Początkiem listopada swoje muzyczne propozycje minionego tygodnia przedstawią Wam nasze drogie Panie – Kasia, Justyna i Marta. Co ciekawe, dziewczyny zadbały o to żeby obok nowości muzycznych nie zabrakło także starszych piosenek. Sprawdźcie, co dla Was przygotowały. 

Liam Gallagher – Wall of Glass


Ostatnie tygodnie, może miesiąc, to czas mocno intensywny muzycznie. Wielkie powroty i debiuty, ważne testy i sprawdziany. Wszystkie wymienione wcześniej kategorie obejmują Liama Gallaghera, a właściwie jego debiutancką płytę As You Were, przeszywającą na wylot jak pierwszy singiel Wall of Glass.

Null+Void feat. David Gahan – Where I Wait

Kilka dni temu wydał swój debiutancki album, choć dla wielbicieli twórczości zespołu Depeche Mode znany jest od dawna. Kurt Uenala, bo właśnie o nim mowa, jest współautorem i producentem utworów pochodzących z dwóch ostatnich płyt formacji z Basildon, takich jak No More (This Is the Last Time), Should Be Higher czy Broken. Singiel Where I Wait z gościnnym udziałem Dave’a Gahana promujący płytę Cryosleep to synteza głębi, mroku i pulsującego bitu.


Duran Duran – Notorious


Niewiele ponad trzy dekady temu ukazał się czwarty album studyjny brytyjskiej grupy Duran Duran. Notorious był pierwszym singlem z płyty o tym samym tytule. Nie znajdziemy tu upstrzonych nowo-falowych dźwięków, a kapitalnie wyważone syntezatory i bezbłędną linię basu w wykonaniu fenomenalnego Johna Taylora. I ten tekst – bez pokory, poświęceń i krwi.

George Michael – Freedom! ’90

W moim wciąż nieistniejącym zestawieniu najlepszych klipów teledysk do Freedom! ’90  George’a Michaela zająłby bardzo wysokie miejsce. Swoim drugim albumem artysta dowiódł, że „pop” może brzmieć inaczej, ambitniej, bardziej treściwie, a teledyskiem do tego utworu udowodnił, że „pop” może również inaczej wyglądać. Płyta Listen Without Prejudice vol. 1 po 27 latach doczekała się kapitalnego wznowienia – wraz z nim w końcu ukazał się materiał zarejestrowany w ramach sesji MTV Unplugged. W tym wydaniu – bez ozdób i falbanek wersji studyjnej – Freedom! ’90 brzmi równie znakomicie.


Carla Bruni – Miss You


Jej nazwisko najczęściej kojarzy się ze światem mody, mimo tego, że od dwóch dekad wraca do niego jedynie sporadycznie, jak podczas ostatniego pokazu domu mody Versace. W ciągu tych dwudziestu lat wydała pięć albumów studyjnych, a ostatni z nich – French Touch ukazał się kilka tygodni temu. Na płycie znalazł się m.in. cover utworu Miss You grupy The Rolling Stones. Intrygujący, klimatyczny, całkowicie różniący się od oryginału, a mimo to doceniony przez samego Micka Jaggera.

The War On Drugs – Pain

Aż wstyd się przyznać, że tak późno poznałam ten zespół i w tak przypadkowych okolicznościach. Spotify podrzucił mi The War On Drugs jako efekt uboczny zasłuchania w The National. W głośnikach zaczął rozbrzmiewać utwór Pain, a w mojej głowie pytanie – czyżby Dylan, Knopfler i Springsteen spotkali się w jednym miejscu? Podobne odczucia niesie ze sobą również cały album TWOD A Deeper Understanding. Należy jednak uważać – jak sugeruje nazwa zespołu – mamy do czynienia z muzycznym narkotykiem. A jedna dawka dziennie może nie wystarczyć.


Mount Eerie – Ravens


Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie wystartował niedawno z Arturem Rojkiem we wspólnym projekcie Something Must Be Break. Na piątkowym koncercie z tej serii wystąpił Mount Eerie – muzyczna formacja amerykańskiego producenta i kompozytora Phila Elveruma. Wśród takich kompozycji jak Ravens – niezwykle osobistych, niezależnych, pełnych akustycznych brzmień, muzyka zgodnie z przesłaniem SMBB ma za zadanie burzyć schematy. Odrzuca więc przystępne melodie oraz treści i w efekcie rzuca wyzwanie słuchaczom. Jesteście gotowi?

So Flow – Parallels

Fani krakowskiego zespołu So Flow powinni czuć się usatysfakcjonowani. Nie dość, że w sobotę premierę miał ich debiutancki krążek Parallels to już tego samego dnia można było go posłuchać na żywo w klubie Alchemia. Trzynaście wyjątkowych kompozycji, a wśród nich promujący całość singiel Parallels, trudno przypasować do aktualnej sytuacji na polskiej scenie muzycznej. Oniryczny jazz z magnetycznym wokalem Karoliny Teernstra będą więc pozytywnym zaskoczeniem dla poszukujących klimatycznych niespodzianek.


Future Islands – North Star


North Star ścigała mnie już jakiś czas na Spotify i dopadła. Nie umiem powiedzieć czy to sprawka figlarno-tropikalnej instrumentacji w tle, melodyjnego wokalu Herring, czy podnoszącej na duchu liryki – marznący deszcz, huragany, spadające planety – nic nie jest wstanie ograniczyć miłości kochanków. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, bo muzyka w tym przypadku przejmuje całkowitą kontrolę i pomaga rozładować niewyczerpane pokłady mojej energii.

Alter Bridge – In Loving Memory

Choć od wydania ballady In Loving Memory  minęło już trzynaście lat, to powróciłam do niej na nowo za sprawą ostatniego koncertu AB w Warszawie. Emocjonalny wokal Mylesa Kennediego plus akustyczna gitara Marka Tremontiego pozostawiły mnie na dłuższą chwilę oniemiałą z wrażenia – w końcu jest to jedna z najbardziej wzruszających ballada jakie znam. Tym razem przepełniona nowym znaczeniem po stracie bliskiej mi osoby, przyniosła o dziwo nadzieję na zagojenie ran. Czapki z głów Panowie!


null

Valeriy Meladze – Вопреки

Вопреки z 2008 roku znajduje się w czołówce namiętnie eksploatowanych przeze mnie rosyjskojęzycznych albumów. Szkoda, że od tego czasu artysta z tak charakternym wokalem raczy słuchaczy skrawkami nowego materiału, a o premierowym wydawnictwie można jedynie pomarzyć.

Tarkan – Yolla

Przeciwieństwem są aktywnie rozwijające się muzyczne sprawy u króla muzyki tureckiej. Wokalista wydał niedawno nową płytę pod tytułem 10 oraz przedstawił daty europejskiej trasy koncertowej, która Polski oczywiście nie obejmuje. Mimo iż ostatnich kilka lat w duszy Tarkana można zauważyć przewagę liryki, na wsparcie nowego wydawnictwa wybrano taneczny singiel Yolla.

Mariya Yaremchuk – Ти в мені є

W 1981 roku Ukraina otrzymała niezwykły dar w postaci utalentowanego reżysera – Alana Badoeva. Artysta stworzył ogromną ilość teledysków dla najsłynniejszych gwiazd na wschodzie i wciąż posiada głowę pełną kreatywnych pomysłów. Mariyę natomiast wielu może kojarzyć z Konkursem Piosenki Eurowizji i pamiętnym występem z tancerzem u jej boku, kręcącym się niczym chomik w kołowrotku. Po trzech latach wokalistka nagrywa głównie w ojczystym języku, a najnowszą próbką jej twórczości jest Ти в мені є, która zwróciła moją uwagę głównie za sprawą zjawiskowego teledysku.

Jennifer Lopez – Ain’t It Funny (Murder Remix)

Zanim J.Lo zacisnęła więzi z Pitbullem, w poprzedniej dekadzie jej muzycznym partnerem był raper Ja Rule. Wszystko działo się w ciekawym czasie dla muzyki pop i jej pochodnych, a także dla wspinającej się na szczyt Jennifer. Pamiętam premierę remiksu Ain’t It Funny i jakie zauroczenie brzmieniem towarzyszyło podczas odsłuchu tego kawałka.

Diana Boncheva – Beethoven Virus

Na zakończenie odrobina klasyki od pana, który ostatnimi czasy nie pojawiał się w muzycznych zestawieniach. Kilka lat temu bułgarska skrzypaczka Diana Boncheva przedstawiła własną interpretację kompozycji Piano Sonata NO. 8 in C minor, OP. 13 „Pathetique” III Rondo Allegro Ludwiga Van Beethovena, która odnosiła zwycięstwa w międzynarodowych konkursach i ostatecznie została wydana w formie singla Beethoven Virus. Spotkanie spokojnej klasyki z dynamiczną współczesnością.