Dział PublicystykaRelacje

Święto muzyki elektronicznej. Grupa OMD wystąpiła w warszawskiej Progresji. Relacja Katarzyny Turowicz

Oczekiwani od lata ubiegłego roku, kiedy pojawiła się informacja o zaplanowanym na luty tego roku koncercie. Wyczekiwani jak zawsze. Grupa Orchestral Maneouvers in the Dark po raz kolejny odwiedziła Polskę. Tym razem Brytyjczycy wystąpili na deskach warszawskiej Progresji.


Do dziś pamiętam lekko szeleszczący, nieco zamglony i przydymiony dźwięk kasety Orchestral Maneouvers in the Dark – debiutanckiego albumu zespołu OMD, którą w swoich kasetowych zbiorach miała moja Mama. Przy okazji ubiegłorocznej premiery trzynastego albumu studyjnego Brytyjczyków, ponownie zajrzałam do jej kolekcji i znalazłam. Nie tylko kasetę, także masę anegdot, historii i opowieści. Na półce moich (i nie tylko) wspomnień związanych z brytyjską formacją znajdzie się także niedzielny koncert formacji OMD.

Na 30 minut przed rozpoczęciem koncertu wchodzę na main stage klubu Progresja i… widzę ją wypełnioną po brzegi. Koncert wyprzedał się niemal całkowicie, w dniu wydarzenia w sprzedaży pozostały pojedyncze bilety. Ani ten widok, ani niemal wyprzedany koncert nie dziwią. Formacja OMD cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością od… zawsze, a warszawski koncert jedynie to potwierdził.

„New songs, old songs, dance!”. Taki program wieczoru zapowiedział Andy McCluskey i wraz z Paulem Humphreysem słowa dotrzymał. Otwierające koncert intro Art Eats Art/La Mitrailleuse potęgowało mocno odczuwalne wśród publiczności napięcie i wielkie oczekiwanie, a jednocześnie wprowadziło w klimat najnowszej płyty duetu, bo to właśnie kompozycje z albumu The Punishment of Luxury rozpoczynały ten mroźny, lutowy wieczór w Progresji. Podczas trwającego niemal dwie godziny koncertu muzycy zaprezentowali połowę kompozycji pochodzących z ich trzynastej studyjnej płyty, które doskonale sprawdziły się w koncertowych warunkach.

Muzycy pochylili się również nad swoimi starszymi kompozycjami, które zapewniły im stałe miejsce w panteonie legend muzyki elektronicznej. Jako pierwszy spośród nich wybrzmiał utwór Messages z dobitniej niż w wersji studyjnej uwypukloną linią melodyczną syntezatora, dzięki czemu kompozycja nabrała mocniejszego, bardziej wyrazistego charakteru. Nie mogło także zabraknąć takich pereł muzyki elektronicznej jak So in Love, Tesla Girls, kończącego koncert (współcześnie wręcz obowiązkowego) Enola Gay, a w końcu zagranego na bis pierwszego singla w historii OMD Electricity.

Warszawski koncert grupy Orchestral Maneouvers in the Dark to w przeważającej mierze pokaz siły brytyjskiej legendy. Niezmiennie zadziwia forma sceniczna i wokalna Andy’ego McCluskey’ego. Wijący się w swoim charakterystycznym, epileptyczno-elektrycznym tańcu artysta, co jakiś czas sięgający po gitarę basową, a przy tym niemal bez przerwy śpiewający – głosem stawiającym zdecydowany opór instytucji czasu i tego, co ze sobą niesie. Z równie wielkim zaangażowaniem, wyczuciem i niegasnącą energią podczas koncertu zaprezentował się Paul Humphreys.

W końcu fani – ci, którzy odkrywali barwną muzykę OMD z kiepskiej jakości taśm pirackich kaset, a o koncertach brytyjskiego duetu w PRLu przez długi czas nie mogli nawet pomyśleć i ci, którzy tych czasów – słusznie minionych, już nie doświadczyli. Ze wspólnym mianownikiem pod stopami – muzyką Orchestral Maneouvers in the Dark, która wraz dźwiękami kolejnych utworów niosła łzy w oczach, wspomnienia, mniejsze lub większe uśmiechy i taniec. Tłum podążał za nimi jak zaczarowany. Ten wieczór zostanie zapamiętany na długo. Wielki ukłon należy skierować także w stronę agencji koncertowej Fource.pl, dzięki której staraniom, ogromnej pracy i doskonałej organizacji to wyjątkowe dla wielu wydarzenie mogło się odbyć.

OMD pokazali wielką klasę. „Wrócimy” – tym słowem muzycy pożegnali warszawską publiczność. Trzymam za słowo, a sądząc po reakcjach uczestników koncertów – czekać będę nie tylko ja.

Tags
Show More

Katarzyna Turowicz

Codziennie żonglująca słowami, wyłuskująca z nich treść. Kontakt: k8.turowicz@gmail.com IG: k.turowicz

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close