Kolejne zestawienia przed Wami!

Portugal. The Man – Feel It Still

Pochodzą z Alaski, choć nazwa ich zespołu mogłaby sugerować zdecydowanie cieplejsze klimaty europejskie. I chociaż na swoim koncie mają już osiem wydanych albumów to dopiero na najnowszym Woodstock, znalazł kawałek, który sprawił, że naprawdę jest o nich głośno. Feel It Still czyli sprawca całego zamieszania to propozycja, z którą trzeba obchodzić się ostrożnie. Dopada znienacka, uzależnia i prostą drogą porywa do dobrej zabawy.

The Killer – The Man

Nowa płyta The Killers już lada moment, a w oczekiwaniu na nią pierwszy singiel The Man. Piosenka z gatunku funky z mocną linią basową – pyta – co to znaczy być mężczyzną?! Odpowiedź zdaje się być oczywista. Jednak w wydaniu amerykańskiej formacji dochodzi satyryczny wydźwięk i zagranie na nosie tym, którzy zbyt serio traktują pojęcie męskości.

Noże – Gniew

Budzą ciekawość i ochotę na więcej. A skoro są na samym początku muzycznych zmagań jest także element świeżości. Zespół o nietuzinkowej nazwie Noże z post-punkowym kawałkiem Gniew z powodzeniem przysłuży się popularyzacji ambitnej, polskiej muzyki.

 

 

Tom Grennan – Something In the Water 

Poznaliśmy go dzięki współpracy z Chase & Status i piosence All Goes Wrong. Jednak Tom Grennan jest przede wszystkim solowym artystą, który może się już pochwalić trzema EPkami na swoim koncie. Pochodząca z pierwszego minialbumu kompozycja Something In The Water to pokaz oryginalnych warunków głosowych piosenkarza i młodzieńczej szczerości muzycznej. Na wyspach jest już o nim głośno, a czy w Polsce też jest wstanie nas zachwycić?

 

 

Stereophonics – All In One Night

Nienachalne brzmienia to coś czym urzekali nas już od pierwszej płyty, czyli od dobrych 20 lat. Stereophonics nie zwalnia jednak tempa i tej jesieni zamierza powrócić z nowym materiałem Scream Above The Sounds. Pochodzący z niego najnowszy singlowy kawałek All In One Night pokazuje, że jest na co czekać i można się spodziewać, że to dopiero początek ich muzycznych podbojów w tym roku.

 

 

Radiohead – I Promise

Chociaż ten utwór ma już przeszło 21 lat, to w wersji studyjnej został wydany dopiero przy okazji 20 rocznicy wypuszczenia kultowego OK Computer, z czym wiąże się również wydanie jubileuszowej edycji wydawnictwa. Piosenka, jak zresztą i cała twórczość Radiohead, powala swą prostotą, zniewala tekstem i pociąga ambientem zbudowanym wokół. Odpływam…

Paramore – Fake Happy

Pokłosie mojej czeskiej wycieczki zbieram do dziś, gdyż album After Laughter niezmiennie gości na mojej liście odtwarzania przez ostatni miesiąc. Pozytywne energia i niebanalny przekaz stojący za premierowymi kawałkami był tym, co ostatecznie przekonało mnie do najnowszego albumu grupy. Mój początkowy sceptycyzm został ostatecznie rozwiany w trakcie Rock For People, gdzie te same piosenki w wersji live brzmiały bodaj jeszcze lepiej.

Nothing But Thieves – Amsterdam

Festiwalowych przygód ciąg dalszy. Tym razem jesteśmy na Przystanku Woodstock, jest późny sobotni wieczór, na scenę wkraczają Nothing But Thieves i rozpoczyna się show. Początkowa trema szybko zostaje pokonana i gdy ostatecznie panowie zrozumieli, że grają na najpiękniejszym festiwalu świata, pełni charyzmy i pozytywnej energii zagrali fantastyczny koncert, którego wisienką na torcie był właśnie Amsterdam – synonim rozpierduchy przez duże R.

CF98 – Small Town Heroes

Zmieniamy miejsce, lecz klimat pozostaje ten sam. Do tablicy wywołuję wcześniej wspomniane Paramore, gdyż to ta grupa była oczywistą inspiracją dla polskiego CF98. Nie znaczy to jednak , że mówimy tu o kalce 1:1, a jest to raczej drobne skubnięcie z twórczości bardziej doświadczonych kolegów (i pięknych koleżanek!) po fachu. Tak czy inaczej, na Small Town Heroes, jak i na całym albumie Story Makers, widzimy ceefów w życiowej formie, z dojrzałym graniem na wysokim poziomie i sporą dawką luzu, którego w mojej opinii trochę zabrakło na wcześniejszej Trzynastce.

Awolnation – Woman Woman

Ostatnią moją propozycją jest dość znany i dobrze osłuchany utwór, lecz ostatnio dość często pieści on moje bębenki. I choć nie wszyscy lubią charakterystyczny wokal, to wg mnie jest on kluczem do luzackiego klimatu budowanego przez instrumenty. A jeżeli komuś nie wystarczają doznania serwowane przez muzyków, to zawsze może się dopieścić teledyskiem, w którym występują… tytułowe kobiety.

Poppy – Interweb

Wielu uważa ją za dziewczynę związaną z Illuminati i łączy jej osobę z mrocznymi filmikami na YouTube. Nie każdy jednak wie, że dziewczyna korzysta ze sławy i tworzy muzykę. Początkowo ocierającą się o reggae, a teraz z klimatu „PC Music”. Artystka sama pisze i komponuje intrygujące dźwięki. Interweb zwiastuje debiutancki album Poppy.

Nina Nesbitt – This Moments I’m Missing

This Moments I’m Missing to pierwszy utwór Niny, który został wydany niezależnym nakładem. Piosenka, odwołująca się do przeszłości wokalistki, wzbogacona jest o stonowaną, lekko elektroniczną warstwę muzyczną. Najprawdopodobniej kompozycja zwiastuje kolejny album artystki. Jeżeli materiał będzie utrzymany w takich klimatach jak singiel, to może być to jeden z najlepszych albumów 2017 roku.

Astrid S – Such A Boy

Jeżeli szukacie obiecujących, komercyjnych debiutów, to lepiej nie mogliście trafić. Astrid S niedawno wydała fenomenalną epkę utrzymaną w klimatach elektroniki i popu. Charakteryzuje ją dobry miks, teksty i kobiecy, lekko dziecięcy wokal. Astrid S, po współpracy z Katy Perry i The Vamps, przymierza się do wydania fonograficznego, międzynarodowego debiutu.

Camila Cabello & Young Thug – Havana

Mam ogromny awers do Fifth Harmony i miałem ogromny awers do Camili Cabello, którą zawsze uważałem za czarną owcę w girlsbandzie. Sytuacja zmieniła się, kiedy artystka zaczęła solową karierę. Wokalistka dojrzała i tworzy dobre teksty. Pomimo, że jej twórczość jest komercyjna, to prezentuje wysoki poziom muzyczny. Przykładem jest lekki, wakacyjny singiel – Havana, który ma cholernie chwytliwy refren.

RAYE – Sober

Raye przyzwyczaiła nas do eksperymentalnych, hiphopowych, bogatych dźwięków. Sober to prawdziwy kontrast. Artystka, w akompaniamencie fortepianu, pokazuje wszystkie walory wokalne, a co za tym idzie – wzrusza do łez i przyprawia o gęsią skórkę.