Dział Publicystyka Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 127)

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 127)

Tego Słuchamy powraca po weekendzie majowym. W tej odsłonie swoje ulubione piosenki ubiegłego tygodnia zaprezentują Zuzanna, Piotr oraz Marta. Miłego słuchania!

PJ Harvey – A Dog Called Money

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Z okazji odbywającego się w kwietniu Record Store Day artyści przygotowują różne małe niespodzianki wydawnicze. W przypadku brytyjskiej królowej alternatywy jest nią winyl z dwoma piosenkami. Jedną z premier jest A Dog Called Money – duszne, mroczne nagranie, którym Polly Jean śpiewa wraz ze swoim męskim zespołem. Kompozycja stanowi kontrast do utworów, które trafiły na album Hope Six Demolition Project.

[/su_column]
[/su_row]

TLC – Way Back

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Powiem szczerze, że się obawiałam tej piosenki. Jak TLC odnalazłyby się w 2017 roku (warto zaznaczyć, że ostatnią płytę wydały w 2002 roku)? Okazało się, że całkiem nieźle, bo nie próbowały na siłę dopasować swojej muzyki do współczesnych trendów. Słuchając Way Back na chwilę można przenieść się w czasie. Pomaga w tym nawet tekst, traktujący o spotkaniu starej miłości i nawiązaniu relacji od nowa.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Gileah Tylor – Going Home

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Drugi studyjny album amerykańskiej wokalistki Gileah Taylor przeszedł bez echa, docierając do malutkiej garstki słuchaczy. Akustyczny pop – zerkający to na folk, to na country – przewodzi całej płycie, odnajdując się także w urokliwym, gorzko-słodkim Going Home, w którym artystka dzieli się swoimi przemyśleniami na temat związków: choć czasem jest ciężko i wybuchają kłótnie, ukochana osoba jest dla niej niczym dom, do którego zawsze będzie wracać.

[/su_column]
[/su_row]

Angel Olsen – Windows

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Piękne, szlachetne nagranie. Piosenka prosta, można nawet rzec, że urocza i przyjemna. Ale z podwójnym dnem. Dla mnie tytułowe okna są metaforą otwarcia się na świat i życie, na które składają się nie tylko miłe chwile, ale i te, które potrafią nas zdołować czy przygnębić. Sprawy z przeszłości czasem wracają i nas prześladują, ale co się stało, to się nie odstanie.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Tom Waits – Virginia Avenue

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Niesamowita piosenka i najmocniejszy punkt debiutanckiej płyty Toma Waitsa Closing Time z 1973 roku. Artysta wyrusza na nocną wędrówkę ulicami opustoszałego miasta przy dźwiękach jazzujących melodii, podśpiewując sobie od niechcenia głosem zmęczonym i pokropionym trunkami.

[/su_column]
[/su_row]

[su_divider top=”no” style=”double” divider_color=”#CB2525″ size=”4″]

alt-J – 3WW

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Druga połowa tego roku może należeć do zespołu alt-J. Grupa zdążyła wydać dwa single, promujące jej nadchodzące wydawnictwo Relaxer, a pierwszy z nich – 3WW, uważam za mistrzostwo świata. Hipnotyzujące intro, bardzo nieoczywisty tekst, wokalne umiejętności członków zespołu i występującej gościnnie Ellie Roswell – wszystko to sprawia, że włączanie po zakończeniu piosenki przycisku replay, stało się moim hobby.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Sorry Boys – Ukołyszę

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Podobno wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Mnie w stolicy Włoch jeszcze nie było, ale mam już za sobą, choć bardzo nieoczywisty, kontakt z tym miastem. Mowa o ostatnim albumie zespołu Sorry BoysRoma. Kiedy myślę o tej grupie, jako pierwsza na myśl przychodzi mi pewna artystyczna dusza – jej wokalistka Bela Komoszyńska. W utworze Ukołyszę jej wokal tak dobrze współgra z dźwiękami instrumentów, że staje się wręcz jednym z nich.

[/su_column]
[/su_row]

Muchy – Zapach Wrzątku

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Pamiętam, że kiedy pierwszy raz usłyszałem utwór Zapach Wrzątku zespołu Muchy, dosłownie wgniotło mnie w fotel. I jest tak za każdym razem, kiedy słucham tej piosenki. Nie przypominam sobie natomiast, żeby jakiś inny, z pozoru traktujący o banalnej tematyce, utwór, tyle razy spowodował, że moje oczy się zaszkliły. Posłuchajcie, bo warto.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Create – Gdziekolwiek

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Ostatnio zastanawiałem się, co powoduje to, że mimo dość niskiego poziomu, nadal w środowe wieczory oglądam program Idol. Odpowiedź okazała się bardzo prosta – jestem fanem Karoliny Artymowicz. A stałem się nim od pierwszego wejrzenia, kiedy to na platformie YouTube obejrzałem jej występ z castingu. Poznajcie zespół Create – siedem młodych dusz, a wśród nich odpowiedzialna za wokal i teksty Karolina. Mam nadzieję, że już niebawem usłyszymy debiutancki album grupy, bo ma ona, czego dowodem jest utwór Gdziekolwiek, niesamowity potencjał.

[/su_column]
[/su_row]

Gaba Kulka – Kruche

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Zanim umrzemy, wszystko się zmieni. Zobaczysz jeszcze coś wspaniałego.

Tak Gaba Kulka śpiewa w utworze Kruche. Artystka udowadnia, że nie rzuca słów na wiatr. Gabriela dzięki tej piosence pozwala nam coś wspaniałego usłyszeć, a przez to daje nadzieję, że kiedyś nadejdzie również czas uczty dla naszych oczu, czy umysłu.
[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

[su_divider top=”no” style=”double” divider_color=”#CB2525″ size=”4″]

Soultans – Gimme More of Your Love

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Spotkanie po blisko siedemnastu latach z debiutancką płytą Love, Sweat & Tears grupy Soultans. Całkowicie spontanicznie, w jej jubileuszowym, dwudziestym roku. Zadaję sobie pytanie, dlaczego tak późno? Wiem jedno, warto jest czasami się zatrzymać i wrócić do dawnych, ulubionych brzmień i wybornej muzyki. Męskie trio w latach 90-tych dokonało świetnego debiutu z wieloma coverami, co również jest nie łatwą sztuką, by osiągnąć niepowtarzalne brzmienie i nadać znajomym dźwiękom nowej świeżości.

[/su_column]
[/su_row]

MOLLY & Egor Krid – Если ты меня не любишь

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Sto lat, Maksim Fadeev! Od tych słów należy zacząć prezentację piosenki Если ты меня не любишь od MOLLY (solowy projekt wokalistki grupy Serebro) oraz Egora Krida. Niedawny solenizant jest bowiem jednym z najbardziej kreatywnych producentów za naszą wschodnią granicą, a każda stworzona przez niego kompozycja natychmiast staje się hitem. Olga Seryabkina natomiast przyzwyczaiła już nas do tego, że swoją solową twórczością znacząco odbiega od tego co na co dzień prezentuje wspólnie z grupą. Bawi się gatunkami, w wyniku czego otrzymaliśmy intrygujący i niepotulny numer o wzajemnych, często niełatwych relacjach w związku.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Pápai Joci – Origo

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Przygotowania i próby do Eurowizji zbliżają się do finiszowego etapu. Wśród moich faworytów znalazła się trójka męskich uczestników, jednak bez definitywnego przywódcy. Wszystko okaże się podczas najbliższych dni i pierwszych występów na kijowskiej scenie. Jeden z nich, reprezentant Węgier – Pápai Joci i jego propozycja dla widza w postaci Origo jest dosadnym przykładem inteligentnego połączenia modernizmu w muzyce z klasycznym brzmieniem folku. Jedna z najbardziej udanych koncepcji celująca w prezentację kultury kraju i muzyki etnicznej w ciągu ostatnich lat konkursu.

[/su_column]
[/su_row]

Filipp Kirkorov & Timati – Последняя весна

[su_row]
[su_column size=”2/3″]

Takiego obrotu spraw prawdopodobnie nie spodziewał się nikt. Ja w głębi duszy wierzyłam, że ten moment w końcu nastąpi. Dwie zwaśnione strony: król muzyki w Rosji – Filipp Kirkorov oraz Timati – najsłynniejszy rosyjski raper, po wielu lata doszli do pojednania. Prawdopodobnie nie miałoby to miejsca, gdyby nie ingerencja osoby trzeciej w postaci samego Grigoriya Lepsa, który nieugięcie dążył do twórczego przymierza. Nic tak nie łączy jak muzyka, o czym świadczy duet Последняя весна. Panowie zaprezentowali balladę o utraconej miłości.

[/su_column]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[/su_row]

Falco – Satellite to Satellite

[su_row]
[su_column size=”1/3″]

[/su_column]
[su_column size=”2/3″]

Falco i Satellite To Satellite zasilające płytę Wiener Blut z 1988 roku nieświadomie stało się jednym ze sztandarowych utworów mojej muzycznej listy. Wciąż jest dla mnie zagadką znikoma popularność singla, który był perfekcyjnie dobrany do swoich czasów. Mocny beat w beegeesowskim charakterze, do tego dwujęzyczność i przede wszystkim dziś wciąż nie tracące na wartości przesłanie tekstu. Sam teledysk z ujęciami inspirowanymi kultowym filmem Dirty Dancing był zupełnie nowym wątkiem w twórczości artysty. Wszystkie elementy zostały złożone w pewną sentymentalną całość, którego kulminacją jest ostatni, niemieckojęzyczny fragment w którym Falco kieruje podziękowania dla swojej miłości, wręcz wykrzykując swoje emocje.

[/su_column]
[/su_row]

Zuzanna Janickahttp://www.the-rockferry.pl
Wielka pasjonatka muzyki, potrafiąca odnaleźć coś ciekawego w każdym gatunku. Autorka strony The-Rockferry, na której oprócz recenzji płyt znaleźć można całą masę innych muzycznych artykułów. Nałogowa uczestniczka koncertów. Wielka fanka Christiny Aguilery, Amy Winehouse, Kate Bush, Finka, Leonarda Cohena i zespołu The National.

Najpopularniejsze (48h)