W lany poniedziałek mamy dla was mieszankę wybuchową w postaci piosenek przygotowanych przez Łukasza, Justynę oraz Piotra! Sprawdźcie jakie utwory warto poznać!

Patrycja Markowska & Ray Wilson – Bezustannie

Zwykle jest tak, że artyści na promujący singiel wybierają jeden utwór. Patrycja Markowska  zapowiadając nowy album zaprezentowała cztery wyjątkowe piosenki nagrane ze świetnymi artystami. Dla mnie najlepiej wypada kawałek Bezustannie z gościnnym udziałem Ray’a Wilsona. Świetny klimat z rockowym pazurem muzyków.


LemOn – Papier


Szczerze nie spodziewałem się, że zespół LemOn zaskoczy tak pozytywnie nowym albumem. Utwór Papier jest najlepszą piosenką jaka znalazła się na płycie TU. Delikatna zwrotka i mocny, zadziorny refren. Ten numer trzeba usłyszeć. Mam nadzieję, że zyska w przyszłości miano singla.

James Bay – Hold Back The River

Obecnie piosenka Jamesa Bay’a przeżywa u mnie na playliście renesans. Poznałem ją na nowo i na tyle mi się spodobała, że nie ma dnia, abym jej nie włączył. Nic dziwnego, że utwór odniósł międzynarodowy sukces, bo posiada wszystkie cechy składowe prawdziwego przeboju. Jamesa Bay’a i dźwięków jego gitary chce się słuchać.


Hey & Dawid Podsiadło – Błysk


Takie kolaboracje powinny zdarzać się zdecydowanie częściej. Rewelacyjny Dawid Podsiadło i doskonały zespół Hey. Za sprawą takiej współpracy piosenka Błysk otrzymała drugie życie. Dla mnie ta wersja jest zdecydowanie lepsza niż w oryginale. Wielka szkoda, że Kasia Nosowska wokalnie nie wsparła Dawida.

Linkin Park & Kiiara – Heavy

Heavy to pierwsza zapowiedź zbliżającej się płyty Linkin Park. Wraz z premierą utworu na zespół spadła fala krytyki zarzucając im popowe brzmienie. Dla mnie piosenka wypada bardzo dobrze i z przyjemnością zapoznam się z nadchodzącym albumem grupy.


LANY – ILYSB


Amerykański zespół dream-popowy LANY powoli wkracza na europejską scenę muzyczną. W USA może się pochwalić wyprzedaną trasą koncertową, natomiast w Polsce jeszcze występuje jako support Toma Odella. Niedługo to może się zmienić, bo najnowszy przebój grupy – ILYSB (I Love You So Bad) skutecznie zajmuje ucho. Niech was tylko nie zwiedzie łagodny podkład i delikatny wokal Paula Kleina – historia jaką kryje ta piosenka to obraz ciemniejszej strony miłości.

Buslav – Świt

Krakowskie Sofar Sounds nie po raz pierwszy otworzyło mnie na polskie dźwięki. Nominowany do tegorocznych Fryderyków w dwóch kategoriach – fonograficzny debiut roku i album roku pop – Buslav to powiew jakości na rodzimym podwórku. Multiinstrumentalista, autor tekstów i kompozytor na debiutanckim albumie stawia na spokojne i nastrojowe ballady. Sytuacja się zmienia, gdy rozbrzmiewa Świt – utwór z bardziej energicznym i rytmicznym graniem – takich pozycji w jego wydaniu chciałoby się więcej!


Kubaterra – We Are Everything


Również w odkryciu tego muzyka pomogło mi Sofar Sounds Kraków. Kompozycja We Are Everything pochodzi z pierwszej płyty Kubaterra – solowego projektu Jakuba Dobrowolskiego. Album, który powstał podczas podróży artysty po Australii umiejętnie łączy przestrzenne brzmienie gitar z elementami folk. Kawałek idealny dla poszukujących chwili wyciszenia.

Zeal & Ardor – Devil Is Fine

Kto by pomyślał, że połączenie dwóch tak odległych gatunków muzycznych jak black metal i spirituals ma szansę powodzenia. Nie wspominając już o niezwykle obrazowym brzmieniu, które z miejsca przenosi słuchacza na pola bawełny wypełnione niewolnikami odśpiewującymi swoje modły. Manuel Gagneux zaryzykował i w sumie mu się to opłaciło, bo z Devil Is Fine pachnie muzyczną świeżością, która zachęca do większej dawki.


Welshly Arms – Legendary


W swojej najnowszej piosence Legendary – zespół Welshly Arms bez ogródek stwierdza – w planach mamy zostać legendami. A jeśli dodać, że niektórzy w ich muzyce odnajdują brzmienie Jimiego Hendrixa czy The Temptation – okazuje się, że coś jest na rzecz. Jednak Welshly Arms ma przede wszystkim szansę wyróżnienia się spośród niemałej grupy zespołów rockowych. Do rock’n’rolla dorzucają jeszcze blues z soulem. Czy sprawdzi się to na większą skalę? Nadchodząca płyta pokaże!

Loïc Nottet – Milion Eyes

Dawno żaden utwór tak mnie nie poruszył. Million Eyes to najlepszy moment na debiutanckim albumie Belga. Ballada z niezwykle intensywną mieszanką emocji. Stworzenie tak wyrazistego kawałka w tak młodym wieku robi wrażenie – od Loïca bije wielka dojrzałość. Dokładnie wie, co chce przekazać swoją muzyką. Koniecznie posłuchajcie tego singla. Dark electropop z najwyżej półki.


Eugénie – Puis Danse


Jedna z najciekawszych młodych artystek we Francji według tamtejszych redakcji. Debiutancki singiel Puis Danse spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Nic dziwnego – to naprawdę kawał dobrego electropopu. Co ciekawe, 22-latka była podobno brana pod uwagę jako reprezentant kraju w Konkursie Piosenki Eurowizji. Mimo że bardzo lubię tegoroczną propozycję konkursową Francji, Puis Danse mogłoby sporo namieszać w Kijowie.

Lord Huton – The Night We Met

Wiecie, co kocham w serialach? Ścieżki dźwiękowe. W wielu z nich można usłyszeć naprawdę kawał dobrej muzyki, której najprawdopodobniej nigdy by się nie poznało. Hitowy serial produkcji Netfilxa 13 Reasons Why podsunął mi właśnie The Night We Met – kapitalna indie propozycja, która czaruje klimatem. Nieco depresyjna, ale niezwykle ładna piosenka.


Harry Styles – Sign of The Times


Nie spodziewałem się takiej petardy od Brytyjczyka. Nigdy nie byłem fanem One Direction. Harry też mnie specjalnie nie interesował, ale jego debiutancki solowy singiel to dzieło kapitalne. Piosenka łączy w sobie to, co najlepsze w brytyjskim soft rocku. Inspirację latami siedemdziesiątymi słychać od razu. Kawał dobrej roboty i jak na razie jeden z najlepszych singli 2017 roku.

Woodkid – Run Boy Run

Najprawdopodobniej najsłynniejszy utwór Francuza obok Iron. Run Boy Run zapisało się już w świecie popkultury. Wystarczy spojrzeć, w jak wielu programach i serialach wykorzystano ten kawałek. Przy takiej piosence trudno po prostu przejść obojętnie. Nieco mroczna, ale niezwykle dynamiczna kompozycja, która przyciąga za każdym razem. Mimo że od jej wydania minęło już kilka lat, nie nudzi się. Coraz bardziej ją doceniam.