Zaczynamy październik i zapewne wraz z nim coraz chłodniejsze dni. Za oknami pojawi się deszcz, a z drzew spadną liście. Nasi redaktorzy – Kasia, Marta i Paweł – przygotowali dla Was utwory, których aktualnie słuchają i które zapewne umilą Wam jesienny czas.

Katarzyna Turowicz

The Rolling Stones – Start Me Up

Jeszcze kilka tygodni temu moje wakacyjne, lipcowe zestawienie Tego Słuchamy otwierałam utworem Dancing Is The Best Revenge grupy !!! (Chk Chk Chk). Równie intensywnym i mocnym akcentem otwieram jesienne już wydanie tej rubryki w możliwe najtrafniejszym stylu – z grupą The Rolling Stones.

U2 – Even Better Than the Real Thing

Nie sklejam się z nowym singlem grupy U2. Czegoś jest za dużo, czegoś zdecydowanie brak, bez tego pożądanego „ciosu w splot”, który potrafili bardzo precyzyjnie wymierzyć. Na szczęście w przypadku U2 zawsze jest do czego wracać. Ja wracam do Achtung Baby.

Charlotte Gainsbourg – Deadly Valentine

Obie córki Jane Birkin pracują obecnie nad nowym materiałem. Ale o ile w przypadku Lou Doillon od czasu do czasu pojawiają się jedynie bardzo zdawkowe informacje o nadchodzącej płycie, o tyle Charlotte Gainsbourg przeszła do konkretnych działań. Znamy już utwór tytułowy z albumu Rest, a od niedawna także Deadly Valentine.

Alt-J – In Cold Blood

„Very. Very. Good.” – brzmiała odpowiedź Gusa Unger-Hamiltona na pytanie „Czy mógłbyś opisać brzmienie Alt-J w trzech słowach?” w wywiadzie dla wrześniowego numeru brytyjskiego magazynu Q (który czytam regularnie z dużym zainteresowaniem). Taki jest również w trzech słowach najnowszy album formacji zatytułowany Relaxer i pochodzący z niego utwór In Cold Blood.

Nick Cave & The Bad Seeds – Jesus Alone

Już za kilka tygodni pierwszy od kilku lat koncert formacji Nick Cave & The Bad Seeds w Polsce. Wydarzenie to szczególne i choć twórczość tego zespołu towarzyszy mi na co dzień, to dziś poświęcam jej miejsce w moim zestawieniu Tego Słuchamy głównie z tego powodu. Formacja przyjedzie promować swój w ubiegłym roku album Skeleton Tree, a ja już teraz przywołuję utwór Jesus Alone z tej właśnie płyty. I niecierpliwe czekam.

Paweł Markiewicz

Anne-Marie – Heavy

Obdarzona niezwykle ciekawą barwą głosu Brytyjka przez ostatni rok przedstawiała nam dynamiczne, energetyczne i pełne wigoru single. Tym razem Anka przełamała schemat, zaprezentowała drugą odsłonę swojej twórczości i opublikowała spokojny, ale wciąż zadziorny singiel Heavy. Czy to będzie hit? Trudno stwierdzić, ale niezwykle szybko się wkręca. Trzymam za Nią mocno kciuki!

Camila Cabello – Havana

Z Camilą na początku miałem problem. Zawsze uważałem ją za kulę u nogi w zespole 5H. Kiedy opuściła jego szeregi i zaprezentowała własną twórczość – pokochałem ją. Jestem śmiertelnie poważny. Uwielbiam Crying In The Club i Have Questions. Po pierwszym odsłuchu Havany wiedziałem, że to to. Prawdziwy przebój, który przyniesie jej sukces – nie myliłem się.

Paloma Faith – CryBaby

Na powrót prawdziwej divy brytyjskiej sceny muzycznej przyszło nam czekać kilka lat i było warto, oj było. Pomimo, że piosenka CryBaby nieco odstaje od jej wcześniejszych dokonań i słychać, że Paloma poszła z biegiem czasu, to ja kupuję to w stu procentach. Kocham zarówno starą Faith, jak i nową. Jedna z nielicznych artytek, która od początku kariery trzyma poziom.

Jessie J – Think About That

Zapewne nie każdemu spodobała się nowa odsłona twórczości Jessie J. Think About That to prawdziwa odskocznia od tego, co dotychczas serwowała nam Pani Cornish. W piosence na pierwszy plan nie wysuwa się ani warstwa muzyczna ani wokalna (w której zawsze królowało wibrato). Tutaj pierwsze skrzypce gra mocny, emocjonalny tekst. Jessie J narobiła mi takiego apetytu, że nie mogę doczekać się premiery płyty.

Astrid S – Think Before I Talk

Think Before I Talk to pierwszy przedsmak debiutanckiego albumu Astrid S. Norweska piosenkarka na rynku muzycznym urzęduje od 2013 roku, kiedy to ukazał się jej pierwszy singiel – Shattered. Jednak dopiero teraz stoi przed Nią prawdziwe wyzwanie – wydanie pierwszego, międzynarodowego muzycznego dziecka. Jak sobie poradzi? Mam nadzieję, że dobrze, bo ta dziewczyna zasługuje na rozgłos!

Marta Muśko

La Bouche – You Won’t Forget Me

We wrześniu minęło dwadzieścia lat od premiery jednego z ostatnich wspólnych piosenek Melanie Thornton i Lane’a McCray. Ich duet stworzył niezapomniane hity, będące klasyką gatunku eurodance. Mało tego każdy ich występ udowadniał, że muzyka taneczna na żywo świetnie się broni, a w ich wykonaniu – wznosi ją na jeszcze wyższy poziom. Co tyczy się teledysku, po dziś dzień odczuwam te emocje, które towarzyszyły w dniu jego premiery w 1997 roku na jednym z niemieckich kanałów. Całość wywierała ogromne wrażenie, a Melanie zachwycała odważnym wizerunkiem i siłą głosu.

Falco – Out Of the Dark

Gdy wytwórnia świętowała sukces Rock Me Amadeus, pierwszego niemieckojęzycznego №1 na świecie, Falco nie podzielał ich entuzjazmu. Wiedział, że kolejny sukces nadejdzie dopiero w dniu jego śmierci. Niestety te słowa się potwierdziły. Singiel pochodzący z identycznie zatytułowanej płyty cieszył się ogromną popularnością. Nie należy jednak przypisywać tego wyłącznie śmierci artysty – to po prostu autentycznie jedna z jego najlepszych piosenek.

Sogdiana – Неделимы

Wschodni rynek muzyczny tego lata przyniósł wiele ciekawych popowych premier, a jesień wydaje się być jeszcze bardziej obiecująca w nowości. W przypadku Sogdiany zaintrygowała mnie przypadkiem napotkana zapowiedź teledysku, który wkrótce ukaże się na ekranach. Wokalistka z dotychczas przewidywalną twórczością, po wielu latach zdołała mnie zaskoczyć.

Polina Gagarina – Драмы больше нет

Mentalność rosyjskich, czy ukraińskich artystów pod względem wydawania płyt jest zupełnie odmienna od postrzegania promocji przez zachodnie gwiazdy, gdzie kładzie się nacisk na wyniki sprzedażowe. Faktycznym tego potwierdzeniem jest Polina Gagarina, która krótko po wydaniu solowego albumu postanowiła pójść inną drogą. Nowy rozdział rozpoczyna Драмы больше нет.

RSO – Take Me

Richie Sambora po opuszczeniu swojego najważniejszego artystycznego dzieła – Bon Jovi, przystąpił do pracy ze swoją drugą połówką, również gwiazdą rocka – Orianthi. Obydwoje długo kazali czekać na wciąż zapowiadane efekty ze studia, które ostatecznie zaskoczyły wszystkich nieoczywistą mieszanką brzmień. Choć wszystkie dźwięki złożyły się na dość chaotyczną i ilościowo skromną EP-kę Rise, ciekawy rezultat udało się osiągnąć przy nietypowym, lekko jazzowym Take Me. Wniosek jest jeden: Richie solo – wygrywa.