Dział PublicystykaRecenzje

Wilki – 26/26 (2018), recenzja Weroniki Oszajcy

Gdy na początku lat 90., Robert Gawliński wprowadził na polską scenę muzyczną całą watahę Wilków, słuchacze zastygli w zachwycie. Na przestrzeni minionych lat, Wilki skomponowały wiele ponadczasowych hitów, wciągając w muzyczny wir kolejne pokolenia słuchaczy. 11 maja 2018 roku, minęło dokładnie 26 lat od premiery ich debiutanckiego albumu, który odniósł ogromny sukces komercyjny i zagwarantował im stałe miejsce w kanonie polskiego rocka. Świętując ten jubileusz, grupa zdecydowała się na wydanie dwupłytowego albumu 26/26, zawierającego nie tylko ich największe przeboje, ale również perełkę w postaci nowego kawałka.Wydawnictwo otwierają utwory, znane nam również z pierwszego w ich karierze longplaya. Z łatwością przypominamy sobie charakterystyczne dla ich twórczości motywy biblijne, czy nawiązania do cywilizacji starożytnych. Zarówno na Wilkach, jak i na 26/26, kawałkiem otwierającym jest Eroll, rytmiczny utwór, wprowadzający słuchaczy w klimat wilczego grania. Potem przychodzi czas na Aborygena, wielki hit zespołu o chwytliwym refrenie i dynamicznej, gitarowej melodii. Warto zwrócić uwagę na dwie ballady – Son of the Blue Sky, zadedykowaną zmarłemu jeszcze przed debiutem basiście Adamowi Żwirskiemu, a także na wyjątkową i wzruszającą balladę Elli Lama Sabachtani, którą darzę ogromnym sentymentem. Jest to wyjątkowa piosenka o nastrojowej melodii, opowiadająca o utraconej miłości i o samotności, skłaniająca słuchacza do refleksji. Wypowiedziane przez Gawlińskiego słowa, że ,,Wszystko to co mamy jest w naszych sercach” z pewnością utkwią w myślach niejednego odbiorcy. Ciekawostką jest też tytuł utworu, jest to bowiem cytat zaczerpnięty z Biblii, oznacza, ,,Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”.

W tym momencie kończą się smutki, przychodzi czas na radość i dynamikę – atmosferę rozgrzewają takie hity jak N’Avoie, Jeden Raz Odwiedzamy Świat, klimatyczny Sen o Warszawie oraz Nasze Przedmieścia o mocnej, rockowej oprawie instrumentalnej. Ciekawych utworów nie brakuje również na drugim dysku, znajdziemy tu zarówno kilka lekkich kawałków opowiadających o płomiennych romansach, jak i utwory pełne powagi czy nostalgii, skłaniające do przemyśleń. Szukając nut z tej pierwszej kategorii, trafimy na Baśkę – jeden z najgorętszych hitów lata 2002 roku, a zarazem kawałek otwierający drugą część albumu. Inną piosenką poruszającą tematykę romansów jest Love Story (Koniec Baby), z pewnością jest to utwór bliski niejednemu niewiernemu małżonkowi. Podobne klimaty znajdziemy też w Przez dziewczyny. Fani głębokich, refleksyjnych tekstów Gawlińskiego również nie będą zawiedzeni. To tu znajdziemy Bohemę – piosenkę, znaną każdemu fanowi polskiego rocka. Ciężko bowiem wyprzeć z pamięci tę melodię, oraz piękny refren o konfliktach wewnętrznych i gonitwie za wolnością. Zaraz później jest utrzymane w tym samym klimacie, nostalgiczne, lekko mroczne Słońce Pokonał Cień.

Nie brakuje też utworów o romantycznej miłości, przykładami są kawałki takie jak utwór Czystego Serca, znany już z albumu Światło i Mrok (2012), oraz romantyczne, gloryfikujące miłość Na Zawsze i Na Wieczność. Album kończy się dwoma optymistycznymi kawałkami. W Drodze Do Marzeń opowiada o pełnym wrażeń i entuzjazmu życiu, a Świat To Fajne Miejsce wraca do indiańskich rytmów, skłania do refleksji, zwracając uwagę na ogromną wartość, jaką jest świat i na to, jak niszczy go ludzka chciwość i bezmyślność. Gawliński stara się zmusić słuchacza do przemyśleń na temat destrukcyjnego wpływu ludzi na otaczający nas świat. Podkreśla, że zniszczymy siebie, a wraz z sobą zniszczymy Ziemię, pozostawiając po sobie pustkę. Rytmiczna, powtarzająca się melodia, świetnie współgra z prostym, ale pełnym wartościowego przekazu tekstem. Na końcu każdego fana czeka przyjemne zaskoczenie, całkowicie nowa piosenka promująca to wydawnictwo – Na Krawędzi Życia. Jest to utwór o przyjemnej melodii i lekkim tekście. Mam nadzieję jest to sygnał, że niedługo dostaniemy od chłopaków świeży, nieznany jeszcze światu materiał. Być może w postaci nowego albumu?

Piosenki zawarte na albumie nie stanowią zaskoczenia dla nikogo, kto od dawna zna dorobek Wilków. Nie są zaskoczeniem też dla mnie – na albumie znalazły się wszystkie przeboje, które chciałam na nim usłyszeć. Jest to obowiązkowa pozycja dla słuchacza, lubiącego mieć najlepsze utwory ulubionego zespołu w jednym miejscu bądź dla osoby, która dopiero poznaje ich twórczość. Wilki to świetny zespół, prowadzony przez bardzo utalentowaną i charyzmatyczną Alfę – Robert Gawliński świetnie sprawdza się w roli frontmana formacji. Nigdy nie zapomnę, gdy mając zaledwie dziesięć lat wygrzebałam w szpargałach rodziców dodawaną do gazety składankę z pięcioma kawałkami tego zespołu. Już wtedy zakochałam się w Elli Lama Sabachtani i Aborygenie, co zapoczątkowało nie tylko mój sentyment do Wilków, ale również skłoniło do zainteresowania się dorobkiem polskich zespołów rockowych. Wilki to zespół, którego muzyka bawi ludzi w każdym wieku, potrafiący stworzyć świetną atmosferę na koncercie, łączący pokolenia fanów polskiego rocka. No bo kto to chociaż raz nie zanucił „Lecę bo chcę, lecę bo życie jest złe…”? Cóż, ten ma sporo do nadrobienia.

 

Tags
Show More


Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *