Dział PublicystykaTego słuchamy

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 178)

Prezentujemy Wam kolejne Tego Słuchamy. W dzisiejszym wydaniu znajdziecie dużo zagranicznych nowości, ale nie zabraknie również polskich akcentów. Zadbali o to: Justyna, Martyna oraz Paweł. Zapraszamy!

Carnival Youth – Love Is The Answer


Tegoroczna edycja OFF SCENY po raz kolejny sprawiła, że dałam jej się porwać. O dziwo to właśnie najmłodszy stażem i wiekiem łotewski zespół Carnival Youth zrobił na mnie największe wrażenie. Trudno powiedzieć czy to zasługa ich muzycznych genów – ojcem dwójki chłopaków jest Renars Kaupers (wokalista zespołu Brainstorm) – czy subtelnych indie-rockowych melodii. Kto nie miał szansy zobaczyć grupy podczas off-scenowych koncertów powinien to jak najszybciej nadrobić. A okazja niebawem. W lipcu Carnival Youth pojawi się na Here & Now Stage w ramach Open’er Festival.

City of the Sun – Intro (The xx cover)

Muzyka City of the Sun to mieszanka co najmniej kilku gatunków – indie rock, flamenco, gypsy jazz, post rock – podanych na trzech instrumentach. Dwóch gitarzystów i jeden perkusista, pomimo braku wokalisty, są wstanie zdziałać muzyczne cuda i zaprosić do pełnych pasji koncertowych występów.


Sonbird – Ląd


Kiedy w zeszłym roku usłyszałam ich podczas marcowego Sofar Sounds Kraków przeczucia mówiły mi, że będzie o nich jeszcze głośno. Ciężka praca i pokora opłaciły się – Sonbird to obecnie jeden z najbardziej obiecujących indie-popowych zespołów młodego pokolenia. A piosenką Ląd udowadniają, że mają również smykałkę do tworzenia zgrabnych kawałków.

Roo Panes – Ran Before The Storm

Roo Panes zaczynał od udziału w kampanii Burberry, jednak dość szybko zrozumiał, że muzyka to jego prawdziwa pasja. Dzięki temu nasze uszy mogły ucieszyć już trzy epki i jedna płyta. Na żywo potwierdza to ostatecznie – ładna buzia to tylko dodatek. Bo dopiero gdy rozbrzmiewa jego głęboki i emocjonalny wokal oraz przejmująca melodia dzieje się prawdziwa magia.


Lazy Habits – The Breach


Jak się ma bliskiego znajomego w osobie Tarona Egertona (Kingsman: Tajne Służby) to można zapraszać go do kręcenia teledysków. Tak zrobił zespół Lazy Habits w klipie do piosenki The Breach. Jak wiadomo znajomości to nie wszystko, a Lazy Habits przede wszystkim w umiejętny sposób łączą na pozór różne gatunku muzyczne. Nowoorleański jazz, soul i hip hop w wydaniu Brytyjczyków jeszcze na długo po zakończeniu będzie pobrzmiewać w naszych głowach.

Billie Eilish feat. Khalid – lovely

Ta piosenka chyba najbardziej zawojowała moje serce w pierwszej połowie 2018 roku. Nigdy bym się nie spodziewał, że pomiędzy tą dwójką debiutantów dojdzie do tak udanej kolaboracji. Utwór genialny w każdym calu – od dźwięków pianina aż po wzbudzającą gęsią skórkę melodię płynącą ze strun skrzypiec. Nie można zapomnieć o genialnych wokalach – mocny i niski głos Khalida, który przepięknie dopełniają wysokie partie Eilish. Piosenka powoli zaczyna odnosić sukces. Czyżby szykował nam się mały przełom?


Troye Sivan – Bloom


Ten nastolatek idzie jak burza. Zapowiadał genialny dreampop na miarę Teenage Dream Katy Perry i udało mu się to. Chwyta od pierwszego dźwięku i wypowiedzianego słowa. Sukcesu zapewne nie odniesie, podobnie jak wszystkie jego poprzednie single, które aż proszą się o komercyjny sukces na całym świecie. A no i jeszcze ta metaforyka. Chyba w życiu bym nie przypuszczał, że będzie to hymn osób homoseksualnych, którzy pełnią rolę pasywną w stosunku seksualnym.

Nicki Minaj – Chun-Li

Ten rok będzie ciężki dla Nicki Minaj. Ze względu na długą nieobecność w przemyśle muzycznym, słuchacze kobiecego rapu rozpoczęli poszukiwania za świeżym mięsem i napatoczyła się im Cardi B, która może nie jest jej rywalką, ale stanowi dużą konkurencję. Chun-Li i Barbie Tingz, z naciskiem na Chun-Li, to mocny powrót na rynek muzyczny i pokazanie jak powinno robić się prawdziwy i brudny rap. Bez zbędnej otoczki i szkolnego pitu pitu. „Bitch, it’s King Kong, this is King Kong”.


RAYE feat. Kojo Funds, RAY BLK – Crew


To chyba najbardziej zagadkowa wokalistka na świecie. Kiedy gościnnie udziela wokalu, lub pisze utwór dla innych artystów – odnosi sukces, kiedy tworzy swoją muzykę – zalicza komercyjną klapę. Choć na szczęście chyba nie to jest jej głównym celem. Pieniądze i sława schodzą na dalszy plan, kiedy chce się tworzyć ambitniejszą muzykę z pogranicza r&b. Cała epka jest połowicznym kompromisem i próbą pogodzenia potencjału radiowego z zachowaniem muzycznego zewu.

Rita Ora feat. Cardi B, Bebe Rexha, Charli XCX – Girls

Może nie jest to jeden z najlepszych utworów stworzonych do rozgłośni radiowych, ale ma w sobie coś takiego co chwyta i skłania do wielokrotnego odtworzenia. Dokładnie nie wiem skąd wzięło się we mnie to przeczucie, ale jestem prawie pewien, że Girls odniesie międzynarodowy sukces. Nie bez powodu wytwórnie postanowiły do jednego utworu wrzucić Rexhe, Cardi i Charli. Wiele portali określa to za kolejny, dobry hymn LGBTQ+ z głównym naciskiem na biseksualizm, do którego Rita przyznała się otwarcie w piosence.


Martyna Adamowska

Rosalie. – Holding Back


Kilka tygodni temu miałam okazję pojawić się na koncercie Rosalie. i  właśnie wtedy zrozumiałam, że to dzięki niej na naszych oczach rodzi się polska scena R&B, która dotychczas tak naprawdę nie istniała. Mamy taką swoją polską Beyonce – królową tego gatunku. W Holding Back najbardziej słychać dźwięki przesiąknięte oldschoolowym R&B, a głos Rosalie. brzmi jak prosto zza oceanu.

Piotr Zioła – Nie Mamy Skrzydeł

Może i nie mamy skrzydeł, ale ta piosenka sprawia, że człowiek aż chce się unosić nad ziemią. Nie ukrywam w żaden sposób tego, jak bardzo doceniam twórczość Piotrka. Wiem, że muzycznie można mu zaufać „w ciemno” – zawsze tworzy wartościowe dźwięki. Tym razem stało się to za sprawą nowej odświeżonej wersji piosenki z repertuaru Miuosha nagranej w ramach projektu Albo Inaczej 2.


Piotr Zioła – Ty I Ja I Noc


Tutaj kolejna propozycja od Piotra Zioły. Tym razem jest to utwór pochodzący z albumu Klubowy Paprykarz i Oranżada. Płyta jest uwiecznieniem koncertu zagranego w szczecińskiej Filharmonii. Mimo że w oryginale utwór pochodzi z repertuaru grupy Niebiesko-Czarni to kompozycja brzmi jak stworzona specjalnie dla Piotra, lepiej niż idealnie wpisuje się w jego stylistykę.

Flirtini feat. Dawid Podsiadło & Bitamina – Nikt

Niedawno na rynku muzycznym pojawił się album Flirtini – czwarta część kompilacji Heartbreaks & Promises i wywołał niemałe zamieszanie. Do współpracy zostało zaproszonych wielu artystów m.in. Dawid Podsiadło i Bitamina. Piosenka jest takim małym przerwaniem milczenia ze strony Dawida, a przecież już niebawem wielki koncertowy powrót. Słyszymy tutaj Dawida w zupełnie innej stylistyce niż zwykle, ale już nie raz się przekonaliśmy, ze jego głos ma niejedno oblicze – jak słychać odnajduje się w wielu stylach.


Linia Nocna – Znikam na Chwilę


Pisząc te kilka słów, zbieram się na koncert tego sympatycznego duetu. Można powiedzieć, że znikam na chwilę, by posłuchać ich muzycznego świata. W poniedziałek jak będziecie to czytać to już będę już wspominać te przyjemnie brzmiące dźwięki sobotniego koncertu.

Tags
Show More


Aleksandra Żeleźnik

Lat 22, studentka. Miłośniczka dobrej muzyki. Słucha wszystkiego co wydaje jej się interesujące i godne uwagi. Fanka Adama Lamberta, Arctic Monkeys oraz Royal Blood.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *