Wiosna powoli zadomawia się na dobre w naszej redakcji. Dowodem na to są dzisiejsze propozycje Michała, Justyny oraz Piotra w kolejnej odsłonie Tego Słuchamy. Różnorodność gwarantowana!

Lorein – Fale


Pierwszy i jak na razie jedyny singiel z najnowszego krążka zespołu Lorein, jest lekką rockową propozycją, idealną na zbliżającą się wielkimi krokami wiosnę. Niebanalny miłosny tekst (o co współcześnie naprawdę ciężko) w połączeniu z szatą liryczną i charakterystycznym wokalem, to kombinacja perfekcyjna. Po prostu chce się tego słuchać!

New People – Better Ways

Pozostając nieco w klimacie utworów z kategorii „witamy wiosnę”, ciekawą opcję w tej materii przygotowała nowo powstała formacja New People. Kawałek Better Ways to charakterystyczne indie rockowe granie, noszące znamiona funku, z dużą dawką pozytywnych emocji. Jeżeli ktoś doszukał się w tym wszystkim czegoś znajomego, to warto zaznaczyć, że kolektyw powstał na kanwie takich zespołów jak Crab Invasion, The Car Is On Fire czy Drekoty.


Muse – Revolt


Długo nie mogłem się przekonać do albumu Drones z 2015 roku. Walczyłem ze sobą dobre półtora roku, gdyż uważałem, że krążek zwyczajnie nie spełnia standardów jakie Muse narzuciło sobie na przestrzeni poprzednich lat. Ostatecznie okazało się jednak, że zadziałało to na zasadzie sera dojrzewającego: jego pełnia smaku wyszła po odpowiednio zaimplementowanych odleżynach. Dopiero po czasie doceniłem kunszt Matthew Bellamy’ego i spółki, a utwór Revolt jest niekwestionowanym liderem jeżeli mowa o „pysznym” brzmieniu.

BOKKA – Answer Me

Szczerze przyznam, że jest to jest to jedyna kompozycja formacji BOKKA, którą lubię. Tak – usłyszałem o niej przy okazji nominacji teledysku do nagrody SXSW, ale twórczość grupy znana była mi już wcześniej i nie specjalnie do mnie przemówiła. Tak czy inaczej, takie minimalistyczne gitarowe granie jest ostatnio u mnie na piedestale, stąd Answer Me z automatu idealnie wpisało się w tę konwencję.


Nothing But Thieves – Lover, Please Stay


W tym przypadku wzrost zainteresowania także nastąpił pod wpływem pewnego wydarzenia, którym tym razem okazało się ogłoszenie koncertu Nothing But Thieves na Przystanku Woodstock. Jako, że zawsze bardzo chętnie wybieram się do Kostrzyna nad Odrą, nie omieszkam i tym razem przejść się m.in. na występ twórców kapitalnego utworu Lover, Please Stay. Rzewność tej ballady naprawdę mnie poruszyła, co w moim guście nie jest takie oczywiste – jestem wybrednym słuchaczem rzewnych ballad!

The XX – Replica

Utwór Replica choć oparty na minimalistycznej aranżacji wyróżnia się jeśli chodzi o warstwę wokalną. Świetnie uzupełniające się głosy Oliviera i Romy osiągają tutaj perfekcyjne współbrzmienie. A bardziej kameralna i intymna melodia to zdecydowanie esencja ich niepowtarzalnego stylu.


Aquilo – Complication


Aquilo na debiutanckiej płycie Silhouettes prezentują niezwykłą lekkość w tworzeniu ambitnych popowo-elektronicznych historii. A wśród większości emocjonalnych kawałków warto poświęcić dłuższą chwilę na nieco skoczniejszą Complication. Oparta na zaraźliwym gitarowym riffie i marszowej melodii stanowi jeden z najjaśniejszych momentów z całego albumu.

Richard Ashcroft – A song for the lovers

Ballada dla zakochanych? Niekoniecznie, to może być propozycja dla potrafiących dostrzec magię niuansów brzmieniowych. Całkowitą uwagę skrada tutaj melodia przepełniona głębią przeróżnych instrumentów. A rzewny wokal Richarda Ashcrofta umiejętnie wprowadza słuchacza w bardziej melancholijny ton.


Amber Run – I Found


Przy okazji tego kawałka pojawiają się trzy skojarzenia – niezwykła harmonia, sakralny śpiew, emocjonalna liryka. To wszystko osadzone na prostej melodii, która z czasem rozkwita w przepiękną paletę brzmieniową. A po głowie cały czas chodzą słowa: Odnalazłem miłość tam, gdzie być nie powinna

Jan Bo & Igor Herbut – Jeśli tam nie ma nic

Jeśli tam nie ma nic, czyli piosenka z gatunku przyjemnego dla ucha rocka. Fantastycznie uzupełniający się głos Igora z melodyjnym brzmieniem gitar Jana Borysewicza to połączenie dla spragnionych harmonijnych duetów. Nie przeszkadza nawet nieco sentymentalna warstwa słowna. W końcu od czasu do czasu można pogodzić się z tym co przynosi los i cieszyć się chwilą!


Alma – Requiem


Mimo że szaleństwo eurowizyjne rozpocznie się dopiero z początkiem maja, coraz częściej sięgam do wybranych już przez niektóre kraje konkursowych propozycji. Moją uwagę zwróciła natychmiast Alma. Francuska będzie reprezentować swój kraj w Kijowie. Requiem to naprawdę ciekawa propozycja będąca sprytną miksturą muzyki Stromae i Indili. Wyszła całkiem niezła piosenka, która ma spore szanse na dobre miejsce w Konkursie Piosenki Eurowizji.

Grimes – Genesis

Muzyka Grimes jest tak dziwna i niejednorodna, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Albo Cię zachwyci, albo odrzuci. Kanadyjka uwielbia eksperymentować, a każdy jej kolejny album to prawdziwa zagadka. Genesis to bez wątpienia jedna z najsłynniejszych jej piosenek. Co tu dużo pisać – jest po prostu świetna.


Léon — Think About You


Korzystasz z rekomendacji od Spotify? Jeśli nie, to powinieneś. Czasami naprawdę przydają się, a Think About You jest tego najlepszym przykładem. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Szwedce. Teraz już wiem, że trzeba ją obserwować. Ta dziewczyna tworzy naprawdę interesującą muzykę. Polecam.

Christine and the Queens – Christine

Podziękowania dla redakcyjnego kolegi Pawła, który pokazał mi ten utwór. Jako że mam słabość do języka francuskiego, kawałek zainteresował mnie natychmiast. Ciekawe połączenie popu, indie i elektroniki. Do tego świetny minimalistyczny teledysk. Pora więc przyjrzeć się całemu debiutanckiemu albumowi.


La La Land – Someone In The Crowd


Mimo że film widziałem już nieco ponad miesiąc temu, nie mogę uwolnić się do tej pory od soundtracku. Słucham go praktycznie codziennie, a do Someone In The Crowd mam ogromną słabość. Emma Stone spisała się świetnie w La La Land i życzę jej zdobycia Oscara. Czy najsłynniejsza nagroda na świecie powędruje także do ścieżki dźwiękowej? Powinna. Nie lubisz musicali? Trudno, ale temu spróbuj dać szansę. To dwie godziny magicznego kina.

2 KOMENTARZE

  1. Christine and the Queens – uwielbiam ją, zresztą cały album jest super ❤ Kiedyś nie miałam pojęcia o tym, że „Tilted” jest angielskim odpowiednikiem „Christine”. A co do „Revolt” miałam podobne odczucia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here