Dzisiejsze wydanie Tego Słuchamy opanowali Panowie. Darek, Jonatan oraz Paweł przygotowali dla Was ciekawe zestawienie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, począwszy od popu, a kończąc na muzyce elektronicznej! Sprawdźcie, jakie kompozycje urzekły naszych redaktorów w minionym tygodniu. 

Camila Cabello feat. Young Thug – Havana

Tego utworu słuchałem już setki jak nie tysiące razy od jego premiery. Havana to dosłownie singiel idealny dla Camili Cabello. Słychać, że w takim stylu wokalistka czuje się jak ryba w wodzie i to właśnie utwory tego typu chce tworzyć. Wcale się nie dziwię, że pokochały go miliony, co zagwarantowało sukces na listach przebojów na całym świecie. Jeżeli kolejne piosenki wokalistki również będą na tak wysokim poziomie, to musimy być gotowi na naprawdę porządny debiut, który w pełni pokaże umiejętności Camili jako solistki.


Jessie Ware – Hearts


Swoim najnowszym albumem Jessie Ware zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Byłem pewien, że wiem czego mogę się po niej spodziewać. Okazało się jednak, że kilkuletnia przerwa zaowocowała niesamowitym rozwojem muzycznym artystki. Glasshouse jest dla mnie jednym z najlepszych wydanych w tym roku albumów, a do piosenki Hearts z pewnością będzie wracałam bardzo często przez najbliższych kilka miesięcy.

Little Mix feat. CNCO – Reggaetón Lento (Remix)

Już pod koniec tego miesiąca swoją premierę będzie miała reedycja najnowszego i jednocześnie najlepszego albumu w karierze zespołu Little Mix. Na wspomnianej wersji pojawi się najnowszy singiel zespołu, remix utworu Reggaetón Lento. Tą piosenką panie udowodniły mi, że są jeszcze bardziej wszechstronne niż przypuszczałem i doskonale sprawdzają się w latynoskim klimacie. Czekam na więcej ich kompozycji w takim stylu.


Kelly Clarkson – Go High


Po wydanym w zeszłym roku średnim Piece By Piece przyznam otwarcie, że prawie skreśliłem Kelly Clarkson. Miałem pewną obawę, że wokalistka już się wypaliła i nie zaserwuje swoim fanom nic dobrego. Na szczęście całe to wrażenie zniknęło wraz z wydaniem Meaning of LifeTo się dopiero nazywa powrót w dobrym stylu.

Jessie J – Not My Ex

Muszę przyznać, że z początku nie byłem zachwycony nowym singlem Jessie J. Wydawał się on wtedy taki zwyczajny i nie pasował do swojej roli. Postanowił mu jednak dać kolejną szansę i z każdym odsłuchem odkrywałem na nowo, aż w końcu w pełni pokochałem. Not My Ex to idealny przykład muzyki, jaką Jessie powinna od dawna tworzyć. Czekam na więcej takich prostych, a jednocześnie przepełnionych emocjami utworów.


Artur Rojek – Długość dźwięku samotności


Koncertowy album Artura Rojka towarzyszy mi niemal dzień w dzień od momentu premiery. Orkiestrowe aranżacje jego utworów to mistrzostwo świata. Na szczególną uwagę zasługuje zupełnie odmieniona aranżacja utworu Długość dźwięku samotności. Zazwyczaj bywa tak, że najlepiej słucha się tego, co się dobrze zna, a wszelkie modyfikacje niekoniecznie są pożądane. W tym przypadku jest zupełnie inaczej – nowa odsłona Długości… jest wyjątkowa, a nawet – zaryzykuję stwierdzenie – dorównująca studyjnej wersji.

Artur Rojek & Edyta Bartosiewicz – Chciałbym umrzeć z miłości

To samo mógłbym powiedzieć o nowej wersji innego utworu MyslovitzChciałbym umrzeć z miłości, który Artur Rojek także wykonał w NOSPR i zawarł na swojej koncertowej płycie. Tymczasem ja przypomniałem sobie absolutnie cudowne wykonanie tej piosenki z 2005 roku, również koncertowe. W duecie z Arturem Rojkiem zaśpiewała wówczas Edyta Bartosiewicz. Połączenie ich głosów było doskonałe. Całość spoiły oszczędne i nienachalne partie gitar i perkusji.


Miuosh x FDG. Orkiestra feat. Felicjan Andrzejczak – Wizje


Kolejną koncertową pozycją, która gościła ostatnio w moich słuchawkach, były Wizje Miuosha z gościnnym udziałem Felicjana Andrzejczaka (albumu Męskie Granie 2016). Do przypomnienia sobie tej interesującej współpracy panów zainspirowała mnie najnowsza biografia Budki Suflera, którą właśnie czytam, a właściwie rozdział poświęcony Felicjanowi Andrzejczakowi i piosence Noc komety. Partie Felicjana Andrzejczaka z tej piosenki to tak naprawdę pierwsza zwrotka Nocy komety z repertuaru Budki Suflera. Połączenie dwóch muzycznych światów. Majstersztyk.

Magdalena Dąbkowska – Sztorm

Czy to możliwe, aby cover piosenki w wykonaniu uczestniczki programu talent show (The Voice of Poland) był lepszy od oryginału? Możliwe. Udowodniła to w pierwszym odcinku live Magdalena Dąbkowska, podopieczna Michała Szpaka. Sztorm w oryginalnym wykonaniu po prostu mi się nie podoba – zapewne dlatego, że w ogóle nie przepadam za wokalem Cleo. Tymczasem Magdalena Dąbkowska tchnęła w ten utwór nowe życie. Zaśpiewała to po swojemu, najpiękniej jak tylko można było. Zasługiwała na ścisły finał. Szkoda, że odpadła, to fakt, ale Sztorm w jej wykonaniu pozostał i wynagradza wszystko.


Sarsa – We Are the People


Korzystając z okazji, przypomniałem sobie również castingowe wykonanie piosenki We Are the People Sarsy (oryginalnie: Empire of the Sun). Dzisiaj, z perspektywy tych kilku ładnych lat, kiedy Sarsa jest obecna na polskim rynku muzycznym, to nagranie nabiera dodatkowej wagi. Widać ewolucję jej stylu i jeszcze większe zaangażowanie w to co robi. Tę piosenkę trzeba umieć zaśpiewać – nie ma wyraźnego podziału na zwrotki i refren, dlatego trzeba mieć na nią swój własny pomysł, który Sarsa znalazła.

RAYE feat. Mr. Eazi – Decline

Ta wokalistka jest dla mnie totalnym objawieniem ubiegłego roku. W piękny sposób łączy elementy r&b z muzyką komercyjną i z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, staje się coraz bardziej rozpoznawalna w przemyśle industrialnym. Decline to druga, po dynamicznym The Line, zapowiedź debiutanckiego albumu artystki. Wish her luck!


Paloma Faith – Guilty


Nowa płyta Palomy będzie całkowitą odskocznią od tego, co prezentowała nam artystka na przestrzeni ostatnich lat. The Architect będzie skupiał się wokół współczesnych brzmień i poruszał problemy XXI wieku. I taki jest właśnie drugi singiel – Guilty, w którym w odróżnieniu od pierwszego – CryBaby można wyczuć charakterystyczną Faith. Znamy dwie piosenki, które są bardzo dobre. Na płycie łącznie będzie ich 19. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem tym faktem podekscytowany.

Rita Ora – Anywhere

W końcu powróciła na dobre i w przyszłym roku wyda drugą, długo wyczekiwaną płytę. Pierwszy przedsmak był dobry, drugi jest świetny. Anywhere to dość klubowa kompozycja, która świetnie przyjmuję się w rozgłośniach radiowych i przy dobrej promocji mogłaby podbić cały świat. Szkoda, że artystka w głównej mierze ogranicza się do Wielkiej Brytanii, a w ramach promującej trasy koncertowej nie odwiedzi naszego kraju.


St. Vincent – Smoking Section


Ta płyta odmieniła moje życie i pokazała mi inne spojrzenie na muzykę elektroniczną. Serio. Jednak to, czego słucham najczęściej z płyty MASSEDUCTION, z mocnymi dźwiękami ma niewiele wspólnego. Smoking Section to ballada. Najpiękniejsza, jaką usłyszałem w tym roku. Bez refrenu, ciągle płynie do przodu i się rozwija.

Natalia Nykiel – Kokosanki

Kokosanki zapętlają się w głowie jak cholera. Wystarczył jeden odsłuch przed premierą płyty i pyk – uzależnienie. Dobrze, że zostały wybrane na singiel i nie powinny być przyćmione przez Total Błękit. Obie piosenki zasługują na atencję i sukces w polskich rozgłośniach radiowych. Nykiel zrobiła ogromny krok pomiędzy pierwszym a drugim albumem i to słychać m.in. właśnie w Kokosankach.