Dział PublicystykaRecenzje

The Xcerts – Hold on to Your Heart (2018), recenzja Karoliny Babik

Brytyjska rynek muzyczny przepełniony jest świetnymi wykonawcami solowymi, jak i wartymi poznania zespołami. Jednym z nich jest szkocka grupa The Xcerts, która w styczniu tego roku wydała swoją trzecią płytę. Panowie pokazali na niej zarówno swoje mocne, rockowe oblicze, jak też delikatną, wrażliwą część swojego ja. Przyjrzyjmy się dokładniej płycie Hold on to Your Heart!

The Xcerts to trzyosobowy brytyjski zespół grający muzykę utrzymaną głównie w klimatach indie-rocka. Przez lata obecności na rynku muzycznym zdążyli zaskarbić sobie sympatię wielu słuchaczy, nie tylko w rodzinnym kraju. W Polsce mieliśmy okazję wysłuchać ich nie tak dawno, bo w listopadzie 2017 roku, jako support Nothing But Thieves w warszawskiej Progresji. Słuchając Hold on to Your Heart można przewidywać, że za jakiś czas to nie oni będą zespołem supportującym, bo kawałki jakie zaserwowali na swoim trzecim albumie są naprawdę przekonujące!

Płyta rozpoczyna się bardzo przyjemną dla ucha balladą The Dark zaśpiewaną w głównej mierze przy akompaniamencie pianina. Spokojny numer wbrew pozorom nie zapowiada w pełni spokojnego albumu. The Dark to przysłowiowa „cisza przed burzą”. Już w drugim numerze- Daydream- otrzymujemy od chłopaków dużą dawkę energii z gitarą i perkusją w rolach głównych. Feels Like Falling in Love to z kolei prawdopodobnie najbardziej chwytliwy kawałek na płycie, dlatego też uważam, że wybranie go na pierwszy singiel było świetną decyzją. Dość spokojne zwrotki i mocniejsze brzmienie w refrenach tworzą dobry kontrast, dzięki któremu utwór nie jest zbyt przewidywalny, monotonny.

W First Kiss Feeling słuchacze mogą wychwycić w niektórych momentach krótki motyw syntezatorowy. Elektroniczna wstawka, zarówno tu, jak i w przypadku innych utworów na albumie w których występuje, nie kłóci się z rockowym brzmieniem płyty. Stanowi ciekawe uzupełnienie warstwy instrumentalnej. Kolejna propozycja od Brytyjczyków to energiczne Crazy ze świetną linią basową, której dałabym osobiście troszkę więcej mocy, bo nieco ginie pośród dominującej perkusji. Następnie dostajemy kolejną balladę- Hold on to Your Heart. Wykonywana jest już nie przy akompaniamencie pianina, a gitary i perkusji. Refren tej piosenki z pewnością będzie jednym z najbardziej wyczekiwanych przez fanów momentów na koncertach grupy. Ma w sobie coś bardzo ujmującego, głównie pod względem wokalu i tekstu wyrażającego motyw przewodni albumu.

Drive Me Wild to jedna z instrumentalnych perełek na płycie. Do utworu wprowadza nas saksofon, absolutnie królujący w tym numerze, który stanowi interesującą, dość zaskakującą, alternatywę dla gitar i perkusji. Solówka dęta przechodząca w solówkę gitary wypada naprawdę dobrze! Następna piosenka może nie jest już tak nieoczywista, ale nadal utrzymana na podobnym w stosunku do pozostałych kawałków, poziomie. Tutaj chciałabym wyróżnić perkusistę, bo to właśnie jego partie pochłonęły znaczną część mojej uwagi w trakcie wysłuchiwania piosenki. W przedostatniej kompozycji na albumie- Show Me Beautiful– ponownie dochodzi do zwolnienia tempa. Pomysł na zakończenie utworu przy akompaniamencie pianina i delikatnego, nazwijmy to, „pogłosu elektroniki”, moim zdaniem wypadł jak najbardziej na plus. Pozostając w spokojniejszych klimatach docieramy do ostatniej piosenki zatytułowanej Cry. To zdecydowanie najlepszy utwór na albumie, przez co tym bardziej cieszy mnie fakt, że panowie zostawili nam go na zakończenie płyty. Niezmiernie doceniam także długość tej kompozycji, która jest najdłuższą na albumie (trwa prawie 6 minut), bo zdecydowanie zasługuje na każdą poświęconą jej na płycie sekundę.To właśnie ten kawałek zapewne będzie wyciskaczem łez dla wielu słuchaczy. W tym przypadku zachwyca, bez grama przesadyzmu, wszystko. Świetny, poruszający tekst, emocjonalny wokal, który doskonale przekazuje nam warstwę liryczną, a także instrumenty- między innymi powracający saksofon.

W pewnym stopniu na Hold on to You Heart da się wyczuć brzmienie innej brytyjskiej grupy- The 1975– zarówno biorąc pod uwagę modulowanie głosu przez wokalistę, jak i warstwę instrumentalną. To oczywiście porównanie na plus! Pomimo tego jednak grupa The Xcerts i tak pozostaje sobą, brnąc w świat muzyki dalej ze swoim, w pewnym stopniu, unikalnym stylu. Biorąc pod uwagę to, że początki grupy sięgają młodych nastoletnich lat chłopaków (podobnie jak zresztą w przypadku The 1975) miejmy nadzieję, że ich muzyka dalej będzie dojrzewać i rozkwitać wraz z nimi i zaprezentują nam jeszcze wiele kawałków na miarę kończącego album utworu Cry.

Tags
Show More


Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *