Kolejne wydanie Tego Słuchamy przed nami. Karolina, Tosia i Mateusz zadbali o to, żebyście poniedziałek rozpoczęli na pełnych obrotach! Sprawdźcie, jakie piosenki dla Was wybrali! 

BAiKA – O lalaniu


U mnie będzie bardzo monotematycznie. Zakochałam się w duecie BAiKA i nie potrafię nic innego puścić. W utworze O lalaniu rozczula mnie tekst i teledysk, który można zobaczyć na profilu Piotra Banacha.

BAiKA – Nie pozwól mi

Mój numer jeden na płycie Byty zależne. Po raz pierwszy usłyszałam Nie pozwól mi w akustycznej wersji zacisza domowego. Zarówno ta wersja, jak i wersja nieco elektroniczna całkowicie zawładnęła moją głową. Traktuję ten tekst jako mantrę przez osobiste rozterki.


BAiKA – Albo albo


Tak jak w przypadku Nie pozwól mi, jestem fanką zarówno studyjnego jak i domowego nagrania. Mam nadzieję, że BAiKA rozwiną szeroko skrzydła i jeszcze niejedną płytą zaskoczą swoich słuchaczy. Nie mogę się doczekać trasy koncertowej!

Katarzyna Groniec – Koniec

Utwór pochodzi z najnowszego albumu Katarzyny GroniecAch! Moim zdaniem, najlepszy na płycie. Uwielbiam melancholię, którą można wyczuć od początkowych dźwięków i frazę:

W Warszawie zimny i gwałtowny wiatr. Tęsknię, ale już nie dzwoń do mnie.


Wojciech Młynarski – Jesteśmy na wczasach


Z racji tematu mojej pracy licencjackiej i wydarzeń związanych z mistrzem słowa, często w mojej głowie pojawia się Wojciech Młynarski. Ostatnio Jesteśmy na wczasach ze względu na mistrzowską interpretację, grę słów… Wiedzieliście, że pani Krysia naprawdę istniała?

Antonina Tucka

The Vaccines – Take It Easy

Często z uśmiechem powracam do open’erowego występu The Vaccines z 2015 roku, kiedy można było w pełnym słońcu tańczyć i śpiewać lekkie, przyjemne kawałki z pogranicza indie/garażowego rocka. Po trzech latach grupa wraca z nowym wydawnictwem Combat Sports, składającym się z 11 numerów, idealnie kontynuujących i prezentujących styl brytyjskiej formacji. Wyróżniłam z niego Take It Easy ze względu na otaczającą nas ostatnio wiosenną aurę, z którą wymieniona pozycja komponuje się fenomenalnie. Zatem dajmy się wciągnąć w te słoneczne szaleństwo, wyluzujmy, bo w końcu:

Why work hard when you can take it easy?.


George Ezra – Hold My Girl


Miałabym ochotę wymienić wszystkie 11 utworów, które składają się na Staying at Tamara’s, bo odkąd krążek ujrzał światło dzienne, pokochałam go w całości. Szalenie ciężko było mi wybrać, ale finalnie postawiłam na Hold My Girl. Dla niektórych może być to ‘najnudniejsza’, bądź najmniej oryginalna pozycja ze wszystkich, ale nie dla mnie. Kiedy usłyszałam Hold My Girl pierwszy raz, od razu wiedziałam, że będzie to piosenka, do której będę często wracać. Podbiła moje serce momentalnie i nieustannie mnie wzrusza, mimo że przesłuchałam ją już pokaźną ilość razy.

Oren Lavie – Second Hand Lovers

Co prawda album Bedroom Crimes ukazał się w zeszłym roku, to teledysk do Second Hand Lovers pojawił się pod koniec stycznia. Właśnie przez to nostalgiczne, sensualne i nieco oniryczne wideo, poznałam Orena Lavie. Muzyk oczarował mnie swoim chropowatym, lecz jednocześnie stonowanym i łagodnym głosem. Oren jest nie tylko wokalistą i kompozytorem, ale też reżyserem teatralnym, co przekłada się na jego wrażliwość, a także jest widoczne w jego charakterystycznych teledyskach, będących nierozłączną i komplementarną formą wyrazu jego twórczości muzycznej.


Jazz Band Młynarski-Masecki – Czara Kawa


Już od dłuższego czasu z wielkim upodobaniem przesłuchuje Nocy w Wielkim Mieście, zwłaszcza w niedzielne, leniwe popołudnia. Płyta sprawdza się znakomicie, jako tło do spotkań towarzyskich, czy do rzeczonej kawy, która jest moim ulubionym napojem i jedynym prawdziwym nawykiem. Dzięki projektowi tych dwóch gentlemanów (Marcin Masecki i Jan Młynarski), zakochałam się na nowo w przedwojennym jazzie, który panowie ‘odkurzyli’ tak, że wszystko zostało zagrane i wyśpiewane wyśmienicie. Płyta pozwala odkryć, bardzo zaniedbany gatunek na współczesnym rynku muzyczny, stanowiąc wehikuł czasu, przenoszący nas do swingujących lat 20., 30.. XX wieku.

Fred Astaire –  I Won’t Dance

Ostatnio odświeżając sobie musicale z lat 30., czy 50., przypomniałam sobie o postaci Freda Astaire’a i tak zatonęłam w przesłuchiwaniu jego różnorodnych wykonań standardów jazzowych. Padło na I Won’t Dance, gdyż jest to jeden z moich ulubionych utworów, jeśli chodzi o ‘stare radio’. Głównie przez jego humorystyczny wydźwięk, który tworzy narracja prowadzona przez śpiewającego, wymigującego się od tańczenia. Komplementując wdzięki kobiety, zapraszającej go na parkiet, tłumaczy, że dlatego nie tańczy, bo wie, jaką moc ma muzyka, która wytycza i toruje drogę miłości. Stąd zawsze bawi mnie słuchanie piosenkarza, który z wdziękiem opiera się urokowi damy i sprzyjającym im okolicznościom przyrody.


Mateusz Plata

Mariette – For You


Miesiąc temu zakończył się największy muzyczny konkurs w Szwecji – Melodifestivalen. Moją faworytką była Mariette z utworem For You. Piosenkę napisał jej Jörgen Elofsson, który stał za przebojem Stronger (What Doesn’t Kill You) Kelly Clarkson, notowanym na szczycie amerykańskiego Billboardu.

Felix Sandman – Every Single Day

Niespełna 20-letni Felix Sandman zadebiutował niedawno z singlem Every Single Day, który przez 4 tygodnie zajmował 1. miejsce na szwedzkiej liście sprzedaży. Okazuje się, że Felix ma nie tylko ładne kości policzkowe, ale również ładną piosenkę. Every Single Day to ballada, która potrafi wprowadzić słuchacza w wyjątkowo nostalgiczny nastrój. Warto też dodać, że Felix wywodzi się z tej samej wytwórni co Zara Larsson.


Margaret – In My Cabana


Najnowszy singiel Margaret to kontynuacja jej współpracy ze sprawdzonym teamem uznanych szwedzkich kompozytorów – Arashem, Anderzem Wrethovem, Linneą Deb i Robertem Uhlmannem, którzy odpowiadali również za jej poprzednie przeboje – Cool Me Down i What You Do. Singiel polecam nie tylko dlatego, że znalazł się w Top 10 na liście przebojów w Szwecji i zdobył już ponad 5 milionów odtworzeń na szwedzkim Spotify, ale również dlatego, że to po prostu świetny numer.

Natalia Szroeder – Parasole

Natalia Szroeder to dziewczyna z mojego „sąsiedztwa”. Ostatnio zaskoczyła wszystkich tym, że spotyka się z raperem, mającym tatuaże na całym ciele. Mnie natomiast zaskoczyła swoim najnowszym singlem Parasole. Mam wrażenie, że jest to utwór inny niż wcześniejsze, które mogliśmy usłyszeć od Natalii. Fajnie widzieć, że jej kariera się rozwija i idzie do przodu.


Jessica Mauboy – We Got Love


Australia w tym roku na Eurowizję wysyła Jessicę Mauboy z We Got Love. Co roku Australijczycy wysyłają piosenkę, która jest w gronie moich faworytów (no może z wyjątkiem ubiegłorocznej propozycji). Tak jest i tym razem. Powodzenia Australio!