Zespół Train każdy kojarzy, nie każdy lubi. Nie zaliczam bandu do kategorii tych ambitniejszych, z najwyższej półki, ale faktem jest to, że ich piosenki są przebojowe i przyjemne. Bo kto nie pokołysze się do Hey Soul Sister czy Drive By? Od wydania tych utworów minęło już tyle czasu, a ja nadal mam wrażenie, że grupa się nie postarzała. Wręcz przeciwnie. Jak jest z najnowszym krążkiem? Czy materiał z A Girl a Bottle a Boat to dobry materiał do radia?

Train to doświadczony zespół, który działa już od 1993 roku. Okres swojej największej świetności być może już ma za sobą, jednak panowie na czele z Patrickiem Monahanem regularnie pracują nad nowymi wydawnictwami i równie regularnie je promują. I tak w ubiegłym roku ukazał się album będący hołdem dla muzycznej inspiracji bandu, jakim był zespół Led Zeppelin; wcześniej ukazał się świąteczny album, a jeszcze wcześniej krążek Bulletproof Picasso. Łącznie grupa wydała dziesięć albumów. Dyskografię Train zamyka album wydany w styczniu o jakże uroczym tytule A Girl a Bottle a Boat. Jakie było moje pierwsze wrażenie? Nic nowego, już gdzieś to słyszałam. I de facto, nic odkrywczego w tych piosenkach nie zauważyłam, ale nadal jest to muzyka charakterystyczna dla tego zespołu. Jak wcześniej wspomniałam, oczekiwałam, że usłyszę komercyjne kompozycje, które mogą podbić stacje radiowe. I kilka takich znalazłam.

Na uwagę zasługuje, na początek, singiel promujący ten album, czyli piosenka Play That Song. Według mnie to idealny wybór na singiel – bardzo radiowy, wpadający w ucho i wyróżniający się na tle innych kawałków. Pozytywna piosenka, typowa dla bandu – to właśnie chciałam znaleźć na tej płycie. Żadnych fajerwerków nie ma, ale jest uroczy Train z jeszcze bardziej uroczym wokalistą. Promocja tego singla jeszcze się nie zakończyła, ale jednak należałoby wybrać następny. Postawienie wszystkiego na jedną kartę i nazwanie nawet trasy koncertowej Play That Song Tour? Złe posunięcie. Jakieś propozycje na następny singiel? Ja proponuję energiczne Drink Up (na pewno trafi do młodszej części słuchaczy) lub nieco przeterminowane, ale nadal całkiem przyjemne Valentine. Do nieco lepszej części albumu zaliczę też ewentualnie The News i Lost and Found.

Czy Train is back? Słysząc tylko singiel Play That Song, stwierdziłabym, że tak. Jednak znając materiał z całej płyty i porównując go chociażby do mojego ulubionego utworu Drops of Jupiter, stwierdzam, że dawna magia zespołu trochę wygasła. Wydaje mi się, że można zauważyć tu jakieś odmładzanie się na siłę, lekką przesadę, a jednocześnie po prostu zwykłą nudę. Słuchanie całej płyty bez przerwy nie wychodzi mi zbyt dobrze, bo mam wrażenie, że piosenki są bardzo podobne. Jest zmienne tempo, trochę inna melodia, ale mimo wszystko, po tylu latach na scenie, zespół mógłby postarać się bardziej.

Stylistyka bandu zbytnio się nie zmieniła, nie widzę wielkiego progresu w stosunku do poprzednich lat. W tym roku pojawiło się już wiele lepszych albumów, więc jeśli członkowie Train chcieliby żeby ten krążek odniósł jakiś sukces, musieliby naprawdę skupić się na jego promocji. Nawet wierni słuchacze czasami się nudzą, a z recenzjami też nie było najlepiej. Pojawienie się w kilku śniadaniówkach z hitowym, przerobionym na wszystkie strony Play That Song, nie wystarczy. A co Wy sądzicie o tej płycie?

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Łukasz Mantiuk
/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImagine Dragons debiutują w TOP 3. Ed Sheeran wygrywa z Krzysztofem Zalewskim. „Shape of You” Utworem Tygodnia po raz czwarty!
Następny artykułBovska zagrała w lubelskiej Chatce Żaka. Relacja Pawła Markiewicza