W oczekiwaniu na Święta Wielkiejnocy pozostaje nam trwać jeszcze kilka dni. Swój czas poświęcamy między innymi muzyce… Swoje „piątki” na dziś przygotowali Joanna, Jonatan i Zuzanna.

Joanna Gulewicz

Zamilska – Rise

Panienki Zamilskiej nikomu chyba nie muszę przedstawiać – w ostatnich dwóch latach absolutnie zawładnęła sercem polskiej elektroniki i myślę, że to właśnie w niej należy upatrywać nadziei nie tylko dla gatunku ale i dla całej muzyki spod znaku biało-czerwonych. Tę dziewczynę cechuje nieposkromiona muzyczna pasja i odkrywczość, które w połączeniu z ciągłym dążeniem do perfekcji i olbrzymim talentem dają takie dynamity jak Rise. Czujecie to napięcie? Od ponad miesiąca nie mogę przestać zapętlać ani tego albumu, ani tego utworu!

The Raveonettes – Breaking Into Cars

A teraz coś z zupełnie innej beczki i pochodzący z 2009-ego roku kawałek dość niepozornego duńskiego duetu rockowego, na który natknęłam się kilka lat temu zupełnie przypadkowo. Breaking Into Cars to jeden z tych numerów, po których wysłuchaniu budzicie się następnego dnia odmienieni, jakbyście mieli w zasięgu ręki cały świat i jedyne, co musielibyście zrobić, by go dosięgnąć, to wyciągnąć rękę. Fantastyczny!

Steven Wilson – Happiness III

Steven Wilson to jeden z tych artystów, którym potknięcia, czy wpadki po prostu się nie przytrafiają. Bezkonkurencyjny, bezkompromisowy i absolutnie olśniewający! Na Hand. Cannot. Erase. pokazał, że jest niezrównanym mistrzem wszelkiej współczesnej, eksperymentującej progresji. 4 ½ odsłania tę bardziej liryczną, subtelniejszą i mi osobiście bliższą stronę artysty. Happiness III to czysty przekaz pozytywnej energii i tej rzadko spotykanej u kogokolwiek innego namiętności życia, radości z samego istnienia. Magiczny!

Julia Marcell – Tarantino

Ta dziewczyna z cała pewnością nie należy do szeregu gwiazdeczek, które gasną jeszcze szybciej niż zdążyły rozbłysnąć. Mimo że jest obecna na scenie od niemal dekady, wciąż zaskakuje nowymi, nietuzinkowymi konceptami. Album Proxy to jak zwykle majstersztyk a kawałek Tarantino – pełen wdzięku dialog z utworem Dmuchawce, latawce, wiatr… Urszuli fantastycznie pokazuje nie tylko kondycję bohaterki wykreowanej przez Julię, lecz również naszą własną. Chcieliśmy tego kolorowego, pełnego supermarketów i przepychu świata? Proszę bardzo – macie tutaj świat z Ikei a teraz zastanówcie się czym różni się od tego z początku lat 90-tych – wydaje się mówić bohaterka. Świetny!

Combichrist – We Rule the World, Motherfuckers

Na sam koniec nie mogło zabraknąć czegoś z pazurem i porządnym przytupem! Norweski demon aggrotech i EBM w swojej najświeższej odsłonie o dość niepozornym tytule We Love You. Rytmicznie, ciężko, z agresywnym wokalem i dzikim beatem. Prawdziwa torpeda!

Jonatan Paszkiewicz

Beata Kozidrak – Bingo

Od katowickiego koncertu Bajmu minął już ponad tydzień, tymczasem ja nadal żyję emocjami, których wspólnie z zespołem dostarczyła mi wspaniała Beata Kozidrak. Bingo nie jest utworem na miarę przebojów z poprzednich solowych albumów Beaty, ale trzeba przyznać, słucha się tego dobrze. Na koncercie było szaleństwo, a przecież właśnie o to chodzi. Retransmisja koncertu Bajmu z katowickiego Spodka już w niedzielę w telewizji!

Ania Dąbrowska – W głowie

W jednym z wywiadów Ania Dąbrowska wspomniała, że nowa płyta będzie najbardziej popową w jej karierze. Rzeczywiście, jest nieco inaczej niż było, ale nadal tak samo dobrze – ze smakiem i z klasą. Już na samym wstępie apetyt zaostrzyła mi Nieprawda, a W głowie okazało się najlepszym wyborem na drugiego singla.

Soniamiki – Fantazi

Jak to się stało, że usłyszałem o tej bajecznie utalentowanej artystce dopiero teraz? Soniamiki wcale nie jest debiutantką, choć z początku właśnie tak myślałem. W Fantazi zakochałem się od pierwszego odsłuchu. Nie mogę wyjść z podziwu, że Soniamiki wszystko od początku do końca tworzy sama, począwszy od muzyki, poprzez aranżacje i produkcję, na warstwie tekstowej kończąc. Z niecierpliwością czekam na całą płytę.

Birdy – Keeping Your Head Up

Moja pierwsza myśl po wysłuchaniu tego utworu: jak Birdy mogła nagrać coś takiego? Tak skrajnie różnego od swojej dotychczasowej twórczości? A potem się zakochałem. Teraz wręcz wstydzę się swojej pierwszej reakcji. Ta piosenka jest cudowna!

Mørland & Debrah Scarlett – A Monster Like Me

Eurowizja 2016 zbliża się wielkimi krokami, dwa tygodnie temu odbyły się polskie preselekcje do tego konkursu, a mnie w tym czasie wzięło na wspominki. Duet Mørland & Debrah Scarlett wprost oczarował mnie w ubiegłym roku swoją przepiękną balladą. Moim marzeniem jest, aby Eurowizję wygrywały takie piosenki, jak ta.

Zuzanna Janicka

Alicia Keys – Streets of New York

Do drugiej płyty Keys mam ogromną słabość. Znajduje się na niej wiele pięknych piosenek. W tym ta, do której często ostatnio wracam. Mowa tu o swoistym tribute do miasta, z którym łączy artystkę szczególna więź. Streets of New York to nieco przegadany, ale jeden z najciekawszych numerów Amerykanki. Uwielbiam osnutą lekką tajemnicą i niepokojem atmosferę piosenki i jej… wzbogaconą dęciakami końcówkę.

David Bowie – Dollar Days

Ostatni studyjny album Davida Bowiego Blackstar to nie tylko piosenka tytułowa i singiel Lazarus, który zobrazowany został poruszającym teledyskiem. To także inne znakomite numery, jak chociażby Dollar Days. To spokojne, melancholijne nagranie, w którym Bowie wysyła(ł) aż nazbyt czytelny komunikat: I’m dying too.

Chelsea Wolfe – I Love You All the Time

W akcji Eagles of Death Metal, która kierowana była do innych artystów, zachęcani oni byli do nagrywania swoich coverów kompozycji I Love You All the Time. Wyzwanie podjęła i Chelsea Wolfe. Wolfe zinterpretowała ten numer w inni sposób (senny, zwiewny), jednocześnie odsuwając od siebie mroczne, gotycko-rockowe brzmienia, z którymi jest kojarzona.

Hurts – Lights

Lutowy koncert duetu Hurts w Polsce zachęcił mnie do tego, bym po raz drugi sięgnęła po album Surrender, który na początku zrobił na mnie słabiutkie wrażenie. Tym razem „chwyciło” i do grona moich ulubionych nagrań ostatnich tygodni trafiło funkujące, zmysłowe Lights.

Gwen Stefani – Red Flag

Najlepsza premierowa piosenka wokalistki z nowego albumu. Początkowy nastrój jak z pogrzebu zastąpiony zostaje klimatem, w którym wokalistkę lubię najbardziej. Stefani ponownie dobrze bawi się na tle mocnego, zadziornego, młodzieżowego podkładu, tylko potwierdzając, że starość jej nie dotyczy.

Gwen-Stefani-This-Is-What-It-Feels-Like-2016-Standard-3000x3000 (1)