Dział PublicystykaRecenzje

U.S. Girls – In a Poem Unlimited (2018), recenzja Zuzanny Janickiej

Znalezione obrazy dla zapytania U.S. Girls – In a Poem Unlimited (2018),Niby U.S. Girls, ale tak naprawdę to solowy projekt Meghan Remy. Niby U.S., ale artystka przyjęła kanadyjskie obywatelstwo i od lat mieszka Toronto. Sporo nieporozumień i zmyłek, ale nie ma co się złościć. Na pewno łatwiej je wyjaśnić niż jednym słowem opisać muzykę tworzoną przez Remy. Nawet w obrębie jednego wydawnictwa potrafi kilka razy zmienić obrany kierunek. Jej najnowsze dziecko, In a Poem Unlimited, jest tego najlepszym przykładem.

Kiedy trafiam na wykonawcę, którego dyskografia liczy już kilka pozycji, staram się ją poznać zamiast skupiać uwagę tylko na najnowszym albumie. Nadrobić udało mi się także płyty U.S. Girls i przyznam, że to jeden z najciekawszych zbiorów, jaki trafił w moje uszy. Garażowe, noise popowe brzmienie z pierwszych płyt przeistoczyło się w bardziej awangardowe granie, by ostatecznie (pewnie na chwilę) zatrzymać się na czymś o kształcie art popu zabarwionego całą gamą różnolitych dźwiękowych inspiracji z kilku dekad.

Velvet 4 Sale, słodko wyśpiewany opener albumu, jest fuzją gitarowych brzmień z jazzem, przywodzącymi na myśl lata 80. syntezatorami i funkiem. Te wszystkie puzzle złożyły się na intrygujący kawałek, w którym U.S. Girls porusza temat przemocy domowej. Saksofon w pełnej okazałości pojawia się w następującym po Velvet 4 Sale cięższym, chętnie celującym w blues rockowe klimaty nagraniu Rage of Plastics, które jest najmocniejszym punktem wydawnictwa. A, szczerze mówiąc, wybrać piosenkę best of the best w przypadku takiego albumu jak In a Poem Unlimited jest bardzo ciężko, gdyż Remy udało się przygotować bardzo mocny i równy, choć różnorodny materiał. Do moich ulubieńców należą jednak M.A.H., Rosebud, Incidental Boogie i Pearly Gates. Pierwsza z kompozycji to kiczowaty, taneczny numer mocno zakorzeniony w latach 80. Jest jednak tak euforyczny i radosny (nawet, gdy sama strona liryczna – będąca krytyką polityki Obamy – na to nie wskazuje), że nie da się go nie lubić. Bardziej wyrafinowanym utworem jest nawiązujące do 90’s trip hopu, lekko nostalgiczne Rosebud. Zmysłowy nastrój skutecznie burzy hałaśliwe, inspirowane industrialno-rockowym brzmieniem Incidental Boogie. W Pearly Gates ponownie cofamy się w czasie o przeszło dwie dekady, mogąc pokołysać się do tego osobliwego hołdu oddanego czarnym brzmieniom tamtych lat.

Pozostała trójka (dwa inne kawałki to króciutkie interlude’a – Traviata i Why Do I Lose My Voice When I Have Something to Say) również trzyma wysoki poziom. Warto więc sięgnąć po ociężałe, rytmiczne L-Over, w którym wysokie wokalizy Meghan kojarzą się z wczesną Kate Bush. Łagodne, pulsujące Poem wydaje się być najnowocześniejszym momentem płyty, brzmiącym na dokładkę tak, jakby U.S. Girls podebrała go popularnej pop-gwieździe, która może nie planowała wydawać go zaraz na singlu, ale chciała mieć mniej oczywisty utwór na swoim albumie. O ile inne kompozycje posiadają bezpieczną długość, tak na koniec artystka zostawiła coś niemalże ośmiominutowego. Funkowo-jazzowo-rockowe Time przywodzi na myśl zwariowane jam session.

Meghan Remy udało się znaleźć ten złoty balans między lekkimi, łatwo przyswajalnymi, wręcz popowymi dźwiękami a popem w jego bardziej wyrafinowanej, alternatywnej formie. Niby nadaje się to do grania w komercyjnych stacjach radiowych, ale do innych prezentowanych w eterze utworów te z In a Poem Unlimited pasowałyby jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Tegoroczny krążek U.S. Girls jest dziełem wielobarwnym, choć wyważonym i zaskakująco spójnym. Nowe piosenki wokalistki dostarczają wiele przyjemności i są gwarancją udanej zabawy. Może i mamy dopiero kwiecień, ale In a Poem Unlimited jest moim mocnym kandydatem do miana płyty roku.

Tags
Show More

Zuzanna Janicka

Wielka pasjonatka muzyki, potrafiąca odnaleźć coś ciekawego w każdym gatunku. Autorka strony The-Rockferry, na której oprócz recenzji płyt znaleźć można całą masę innych muzycznych artykułów. Nałogowa uczestniczka koncertów. Wielka fanka Christiny Aguilery, Amy Winehouse, Kate Bush, Finka, Leonarda Cohena i zespołu The National.

Podobne artykuły

1 thought on “U.S. Girls – In a Poem Unlimited (2018), recenzja Zuzanny Janickiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close