Taco Hemingway zaraził energią na skwerze rzeszowskiego Millenium Hall. Relacja Alicji Surmiak

Dziś na polskiej scenie muzycznej ciężko o taką pozycję, jaką poszczycić się może Taco Hemingway. Raper na tę chwilę nie musi się martwić ani o promocję, ani o sprzedaż płyt, a bilety na jego kolejne koncerty rozchodzą się w błyskawicznym tempie. Choć można było spodziewać się choćby krótkiej przerwy po wzbudzającym różnorodne odczucia projekcie TACONAFIDE, Filip Szcześniak nie odpoczywa. Jeszcze w tym roku zdołał zaprosić nas do Café Belga oraz na trasę związaną z tą płytą. Jednym z jej przystanków był skwer centrum handlowego Millenium Hall w Rzeszowie.

Przybywając na ten koncert spodziewałam się raczej o wiele większej ilości utworów wlaśnie z Café Belga – choć na ilość tych nie można narzekać, a fani krążka byli raczej zadowoleni, gdyż kawałków z tej płyty usłyszeliśmy sześć. Mimo wszystko miłym zaskoczeniem była dla mnie duża różnorodność setlisty. Taco Hemingway nie zapomniał właściwie o żadnym ze swoich wydawnictw. Z ogromną sympatią fani przyjęli te wcześniejsze hity rapera – takie utwory jak 6 zerWszystko Jedno, czy Deszcz Na Betonie spotkały się z euforią słuchaczy równie dużą, co te nowe propozycje. Z pewnością można stwierdzić, że tłum bawił się świetnie podczas przebojowej Nostalgii, czy też Następnej Stacji lub nowszych kawałków – jak 2031, ZTMWszystko Na Niby.  Nie zapomniano także o najnowszej epce Flagey, z której artysta zaprezentował Anję oraz Czarna kawa czeka. W moich oczach bardzo zyskały koncertowe wykony Fiji Adieu, do których nie byłam przekonana w studyjnych wersjach. Tym ostatnim utworem muzyk pożegnał się z publicznością – jednak na krótko, bo po głośnych owacjach powrócił na scenę jeszcze dwukrotnie by wykonać Dele, 8 kobietWiatr. Na bis nie mogło jednak zabraknąć również choćby fragmentu Tamagotchi.

Choć na słowa „koncert w galerii handlowej” może niektórych (w tym i mnie) przeszywać nieprzyjemny dreszcz, trzeba przyznać, że akurat to miejsce spisało się naprawdę dobrze. Przyozdobiony światełkami plac na zewnątrz pomieścił licznie zgromadzonych słuchaczy z łatwością, a i na temat nagłośnienia ciężko powiedzieć złe słowo. Tę organizację docenił zresztą sam Taco, który nie pominął podziękowań dla osób odpowiedzialnych za stworzenie takiego klimatu. Ale nie tylko dla nich padło słowo „dziękuję” – raper prosił także o brawa dla swoich producentów oraz i dla samych… fanów, którym wielokrotnie powtarzał, że spisują się świetnie. Podkreślał wręcz, że rzeszowska publiczność niezmiernie zaskoczyła go tak dobrą znajomością tekstów utworów i zaznaczył, że to z pewnością będzie jeden z najmilej wspominanych przez niego koncertów.

 

 

Właściwie to na koncert Taco Hemingwaya wybrałam się z ogromną chęcią, choć też bez nastawienia na zachwyty – zależało mi na tym, by po stosunkowo długim okresie słuchania płyt rapera sprawdzić jak radzi sobie na żywo. Artysta przerósł moje oczekiwania, a sama bawiłam się lepiej niż mogłabym się spodziewać. I ze względu na dobór piosenek, i ze względu na atmosferę. Po takim koncercie wychodzi się po prostu w niezmiernie dobrym humorze, myśląc już kiedy nadarzy się okazja by to powtórzyć. Bo przecież odskocznie od nudnego, codziennego życia są potrzebne, a nic nie jest lepszą odskocznią niż sympatyczny koncert. Już wiem, że gdy nadarzy się okazja na kolejny – nie odpuszczę go sobie.

Setlista:

  1. Cafe Belga
  2. Nostalgia
  3. Marmur
  4. Szlugi I Kalafiory
  5. Chodź
  6. ZTM
  7. Wszystko Na Niby
  8. Anja
  9. Tlen
  10. Fiji
  11. Żyrandol
  12. Wszystko Jedno
  13. 2031
  14. Następna Stacja
  15. 6 Zer
  16. Deszcz Na Betonie (?)
  17. Adie

Bis:

  1. Dele
  2. Czarna Kawa Czeka
  3. Tamagotchi

Bis 2

  1. 8 kobiet
  2. Wiatr

Najnowsze wpisy

Popularne