W tamtym tygodniu świętowaliśmy setne wydanie Tego Słuchamy. Jeżeli ktoś myślał, że na tym poprzestaniemy to pomylił się – i to bardzo! Zaczynamy zatem nowy etap tejże rubryki, a specjalnie dla Was, swoimi ulubionymi piosenkami podzielą się Justyna, Michał oraz Karolina.

Justyna Rojek

Bear’s Den – Broken Parabole

W Broken Parabole jak magnes działa ta niezwykła lekkość melodii wypełniona przestrzennymi gitarowymi dźwiękami oraz wysmakowanym brzmień instrumentów elektronicznych. To wszystko przystrojone nutką nostalgii wywołuje poruszenie trzymające do ostatnich minut. I właśnie te dwie końcowe minuty nasycone zsyntetyzowanymi dźwiękami oraz słowami: Czy nie kochałem wystarczająco? Umieram żeby narodzić się na nowo … rzucają słuchacza całkowicie na kolana.

God Is An Astronaut – Helios Erebus

Muzyka braci Kinsella posiada tę wyjątkową cechę wprowadzania słuchacza w swego rodzaju trans. Przy Helios Erebus dochodzi dodatkowo rozbudowana i wielowątkowa historia. Początek delikatny i klimatyczny, po pewnym czasie przeszywa subtelną strukturę mocnymi gitarowymi riffami. Taki zabieg zostaje powtórzony kilka razy czyniąc Helios Erebus zdecydowanie najbardziej zapamiętywalną kompozycją z ostatniej płyty.

Highly Suspect – Lydia

Lydia okazała się utworem przełomowym w karierze amerykańskiego zespołu rockowego Highly Suspect. Nic w tym dziwnego, niedający spokoju wokal, zniekształcone gitarowe dźwięki, ciężkie riffy brzmi jakby połączenie Arctic Monkeys z Queen Of The Stone Age. W tle historia mężczyzny próbującego stawić czoła uzależnieniu od narkotyków. Zdecydowanie polecam obejrzeć do tego teledysk, gdyż dopiero wtedy można poczuć co tak na prawdę znaczy być w szponach nałogu.

Kensington – War

Choć premiera czwartego krążka holenderskiej grupy Kensington już niedługo, to nadal czuję sentyment do ich trzeciej przebojowej płyty Rivals. Bo jak tu nie czuć, gdy można tam znaleźć wiele hitów, a wśród nich melodyjny i jednocześnie uzależniający War. Do tego jeszcze dochodzi mocna koncertowa przyśpiewka z ekspresyjnym refrenem: Nie, nie pójdziemy na wojnę! Pozostaje tylko życzyć chłopakom podobnej energii i świeżości na albumie Control!

Rag’n’Bone Man – Human

Myślę, że to co najbardziej przekonuje w nagraniu Human to bijąca od niego na kilometr autentyczność. Być może wynika to z zawartości lirycznej: Jestem tylko człowiekiem, robię, co mogę, nie zrzucaj winy na mnie, wyjątkowych warunków głosowych lub oryginalnego połączenia bluesa, soul i hip hopu. Co istotne również teledysk jest dodatkowym elementem uzupełniającym przekaz zawarty w piosence. Z pewnością Rag’n’bone Man dopiero się rozkręca, a skoro przez jego muzykę przemawia przede wszystkim szczerość tym prościej będzie mu zdobyć serca szerszej publiki.

Karolina Karkowska

HEY – Byłabym

Jesień trwa, rdzawych liści, czas, kaloszy, peleryn i mgły – na szczęście jeszcze nie teraz. Ballada z mojego ukochanego Echosystemu idealnie przygotowuje do tej brzydkiej jesieni, która czai się tuż za rogiem. Piosenka melancholijna i ponadczasowa.

Organek – Missisipi w ogniu

Organek to postać, która jakiś czas temu odwiedziła polską scenę muzyczną i ku uciesze nie planuje jej opuścić. Niedawno wydał singiel promujący nową płytę (premiera w listopadzie). Artysta nie zgubił swojej drogi, nie zmienił drastycznie prezentowanego wcześniej stylu. Wciąż pojawiają się mocne gitarowe dźwięki, wyjątkowy głos wokalisty i typowo organkowy tekst. Mimo przesłuchania tylko jednej piosenki, wiem, że płyta spełni wszelkie moje oczekiwania.

Krystyna Janda – Ekscentrycy

Buszując na Youtube natknęłam się na opublikowaną przez MTJ płytę Jerzy Satanowski -Antologia. Wszystkie utwory są warte przesłuchania, jednak właśnie do Ekscentryków tej jesieni wracam najczęściej. Krystyna Janda zaraża energią, podtrzymuje w napięciu, lecz nie tylko jej interpretacja jest ważna w tej piosence. Muzycy stworzyli niesamowity klimat, aż można się poczuć tekstową panią Shean!

The Dumplings – Opadły mgły

Cover zespołu The Dumplings zachwycił mnie od pierwszego przesłuchania. To nie powolne, sentymentalne śpiewanie, a elektryczna moc! Gdyby Pan Stachura żył, pewnie tupałby nóżką do tego wykonania. Nie jestem fanką tego zespołu, ale poszłabym na koncert, gdyby artyści postanowili dodać ten kawałek do swojego repertuaru.

Marek Dyjak- Na zakręcie

Niedawno byłam na koncercie Marka Dyjaka i zakochałam się w męskiej wersji Na zakręcie. Wcześniej słuchałam tego za pośrednictwem YouTube, ale usłyszeć takie wykonanie na żywo to ogromne emocje! Nie mogę więcej napisać, to trzeba przeżyć i dać Panu Markowi szansę wykradnięcia nieco emocji.

Michał Kaźmierczak

Justin Timberlake – That Girl

Często wracam do płyty The 20/20 Experience i tak z rozpędu od razu wybieram właśnie That Girl. Utwór ten po prostu buja, ale i przykuwa uwagę do warstwy technicznej – świetne dęciaki, warstwa wokalna, całość kompozycji. Gdyby tylko Justin zechciał nagrywać takie piosenki już zawsze, to gwarantuję, że każda jego płyta stałaby na mojej półce. I jest jeszcze w tej melodii coś bardzo ważnego – elegancja, której brakuje w dzisiejszej muzyce.

NU – Man o to

Usłyszałem ten kawałek kilka tygodni temu i od razu wiedziałem, że to będzie to. Prawie dziesięć minut transowej muzyki. Piękny tekst zaśpiewany prosto, bez niepotrzebnych ozdobników – po prostu zaśpiewany, a nie prześpiewany. I niby nic tutaj się nie dzieje przez ten cały czas, ale nie sposób wyłączyć, a nawet więcej – nie sposób nie zapętlić. Wniosek? Jeden z najbardziej niezwykłych utworów o miłości jakie kiedykolwiek dane mi było usłyszeć.

AURORA – In Boxes

W mojej głowie nie milkną echa niedawnego koncertu tej młodej, piekielnie utalentowanej dziewczyny w Warszawie. No i jeśli nie milkną echa, to oczywiście nie sposób rozstać się z piosenkami. Hitem ostatnich kilku dni w moim odtwarzaczu jest właśnie In Boxes. Jakaż moc drzemie w tych bębnach (a co się dzieje na koncercie!), jakaż siła jest w tym refrenie wyśpiewywanym przez cały zespół. AURORO wracaj do Warszawy jak najszybciej!

Harry Belafonte – Banana Boat Song (Day-O)

Mógłbym napisać krótko – kto widział Sok z żuka w reżyserii Tima Burton ten wie, dlaczego kocham tę piosenkę. Pamiętacie scenę, w której wszyscy przy stole zaczynają tańczyć w ramach odstraszania przez parę głównych bohaterów – duchów? No właśnie. To teraz proponuję wstać i zatańczyć, bo oto utwór, który posłużył za ścieżkę dźwiękową. Już zawsze będę podrygiwał rytmicznie. Już zawsze będę widział tę scenę. A dodatkowo jest to idealny przykład jak wielką siłą jest dobra linia melodyczna.

Lukas Nystrand von Unge – In My Heart

Lubię czasem włączyć sobie dobry kawałek skrojony przez jakiegoś niegłupiego DJ’a – ten zawdzięczam mojej koleżance i wielkie jej za to dzięki! Muzyka płynie sobie przewidywalnie, bas pulsuje, główny motyw wpada w ucho, wszystko jest na swoim miejscu. I jeśli jeszcze można sobie pomachać nóżką, to ja nie marudzę. Taką muzykę klubową to ja rozumiem.