Za oknami piękna pogoda, dlatego nie ma co narzekać – warto wybrać się na spacer! Nasi redaktorzy tj. Dominika, Paweł oraz Michał prezentują propozycje piosenek, które niewątpliwie umilą Wam tę wiosenną aurę!

Miuosh – Nisko

Open’er Festival ostatnio rozpoczął Polski tydzień, a więc ja rozpoczęłam polski miesiąc, może dwa. Bo to, co przez kilka ostatnich tygodni znalazło się na polskim rynku muzycznym jest niepowtarzalne. Zacznijmy więc, od jednego z najbardziej wszechstronnych raperów – o ile tak można nazwać Miuosha. Różnorodność muzyczna, jaka znalazła się na najnowszym krążku POP przekroczyła już chyba wszystkie możliwe granice. Utwór Nisko jest jednym z tych, które produkcyjne i tekstowo są perełkami płyty.


LemON – Papier


TU, czyli kolejny, coraz lepszy LemON. Przemiło jest słuchać utworów, które powiedzmy sobie szczerze, dla przeciętnego Kowalskiego, nie są już tylko charyzmą Igora Herbuta (chociaż tej nadal nie brakuje!), a utworami, przy których gwałcenie przycisku „replay” jest wręcz wskazane. Delikatna zwrotka kontra bardzo mocny refren. Subtelność kontra siła. Właśnie te słowa idealnie opisują to, co dzieje się w utworze Papier.

Daria Zawiałow – Lwy

Debiutancka płyta Darii Zawiałow, czyli kolejna perełka na półce z polską muzyką. Kompozycja Lwy jest jedną z tych najbardziej charakterystycznych, które znalazły się na płycie A Kysz! Bardzo dobrze ukazuje możliwości wokalne Darii, zaczynając od stonowanej zwrotki, po prawie krzykliwy refren, a to wszystko uzupełnione przez gitarowe riffy.


Mrozu – Nieśmiertelni


Tak, może Nieśmiertelni nie są utworem, który najlepiej obrazuje najnowszy album Mroza. Chociaż ukazuje jego jedno z wielu odbić, a mianowicie element bluesa. Mówię o elemencie, gdyż nie jest to jedyna składowa muzyki, jaką możemy tam usłyszeć. Jednak to właśnie Nieśmiertelni są melodią, która utkwiła mi w głowie od pierwszego przesłuchania.

Bovska – Składak

Składak może nie jest nowością, bo pochodzi z debiutanckiej płyty Bovskiej zatytułowanej Kaktus, jednak kilka dni temu w sklepach pojawił się nowy album Cyrk. Ja nadal powracam do pierwszych dźwięków stworzonych przez Bovską. Utwór utrzymany w delikatnym, intymnym nastroju z przepiękną warstwą tekstową. A w wykonaniu na żywo można zakochać się w ciągu sekundy.


Lorein – Dźwięki Rozstania


Moja dzisiejsza piątka jest bardzo zróżnicowana, bo znajdziemy w niej zarówno bardzo żywe utwory, jak i tzw. pościelowce. Zaczniemy od tej drugiej grupy, aby stopniowo zwiększać tempo i poziom ekscytacji, a otwierający numer, czyli Dźwięki Rozstania, to singiel wprost z Katowic, gdzie powstało Lorein – grupa odpowiedzialna za krążek Złamania. Co prawda melodia jest tu bardzo melancholijna i wręcz smutna, lecz tekst jest całkiem pozytywny, a na pewno wzruszający. Idealna propozycja na ciepłe wiosenne wieczory.

Seafret – Be There

Kolejny utwór z cyklu piosnek miłosnych, lecz tutaj wyraźnie zaznaczone bridge i refren wprowadzają już pewien element obiecanego pobudzenia. W przypadku Seafret i zeszłorocznej płyty Tell me it’s real, nie była to miłość od pierwszego przesłuchania, gdyż krążek musiał odleżeć swoje w szafie nim wpadł mi w ucho. W tym momencie jest to mój ścisły TOP i wydaje się, że pozostanie nim na długo.


Imagine Dragons – Believer


First things first: od początku cenię sobie stylistykę Imagine Dragons. Dlatego też piosenka Believer od razu przypadła mi do gustu i została ze mną aż do dziś. Pomagała mi w przygotowaniach do półmaratonu, pomogła mi przed samymi zawodami, pomaga na co dzień w cięższych chwilach. Solidny kop motywacyjny, który dość dobrze wprowadzi Was do dwóch pozostałych, stricte energetycznych propozycji.

Transsexdisco – Wyspa

„A może by tak wszystko rzucić i wyjechać gdziekolwiek?” – taki właśnie przekaz przyświeca piosence Wyspa i jest to bardzo słuszny tok myślenia, bo któż z nas nie marzył nigdy o tym, aby odciąć się od prozy życia codziennego choć na chwilę? Mam to szczęście, że parę takich wyjazdów jest już za mną, kilka jest także w perspektywie, więc jeżeli jeszcze zastanawiacie się czy faktycznie warto, obiecuję, że warto! A mając w głośnikach chociażby Transsexdisco, podróż ta będzie jeszcze przyjemniejsza.


Biffy Clyro – Flammable


Tu także, podobnie jak w przypadku Seafret, długo nie mogłem przełknąć najnowszej płyty formacji Biffy Clyro, gdyż za każdym razem gdy podejmowałem próbę, docierałem do punktu, gdzie coś kazało mi się zatrzymać i stwierdzić, że jest to po prostu słabe dzieło. Było to o tyle bolesne, że lubię i szanuję całą dotychczasową dyskografię Szkotów. Tym większa była moja radość, gdy wreszcie nastąpił przełom i wkręciłem się w klimat Elipsis. Natomiast Flammable to istna wisienka (lub truskawka – kto co lubi) na torcie, potwierdzająca wciąż wysoką formę chłopaków.

Iggy Azalea – MO Bounce

Australijska raperka po roku przerwy w końcu powróciła i od razu podzieliła fanów nowym brzmieniem. MO Bounce utrzymane jest w klimatach EDM/hip-hop. I pomimo faktu, że ilość słów „bounce” w piosence odrzuca, to ja kupuję ją w całości, czego dowodem może być fakt, że kompozycji odsłuchałem już ponad 200 razy. Produkcją zajęli się: The Stereotypes i Far East Movement – im należą się ogromne brawa. W końcu coś nowego na komercyjnym rynku muzycznym.


Bovska – Cyrk


Bovska albo, jak kto woli, „Boska” powróciła z nowym krążkiem, który zwiastował singiel Cyrk. Piosenka dynamiczna i rytmiczna – jednym słowem odważna w brzmieniu oraz posiadająca ciekawą szatę liryczną, od razu wkręciła mi się w ucho. To idealny przedsmak tego, co możemy znaleźć na Pysku. Artystka z każdym dniem się rozwija i tak jak wspomniałem w recenzji, aż strach pomyśleć, co przyniesie trzeci krążek.

Lorde – Green Light

Ten rok w przemyśle muzycznym jest niezwykle interesujący. Powraca Lana, powraca Halsey i powraca ona – Lorde. Artystka, która kilka lat temu skradła serca milionów słuchaczy singlem Royals. Teraz prezentuje nam nieco bardziej dynamiczną stronę w Green Light, którą kupiłem po pierwszym odsłuchu. Nie mogę doczekać się premiery płyty, której oczekuje już cztery lata.


Clean Bandit feat. Zara Larsson – Symphony


Brytyjskie trio muzyczne – Clean Bandit ostatnimi czasy jest na fali nie tylko w Europie, ale także w USA. Aktualnie artyści wspinają się po drabinie w Billboard Hot 100 z utworem Rockabye, a teraz powracają z zupełnie nową, elektropopową kompozycją Symphony, która powstała we współpracy z debiutującą Zarą Larsson. Tylko gdzie płyta Clean Bandit?

Zara Larsson – One Mississippi

Młoda wokalistka w końcu wydała swój pierwszy krążek. Pomimo, że nie zachwyca on brzmieniem i zdecydowanie oczekiwałem czegoś lepszego po tak długich pracach, to można na nim znaleźć kilka perełek. Jedną z nich jest One Mississippi, które zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan przez wyliczankę. OM na singiel? Czemu nie.