Dział Publicystyka Sylwia Grzeszczak – Komponując siebie (2013), recenzja Sergiusza Królaka

Sylwia Grzeszczak – Komponując siebie (2013), recenzja Sergiusza Królaka

Mija właśnie tydzień od premiery trzeciego, studyjnego albumu Sylwii Grzeszczak, która otrzymała tegoroczną SuperNagrodę podczas ceremonii SuperJedynek 2013. Przyznam się, że zawartość popowego krążka bardzo mnie zaskoczyła, a po przesłuchaniu zmieniłem zdanie o piosenkarce. Czemu?

Uczestniczka programu Od przedszkola do Opola, Idola, zwyciężczyni Drogi do kariery. W 2007 roku wystąpiła na trasie koncertowej Libera, z którym nagrała swój debiutancki album. To z niego pochodzi pierwszy przebój z udziałem piosenkarki – Co z nami będzie? Ale na swoje pięć minut czekać musiała aż do 2011 roku, kiedy to nagrała przełomowy w karierze singel Małe rzeczy. Od tamtej pory nazwisko Grzeszczak zaczęło pojawiać się na listach przebojów największych rozgłośni radiowych, a album Sen o przyszłościktóry promował przebój, osiągnął status podwójnej platyny. Jedni chwalili za umiejętne połączenie śpiewania z grą na fortepianie, drudzy krytykowali za komercyjne kompozycje, denerwującą manierę śpiewania i sylabizowanie. Przyznam się, że ja należałem do tej drugiej grupy. Po premierze Komponując siebie diametralnie zmieniłem zdanie. Jak powiedziała Grzeszczak:

Każdego dnia komponuję siebie. Raz jestem szalona a raz zupełnie spokojna. (…) Myślę, że ten album jest bardziej przemyślany niż poprzednie.

11 czerwca, czyli dokładnie tydzień temu, nareszcie mogłem przesłuchać popowego materiału, jaki przygotowała fanom Sylwia na swojej trzecie płycie. W moim przypadku można by powiedzieć – do trzech razy sztuka. Dwa poprzednie albumy nie przepadły mi do gustu, więc do przesłuchiwania Komponując siebie podszedłem trochę z dystansem. Jednak już po pierwszym utworze, Księżniczka, doszedłem do wniosku, że ten krążek będzie się różnił od innych i spodoba mi się do końca. I było słychać to, o czym mówiła piosenkarka – utwór był przemyślany od pierwszej do ostatniej (185, a co!) sekundy. Bardzo skromny początek na fortepianie, potem narastanie napięcia i emocji od razu mi się spodobały. Największym atutem piosenki okazał też wokal Grzeszczak, który przy poprzednich płytach mnie irytował. Tutaj brzmiał całkiem przyjemnie i niejednokrotnie wracałem do tego numeru. Podobny klimat poczułem też przy kilku innych kompozycjach, w tym przy singlu Pożyczony, który zaskoczył mnie tempem (nietypowym dla twórczości Grzeszczak) i bardzo ciekawym, wpadającym w ucho tekstem. Tego samego powiedzieć natomiast o drugim z singli – Flircie, którego słowa (oczywiście) mówią o nieszczęśliwej miłości. Nuda, przewidywalność i nic więcej.

Fani sagi Zmierzch także znajdą dla siebie coś specjalnego – Zaćmienie, który jest najpiękniejszą balladą z całej płyty i który piękne eksponuje warunki wokalne piosenkarki. Bardzo dobrym utworem są także Zdobywamy oraz Młody Bóg. Ten drugi ma niezwykle interesujący początek oraz tworzy taką atmosferę, której długo się nie zapomina. No, i wielki plus za genialny tekst, dający do myślenia każdemu. Niestety, na płycie umieszczono też kilka słabych numerów, które nie wnoszą nic nowego i pokazują to, co najbardziej denerwuje sceptyków muzyki Grzeszczak – sylabizowanie. Tę denerwującą manierę usłyszałem m.in. we Wzorze własnym, Hotelu chwil i utworze Nowy Ty, nowa ja. Wszystkie trzy piosenki bardzo szybko wylatują z pamięci.

Sylwia Grzeszczak gospelowo-operowo zamyka materiał trzeciej płyty. Kiedy tylko spojrzę urzekła mnie niespotykanym połączeniem wysokich dźwięków z muzyką chóralną. Jest to z pewnością najdojrzalsza ze wszystkich trzynastu kompozycji, które znaleźć można na trzecim albumie – Komponując siebieI podsumowuje go idealnie: nieoczekiwane rozwiązania muzyczne, podkreślanie bardzo dobrych warunków wokalnych piosenkarki oraz bogate instrumentarium z fortepianem na czele. Do płyty na pewno będę wracał nie raz, a opinię o Sylwii Grzeszczak zmieniłem o 360 stopni. Wszystkich, którzy też nie mieli zbyt dobrej opinii o artystce, bardzo polecam Komponując siebie

sylwia grzeszczak komponujac siebie

Sergiusz Królak
20-letni tancerz, dziennikarz muzyczny od zawsze zafascynowany muzyką. Interesuje się szeroko pojętą muzyką - od popu, soulu, R&B, aż po jazz. Nie zamyka się w jednym gatunku, pragnie ciągle się rozwijać.

Popularne