W tym wydaniu Tego Słuchamy postanowiliśmy zaserwować wam mieszankę wybuchową różnorakich dźwięków. A wszystko za sprawą naszych redaktorów – Łukasza, Karoliny oraz Maćka, którzy zaprezentują wam swoje muzyczne wybory.

Łukasz Tworzewski

Organek – Ki Czort

To zdecydowanie najlepsza piosenka Organka na jego najnowszym krążku, która mam nadzieję w niedalekiej przyszłości zyska miano singla. Ki Czort to utwór o pakcie z tytułowym diabłem. To muzyczna opowieść o życiowych wyborach, o spełnieniu marzeń, ubrana w świetną melodie.

Sylwia Grzeszczak – Dla Dorosłych


Sylwia Grzeszczak swoim albumem po raz kolejny udowodniła, że w przygotowanie płyty wkłada całe serce. I to z pewnością słychać na albumie Tamta dziewczyna, który obfituje w wiele dobrych produkcji. Moją uwagę zwróciła bardzo przyjemna piosenka Dla Dorosłych. Z jednej strony mamy do czynienia z mało wyróżniającymi się zwrotkami, z drugiej zaś posłuchać możemy niezwykle rytmicznego, wpadającego w ucho refrenu.

Bastille – Warmth

Rok 2016 w świecie muzyki obfitował w wiele dobrych albumów. Przykładem jednego z nich jest niewątpliwie płyta Wild World należąca do brytyjskiego zespołu Bastille. Utwór Warmth to kolejna singlowa propozycja na promocję albumu. Według mnie to dobry wybór. Przebojowość indie rocka z mieszanką elektroniki może zachęcić wiele osób do sięgnięcia po krążek.


Alvaro Soler feat. Monika Lewczuk – Libre


Przyznam szczerze, że początkowo miałem problem z tym utworem, a mianowicie z Polsko-hiszpańską mieszanką językową. Jednak po kilku odtworzeniach nic mi już nie przeszkadzało. Według mnie wyszła bardzo dobra kolaboracja. Gratulacje dla Moniki Lewczuk, ponieważ to wielkie wyróżnienie dla artystki. Myślę, że piosenka podbije nie jedną imprezę sylwestrową w tym roku.

Matt Dusk feat. Margaret – Let It Snow

Kolejna muzyczna kolaboracja, tym razem świąteczna, na którą zwróciłem uwagę to piosenka Matta Duska i Margaret. Utwór znalazł się na najnowszym wydawnictwie kanadyjskiego artysty, ze świątecznymi klasykami. Jazzowa interpretacja Let It Snow idealnie swoim klimatem nadaje się na zbliżający się okres Bożego Narodzenia.


Karolina Kozłowska

The Lumineers – Blue Christmas


Wielkimi krokami nadchodzi najpiękniejszy czas w roku, czyli święta Bożego Narodzenia. Wszyscy z nas lubią już na początku grudnia zapętlać ulubione utwory, aby wprowadzić się w odpowiedni nastrój, a muzycy co rusz zaskakują nas nowymi, gwiazdkowymi propozycjami. Jakiś czas temu formacja The Lumineers uraczyła nas przepiękną, delikatną balladą Blue Christmas, która stanowić będzie idealny soundtrack na zimowe wieczory.

Jane’s Addiction – Irresistible Force

Chociaż Jane’s Addiction miało w swojej karierze wzloty i upadki, a swoją ostatnio płytę wydali pięć lat temu, to jednak nadal zaliczają się do jednych z najważniejszych kapel w historii rocka i wciąż wzbudzają zachwyt swoją muzyką. Tak jest w przypadku utworu Irresistible Force, w którym Dave Navarro daje prawdziwy popis swoich gitarowych umiejętności. Cała konstrukcja kawałka, szczególnie przejście między zwrotką a refrenem, pozwala poczuć ogromną przestrzeń, wolność i tytułową moc.


Metallica – Halo On Fire


Wciąż nie milkną głosy zachwytu nad najnowszym krążkiem MetallikiHardwired… To Self-Destruct, twierdzące, że jest to najlepszy album legendarnej formacji od 20 lat. Faktycznie, płyta jest znakomita, wypełniona potężnymi, gitarowymi riffami i brzmiącym jak dzwon głosem Jamesa Hetfielda. Jednak wśród tego wszechobecnego, zbawiennego hałasu mi najbardziej do gustu przypadł nieco bardziej wyciszony kawałek Halo On Fire, który świetnie równoważy cały materiał.

Red Hot Chili Peppers – Goodbye Angels

W tym roku odkryłam i pokochałam na nowo Red Hot Chili Peppers, nic więc dziwnego, że wciąż powracam do ich jedenastego już longplaya The Getaway. Jest to bardzo dobra płyta, zawierająca funkowe linie basu, dynamiczną perkusję, elektryzujące gitary i szczere teksty Anthony’ego Kiedisa, czyli to, co najlepsze w twórczości formacji z Kalifornii. Uosobieniem tych czynników jest bardzo emocjonalny, zaskakujący różnorodnością zastosowanych form utwór Goodbye Angels, który zapętlam w kółko.


Lorein – Fale


Na sam deser zostaje gorąca nowość z polskiego podwórka, czyli zespół Lorein i ich najnowszy singiel Fale. Lanietz i spółka poczynili ogromny postęp – dojrzeli muzycznie, doszlifowali umiejętność ciekawego konstruowania utworów, a przy tym nie zatracili rockowego pazura. Fale są przebojowe i szybko wpadają w ucho. Co ważne, oprócz melodii broni się też chwytliwy tekst.

Maciej Wojszkun

Anderson .Paak – The Season/Carry Me

Mój osobisty utwór roku, nie schodzący ze słuchawek od dnia premiery w styczniu… Właściwie bezbłędny, wyjątkowo poruszający hołd złożony matce, w 5 minutach zawierający niesamowitą dawkę emocji. Anderson ze swym charakterystycznym, ochrypłym głosem bezbłędnie współgra z przepięknym, nostalgicznym beatem The Season, płynnie przechodzącym w oszczędny, mający w sobie coś z Aquemini OutKastu Carry Me… Cudo. Mówcie co chcecie – dla mnie Anderson .Paak to absolutny zwycięzca tego roku. Od występu na ostatnim albumie Dr. Dre kariera przesympatycznego rapera/wokalisty z Oxnard rozwija się w niesamowitym tempie – jestem niezmiernie ciekaw, co Anderson zaprezentuje w przyszłości.

King Crimson – 21st Century Schizoid Man

2016 nie był rokiem szczęśliwym, o nie. Świat muzyki nigdy już nie będzie taki sam, po odejściu tak wyjątkowych twórców jak David Bowie, Prince, Leonard Cohen… czy zmarły 7 grudnia Greg Lake. Człowiek, bez którego w zasadzie nie byłoby dziś progresywnego rocka, jaki znamy, filar legendarnych zespołów King Crimson i Emerson, Lake & Palmer (niestety, tu kolejna smutna nota – w tym roku odszedł także Keith Emerson…), znakomity gitarzysta i wokalista… W hołdzie dla niego przesłuchałem raz jeszcze dzieło absolutnie przełomowe w dziejach rocka – In the Court of the Crimson King Karmazynowego Króla. I choć z uwagi na okoliczności być może lepszym hołdem byłby utwór Epitaph – wybrałem jednak otwierający album 21st Century Schizoid Man – doskonały w swym szaleństwie mariaż jazzu i rocka, jeden z utworów, który bezgranicznie mnie zafascynował – i sprawił, że stałem się fanem prog rocka… Dziękuję, Greg, cześć Twojej pamięci. Poniższy link to nagranie 21st Century Schizoid Man na żywo, z 1974 roku, gdy Lake odszedł już z grupy (jego partie śpiewa John Wetton) – mimo najszczerszych chęci, nie udało się znaleźć odpowiedniej wersji na Spotify czy YouTube. Gorąco zachęcam, aby posłuchać oryginalnej płyty – nie pożałujecie…

DJ Shadow – Midnight in a Perfect World

Nocny, niespieszny spacer po krakowskim bulwarze nad Wisłą. Powoli wypalony papieros, leniwie snująca się strużka dymu. Refleksja, czas na zastanowienie się. Czy to właściwa droga? Czy wciąż mogę szczerze powiedzieć, że kocham muzykę? Czy nie czas zamknąć ten rozdział? Koniec 3 minuty, wchodzą subtelne klawisze i partia gitary. Uśmiech pod nosem. Tak… Chyba wciąż jeszcze to kocham. Wybija północ, świat stał się odrobinę bliski doskonałości.

Curse ov Dialect – Broken Feathers

Nie mogłem się powstrzymać. Parę miesięcy tego roku mieszkałem w Australii, w chwilach wolnych od studiów i pracy poznawałem hip-hopową scenę Antypodów. Jedną z najbardziej odjechanych ekip australijskiego hip-hopowego światka jest Curse ov Dialect – szalony kwintet panów wywodzących się z różnych kultur, mieszających sample z absolutnie wszystkich gatunków muzycznych znanych człowiekowi w jeden zwariowany, wymykający się logice koktajl. Broken Feathers nie ma prawa działać – na przepięknym samplu panowie… powiedzmy, że mają dobre chęci, jeśli chodzi o śpiew i utrzymanie się w beacie. Perkusja mogłaby być lepiej dobrana itd…. A jednak – mimo tych wad nie potrafię oderwać się od tego utworu. Fascynuje mnie on niezmiernie…

Run the Jewels – Legend Has It

Spróbujcie nie ruszać głową, gdy wchodzi perkusja. Już RTJ2 był albumem bliskim ideału – a po dotychczasowych singlach znać, że trzecia część nie będzie „dwójce” w niczym ustępować. Killer Mike i El-P – połączenie, które niegdyś wydawało się cudaczne i nietrafione – wiedzą, jak wymierzyć konkretny cios w postaci bezkompromisowych wersów i beatów wybitnie łączących klasyczne vibe’y i elektronikę… RTJ3 będzie wielkie, nie ma innej możliwości. Jeszcze tylko miesiąc oczekiwania! Aha, i tak jak w przypadku RTJ2 – żądam kociego remiksu!

  • NeverGiveeUp

    Bastille i Alvaro (nie lubię go specjalnie, ale Libre brzmi nieźle :P) <3