Dział Publicystyka Throwback Review: Dolly Parton & Kenny Rogers - Once Upon A Christmas...

Throwback Review: Dolly Parton & Kenny Rogers – Once Upon A Christmas (1984), recenzja Adrianny Małolepszy

Piosenki świąteczne raczej rzadko się starzeją. Gdy nadchodzi grudzień powoli ożywają z nową siłą w naszej świadomości. Zwykle są to pojedyncze klasyki tego specyficznego podgatunku. Czasem jednak znajdzie się też miejsce na całe albumy. Dla wielu, zwłaszcza za oceanem takim nieśmiertelnym krążkiem jest wspólne dzieło Dolly Parton i Kenny’ego Rogersa.

Po raz pierwszy wydana w 1984 roku Once Upon A Christmas jest jedną z tych płyt, które niezmiennie cieszą w okresie przedświątecznym. Pomagają znaleźć w sobie ducha Bożego Narodzenia i ekscytację tym czasem. 
Radość emanuje zresztą również z samych artystów. Czuć, że w studio spotkało się dwoje przyjaciół cieszących się z tego, że mogą razem coś nagrać. Ich pozytywna energia przepełnia i wyróżnia materiał.

 Jest jednak coś dzięki czemu krążek jeszcze bardziej wybija się wśród sobie podobnych. W dużej mierze składa się bowiem z premierowych na ten czas utworów napisanych osobiście przez Dolly.
Może nie powinno to dziwić biorąc pod uwagę to jak ogromny, niezaprzeczalny talent artystka posiada w tej dziedzinie, oraz to, że jak sama mówi, jest przede wszystkim autorką piosenek, piosenkarką dopiero później. Patrząc jednak na ogół albumów świątecznych, oryginalne, niepublikowane wcześniej utwory to rzadkość i miła odmiana.
Spod ręki Parton wyszły między innymi umieszczone na krążku obok klasyków takich jak White Christmas oraz The Greatest Gift of All, przepełnione radością i wyczekiwaniem na wyjątkowy czas z najbliższymi With Bells On czy sprytnie ukrywające mądrość życiową pod „puchatą pierzynką” zabawy I Bielieve in Santa Claus.
Jest też cudowne, tytułowe Once Upon A Christmas z przeszywającą melodią. Kompozycja w mistrzowski sposób ukazuję tę czysto religijną stronę Świąt.

Na szczególną uwagę zasługuje moim zdaniem również Christmas Without You. Pomimo żywej melodii, w warstwie lirycznej Dolly serwuje nam trochę więcej smutku. Jest to bowiem piosenka o tęsknocie za osobą bez, której ciężko cieszyć się tym wyjątkowym czasem.
Jeden z tych utworów, które są z całego albumu najbardziej chwytliwe.

Zanim przejdziemy do podsumowań warto wspomnieć jeszcze o jednej ciekawostce. Otóż, istnieją dwa, bardzo różne wydania płyty. Oryginalne wypuszczona w 1984 roku, wtedy jeszcze tylko na winylu, pod szyldem RCA, zawierała 10 utworów, w tym dwa wykonywane solowo przez Kenny’ego (The Christmas Song, Silent Night).
Kiedy jednak lata później, w 1997 roku Sony, pod które RCA podlega, zdecydowała się wydać reedycję albumu na CD, okazało się, że na terenie Stanów Zjednoczonych firma nie ma już praw do solowych nagrań Rogersa. Ten, tworzący w tamtym czasie pod szyldem Reprise, wykupił je.
Dlatego tez na najbardziej znanej wersji krążka znajduje się 9 utworów, w tym zamienione z Silent Night, Hard Candy Christmas. Poruszający klasyk w wykonaniu Dolly Parton pochodzący z filmu Best Little Whorehouse in Texas, w którym grała główną rolę.

Once Upon A Christmas to prawdziwy „must have” okresu około świątecznego. Po ponad 30 latach od premiery, wciąż co roku powraca na zestawienia najchętniej kupowanych w tym czasie i rozbrzmiewa w wielu domach podczas ubierania choinki ciesząc i wzruszając.

Popularne