Gdy w radiu ciągle słyszymy te same denne utwory, świat muzyki alternatywnej w naszym kraju ma się na bardzo dobrym poziomie. Pojawiają się co raz to nowe twarze, co raz więcej zespołów odnosi sukcesy poza granicą. Jednym z tych wyjątkowych zespołów jest Sorry Boys z charyzmatyczną Belą Komoszyńską na czele. 

Zespół Sorry Boys w Toruniu pojawić się miał kilka tygodni wcześniej, lecz nieszczęśliwe zrządzenie losu spowodowane chorobą wokalistki, sprawiło, że przyjechali do nas trochę później niż pierwotnie zapowiadali. W końcu to z tego miasta pochodzi dwoje muzyków z tego projektu, a sama Bela wspominała, że ma tu dużą część swojej rodziny. To również mały jubileusz tej trasy, bowiem był to dwudziesty piąty koncert promujący najnowsze wydawnictwo zespołu.

Muzyczny spektakl w wykonaniu zespołu, bo tak należy nazwać ten koncert, rozpoczął się od prezentacji Supernowy. To właśnie utwory z najnowszego, wydanego w ubiegłym roku albumu Roma dominowały w setliście koncertu. Płyty, która może się wydawać prosta, ale jakże bogata w swoje odsłonie. Z milionem dźwięków płynących z gitar czy perkusji, często niejednoznacznych w odbiorze. To zasługa bardzo utalentowanych instrumentalistów, których na scenie nie dało się nie zauważyć. Czuć było od pierwszego riffu, że sprawia im to przyjemność, że chcą dzielić się z każdym dźwiękiem ze swoimi słuchaczami. I tak, mój ulubiony utwór z płyty, Miasto Chopina, zabrzmiał tak jak sobie to wyobrażałem. Melancholijnie, z pomysłem na jego przedstawienie, z charyzmatycznym głosem Beli i z… lirą korbową, której zespół użył po raz pierwszy na tej płycie. Zabrzmiały także Alleluia, kolejna koncertowa miazga czyli Apollo czy uwielbiane przeze mnie Water.

Na szczególną uwagę zasługuje także wokalistka, Bela Komoszyńska. To według mnie jedna z najbardziej charyzmatycznych osób w polskiej muzyce i wcale nie mówię z tego z wyrachowania, a z moich prywatnych odczuć. Bije od niej autentyczność, prawda, którą zaraża słuchaczy. I choć na scenie prezentuje się w bogato zdobionej sukni, wciąż wyczuwam tu wielką skromność i szacunek do słuchacza. Potrafi pięknie opowiadać o swoich utworach i zarażać nimi ludzi pod sceną. Gdy zamkniemy oczy, słyszymy jej przepiękny głos, który brzmi bardzo lirycznie i wraz z kolejnymi sekundami utworów staje się jeszcze bardziej barwny i tajemniczy zarazem.

Roma prezentuje się koncertowo bardzo obiecująco. Za mną pierwszy koncert klubowy z tej trasy, ale już niedługo mam nadzieję zobaczyć festiwalową odsłonę tej trasy. Czy Bela z zespołem mnie jeszcze zaskoczy? Na pewno, o tym jestem święcie przekonany!

DSC_0004
DSC_0005
DSC_0006
DSC_0008
DSC_0011
DSC_0013
DSC_0014
DSC_0016
DSC_0017
DSC_0020
DSC_0024
DSC_0031
DSC_9821
DSC_9823
DSC_9826
DSC_9830
DSC_9837
DSC_9839
DSC_9846
DSC_9850
DSC_9851
DSC_9853
DSC_9855
DSC_9857
DSC_9862
DSC_9864
DSC_9871
DSC_9873
DSC_9879
DSC_9880
DSC_9884
DSC_9894
DSC_9895
DSC_9900
DSC_9903
DSC_9906
DSC_9907
DSC_9917
DSC_9918
DSC_9921
DSC_9922
DSC_9923
DSC_9931
DSC_9940
DSC_9943
DSC_9945
DSC_9950
DSC_9951
DSC_9964
DSC_9971
DSC_9976
DSC_9986
image upload

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEurowizja 2017. Dania i „Where I Am”
Następny artykułThe Kelly Family – We Got Love (2017), recenzja Marty Muśko
Łukasz Jaćkiewicz
Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków. Swoje wolne pięć minut przeznacza na realizację swoich pasji, bieganie, tworzenie własnych tekstów i spędzanie czasu z przyjaciółmi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here