Kolejny tydzień przed nami! Dzisiaj utwory prezentują Wam Michał, Łukasz i Agata. A co Wam gra w duszy?

Michał Szum

Krzysztof Zalewski – Miłość Miłość

Moje dzisiejsze zestawienie otwiera piosenka, po przesłuchaniu której zaniemówiłem. Czynnikiem wzmacniającym efekt „wow” jest z pewnością niesamowity klip z gościnnym udziałem Natalii Przybysz (klik!) oraz piękne słowa Cho Una z jego początku, które wymagają zacytowania:

Budowanie relacji jest wielkim wysiłkiem. Ludzie przerzucają między sobą mosty, żeby się porozumieć, ale żeby taki most był stabilny wymaga to zaangażowania obu stron.

Fisz Emade Tworzywo – Telefon

Kolejna propozycja na nadchodzący tydzień została przeze mnie przewałkowana na wszelkie możliwe sposoby, a mimo to wciąż wywołuje u mnie ten dreszczyk emocji jaki towarzyszył mi przy pierwszym przesłuchaniu. Zresztą: cały album Drony jest zbiorem takich trafionych w punkt perełek, zatem kto nie słyszał – niech nadrabia!

Bisz/Radex – Nie Obrażaj Się


Bisz zawsze był jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) tekściarzem w polskim rapie, ale album Wilczy Humor jest kwintesencją jego umiejętności. Dość powiedzieć, że koncepcja całej płyty ledwie zahacza o hip-hop, zarówno w kwestiach muzycznych, jak i lirycznych. Nie Obraża Się jest o tyle wyjątkowym utworem, że zgrabnie opisuje drogę od nastolatka do mężczyzny, od chłopaka do męża, a finalnie również do ojca. No i niezwykle przyjemnie się tego słucha, choć sam tekst jest dość mocnym sprowadzeniem na ziemię.

Green Day – Outlaws

Z kolei w tym numerze, nieco na przekór poprzedniemu wyborowi, Billie Joe próbuje wrócić do pięknych lat młodości, gdzie wszystko było proste, pierwsze i niepoznane. Muzycznie także można mówić o powrocie, gdyż całe Revolution Radio opiera się właśnie na idei przeglądu dyskograficznego. I fakt – być może Green Day nie zaskakuje słuchaczy, ale z pewnością ten album jest zdecydowanie lepszym posunięciem niż cała poprzednia trylogia razem wzięta.

Dwa Sławy – A Może By Tak?


Na koniec coś z zupełnie innej beczki. Dwa Sławy, czyli Jarosław i Radosław, do tej pory gustowali raczej w zmyślnym humorze przepełnionym ciekawymi porównaniami, wyśmiewaniem innych oraz ukochanymi hashtagami. Nowy utwór jest zupełną przeciwnością poprzedniej twórczości, gdyż radosne przyśpiewki, znane chociażby z Ludzi Sztosów, tym razem zamieniły się w chęć wyjazdu w Bieszczady. Tekst napisany z pełną powagą, nagrany w bardzo spokojnym tempie i na majestatycznym bicie, co jest dobrym zwiastunem następnej płyty Astka i Radosnego.

Łukasz Tworzewski

Daria Zawiałow – Kundel Bury

Kundel Bury to kolejny dowód na to, że warto czekać na debiutancki krążek Darii. Artystka od pierwszych sekund utworu znów zaskakuje ciekawym brzmieniem i interesującym tekstem. Mamy do czynienia z kolejną utalentowaną młodą artystką, która z pewnością jeszcze nie raz zamiesza na polskiej scenie muzycznej.

OneRepublic – Choke

Jesień przyniosła nam wiele ciekawych wydawnictw muzycznym. Jednym z lepszych albumów tego roku jest z pewnością najnowszy krążek zespołu OneRepublic. Choć każdy z utworów, który znalazł się na krążku jest warty uwagi, ja w dzisiejszym zestawieniu wyróżniłem piosenkę Choke, której klimat nie pozwala przejść obok niej obojętnie. Prosta melodia naładowana dawką emocji.

Green Day – Troubled Times


Wraz z nową płytą powrócił Green Day, którego słuchałem mając 15 lat. Panowie z pewnym rodzajem świeżości zaserwowali słuchaczowi dobrze znane dźwięki z poprzednich swoich płyt, których z pewnością mogą być dumni. Za sprawą przekazu piosenki Troubled Times, Green Day pokazują, że potrafią także zasmucić słuchacza. To ballada rockowa opowiadająca o trudnych współczesnych czasach.

James Arthur feat. MaRina – Let Me Love the Lonely

O takiej kolaboracji nigdy bym nie pomyślał. Współpraca Jamesa Arhura z Mariną dała zadziwiający efekt końcowy. Przy pierwszym odsłuchu ich wspólnej piosenki zostałem pozytywnie zaskoczony. Bardzo dobra produkcja, która zasługuje na to, aby zrobiło się o niej głośno.

Lady Gaga – Sinner’s Prayer


Na koniec nie mogłem nie wspomnieć o najnowszych muzycznych dokonaniach Lady Gagi. Pozbawiona elektronicznych dźwięków powróciła z kolejnym albumem. Piosenka Sinner’s Prayer prezentuje mieszkankę folku i country, czyli brzmień z którymi artystce przy ostatnich płytach nie było po drodze. Brawo za takie podejście do muzyki.

Agata Omelańska

Oligarkh, на речке

Mówią, że Rosja to stan umysłu, lejąca się strumieniami wódka i niedźwiedzie w tajdze… Ale ten kraj to także olbrzymia różnorodność, która dotyczy niemal każdej sfery życia – również muzyki. Kiedy usłyszałam kawałek на речке, a potem obejrzałam teledysk, gapiłam się na niego godzinami. Przyznaję, że w życiu nie widziałam i nie słyszałam jeszcze takiego połączenie hip-hopowego rytmu, rosyjskich instrumentów ludowych, hipsteriady i chorału gregoriańskiego – zresztą, wymieniłam tu tylko kilka brzmień, które łączy grupa Oligarkh. Połączenie tak dziwaczne, że niemal fascynujące.

Hudson Mohawke, Very First Breath (Boys Noize Turbine Mix)

Mój must-listen podczas treningu! Ten utwór odkryłam zupełnie przez przypadek i  od kilku tygodni nie mogę się od niego uwolnić: ma świetny, równy rytm, który doskonale sprawdza mi się podczas biegania. Jeśli jesienią brakuje Wam energii, koniecznie włączcie Hudsona Mohawke do swoich playlist!

Yazoo, Don’t Go

Każdy, kto wybrał się na film Ostatnia Rodzina, z pewnością wyszedł z sali kinowej z fazą na ten kawałek. Don’t Go to kwintesencja lat 80., mojej ukochanej muzycznej epoki: synthpop o dyskotekowym rytmem i chwytliwej melodii. Aż chce się ruszyć na taneczny parkiet!

Placebo, Life’s What You Make It

Całkiem zgrabne to nowe Placebo. O ile nigdy jakoś nie poświęcałam temu zespołowi dużej uwagi, tak jego najnowsza EP-ka mnie zainteresowała i chyba skuszę się na kolejne albumy. Tytułowy utwór niby jest prosty i spokojny, a le dobrze brzmi i wpada w ucho. Jedna z ciekawszych nowości w mojej playliście so far.

Cream, Sunshine of Your Love

Wrr, lubię takie klasyki rocka! Jesienią zawsze wracają do mnie brzmienia, na których się wychowywałam i których słuchałam jako nastolatka – takie powroty lubię najbardziej, bo przypominają mi świetne czasy muzyki. Sunshine of Your Love usłyszałam któregoś dnia w radiu i nie mogłam malowniczo nie odśpiewać refrenu. Wyrazy twarzy kierowców w autach obok – bezcenne.