja portalu All About Music.

Ostatnio opublikowane

In the House by Desperados – największa sylwestrowa domówka w Polsce

W Sylwestra odbył się się wielki finał projektu In the House by Desperados, zorganizowanego przez markę Desperados. Muzykę na każdej z imprez...

Poznaliśmy stanowisko Edyty Górniak w sprawie koncertu „Artyści przeciwko nienawiści”

Spontaniczny apel Dody przerodził się w wielką inicjatywę, która złączyła kilkudziesięciu artystów, aby zjednoczyć się przeciwko hejtowi i nienawiści. Dwa dni...

Nowy konkurs! Wygraj autobiografię Ennio Morricone

Spontaniczny konkurs przygotowany dla wszystkich fanów twórczości Ennio Morricone. Do wygrania 3 sztuki jego najnowszej autobiografii.

Throwback Review: Myslovitz – Miłość w czasach popkultury (1999), recenzja Karoliny Młynarskiej

Mija dwadzieścia lat od premiery jednej z ważniejszych i popularniejszych polskich płyt. Miłość w czasach popkultury grupy Myslovitz została nagrodzona pięcioma Fryderykami...

Sia, Labrinth i Diplo w remixie Lil Wayne’a. Posłuchaj Genius w odświeżonej wersji

LSD to nowo powstała formacja, w której skład wchodzą Labrinth, Sia oraz Diplo. Dziś premierę miał pierwszy singiel grupy. Diplo to amerykański DJ i producent...