The Kelly Family - We Got Love
  • Data premiery:
    24 03 2017
  • Wytwórnia:
    Universal Music
  • Gatunek:
    pop, country
  • Single:
    Nanana
Najlepsze utwory:
Nanana, An Angel, Why Why Why, Come Back To Me, We Got Love
Najsłabsze utwory:
First Time

Studio nagraniowe, scena, czy przysłowiowe zdjęcie – ta niezwykle umuzykalniona rodzina wszędzie wygląda i brzmi autentycznie. Mając dziesiątki milionów sprzedanych płyt, wciąż rozpoznawani i kochani The Kelly Family powrócili po dwunastu latach z nową płytą We Got Love. Wspomnienia muzyków z przeszłości spotkały się z teraźniejszością.

Co dziś ma do zaoferowania najbardziej rozśpiewana rodzina świata? Jedni stwierdzą, że odgrzewane kotlety (choć samo określenie uważam za bardziej wytarte i banalne aniżeli miałoby się to tyczyć samych utworów). Ja natomiast widzę, że po wielu długich latach oni znowu to zrobili… wciąż pojawiają się momenty, kiedy potrafią wywołać ciarki i przywrócić słuchacza do swoich najlepszych lat świetności zarówno nowymi kompozycjami jak i odświeżonymi wariantami dawnych szlagierów – co wbrew pozorom nie jest proste i oczywiste. Łącznie obdarowali nas czternastoma numerami – w tym pięcioma prosto ze studia nagraniowego.

Na pierwszym spotkaniu po dwudziestu latach wita nas przebojowe Nanana, które jeszcze przed premierą płyty obiegło cały świat z informacją o powrocie legendarnej formacji. Singiel początkowo wydany na albumie Almost Heaven zabiera nas w podróż do przeszłości do roku 1996. Mówi się, że nowe interpretacje nie mają szans z dawnymi pierwowzorami, jednak tym razem otrzymaliśmy prawdziwe przeciwieństwo tego stereotypu. Bez rewolucyjnych zmian. W Nanana wciąż rozbrzmiewa głos Jimmy Kelly’ego, gdzie wokaliście towarzyszy muzyczne tło zaledwie z nielicznymi szlifami w aranżacji, która zmieniła dość stateczną kompozycję w bardziej dynamiczną i rockową.

Nagły napływ popularności i bardzo krótki czas, w którym został osiągnięty sukces, nie były do siebie proporcjonalne. Sława jednocześnie jest darem, ale może stać się prawdziwym utrapieniem, zwłaszcza dla młodego artysty. Doświadczając załamania nerwowego przekonał się o tym chociażby Paddy Kelly, który porzucił dotychczasowe życie kręcące się wokół show biznesu, wstępując do zakonu. Mimo że nigdy definitywnie nie porzucił muzyki i nadal z powodzeniem kontynuuje karierę solową, nie dołączył do rodzinnej reaktywacji. Dlatego dziś w Fell In Love With An Alien czekają nieco większe zmiany – głównie z powodu zwrotek w których wcześniej dominował Paddy. Na tym etapie nasuwa się wątpliwość, jak na nowy główny wokal zareagują fani? Dodam od siebie, że takowa podmianka całkowicie nie zawadziła, a nawet posiada swój własny urok.

Nigdy nie znałam na pamięć obszernej dyskografii Kelly Family. Posiadana wiedza ograniczała się na wybiórczych utworach oraz głównie na najpopularniejszych singlach oraz teledyskach, które zarówno talentem jak i wyglądem w mig przywoływały skojarzenia z aniołami. Kogo bowiem nie zdołał zauroczyć młodzieniec o blond lokach i bardzo mocnym głosie w piosence An Angel? Minęło ponad dwadzieścia lat od momentu premiery płyty Over The Hump z 1994 roku i pewnie wielu słuchaczy ogarnia ciekawość jak z wielkim hitem, który wzruszał miliony, poradził sobie dorosły już Angelo Kelly? Ku zaspokojeniu ciekawości przedstawiono jego nową odsłonę, która niekoniecznie zdobędzie aprobatę każdego sympatyka twórczości TKF, chociażby ze względu na nieobecność Paddy’ego w zwrotkach. Współczesne An Angel nie miało jednak być wierną kopią oryginału lub skrajnie odwrotnie – szokować nową podrasowaną aranżacją, czy wokalnymi popisami. Główny bohater Angelo Kelly zaprosił do duetu swoją córkę Emmę i razem podzielili partie wokalne. Względem bezbłędnego oryginału dziś w subtelnie zwiększonym rytmie, całość może mniej ujmuje za serce, niemniej jednak niewinność w głosie dziewczynki oraz dorosły już wokal Angelo tworzą wspaniały i ciepły tandem.

Rozśpiewana szóstka postanowiła odświeżyć nie tylko własne utwory, ale także przygarnąć do swojego repertuaru klasyk Stand By Me, napisany w 1961 roku przez Bena E. Kinga, Jerry’ego Leibera i Mike’a Stollera. O ile pierwsze trzy pierwsze numery były wokalnie zdominowane przez mężczyzn, teraz dołączył do nich kobiecy głos w postaci Barby Kelly. Jej powrót sprawił niemałą niespodziankę, gdyż wiele lat temu ze względów zdrowotnych opuściła The Kelly Family, uszczuplając rodzinną załogę. Współczesny cover zawiera wszystkie elementy charakterystyczne dla muzyki country: skoczne dźwięki banjo, płynność i rozbudowane partie skrzypiec. Z pewnością jest to ciekawy eksperyment, który wyróżnia daną interpretacją na tle powielanych aranżacji prezentowanych przez innych artystów.

Na wydawnictwie podsumowującym największe dokonania nie mogło zabraknąć subtelnych wykonań jak First Time, czy energicznego Why Why Why, które w latach dziewięćdziesiątych należało do jednego z najmocniejszych punktów w repertuarze grupy. Skoczne Good Neigbor nawiązuje do folkowych korzeni muzyków, zaś kolejna muzyczna nowinka w postaci Brothers And Sisters ujmuje przede wszystkim emocjonalnym tekstem, w którym autorzy otwarcie wyznają o problemach w zespole, jednocześnie dziś deklarując swoją siłę czerpiącą z rodzinnych więzi. W Imagine pierwsze skrzypce gra John Kelly za sprawą lekkiej muzyki, brzmienia akustycznej gitary do tego wokal, który idealnie oddaje czasy The Beatles. Come Back To Me z najsilniejszym żeńskim wokalem to piękna ballada, która wciąż wzbudza ogromne emocje.

Tytułowe We Got Love jest jednym z nowszych numerów, który początkowo ukazał się w 2013 roku na płycie Viva La Street zespołu Jimmy Kelly & The Street Orchestra. Czuć w nim powiew świeżości, paletę różnych dźwięków, która wprowadza słuchacza w pogodny nastrój. Całość zamyka Who’ll Come With Me, czyli jeden z najskuteczniejszych wyciskaczy łez w całej twórczości Kelly Family – a takowych posiadają niemało. Tym razem uczucia i wzruszenie potęgują nagrania głosu nieżyjącego już ojca muzyków i założyciela zespołu – Daniela J. Kelly. Przeszłość spotkała się z teraźniejszością w pięknej dedykacji…

We Got Love to próba wybadania muzycznego gruntu, na którym wciąż stoją mocne fundamenty zbudowane na silnych więzach rodzinnych. Kto wie, być może po udanym starcie z nową płytą w drugiej dekadzie XXI wieku oraz z jej towarzyszącą trasą koncertową (obejmującą trzy Polskie miasta), przyjdzie czas na stworzenie całkowicie premierowego materiału. Zadanie nielekkie, lecz rodzina jest wielką siłą: Together we’re strong, we can make it again (…).

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRoma w Toruniu – Sorry Boys promują nowy album. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina
Następny artykułCoachella bez Kate Bush