Choć ich wspólny materiał został wydany już jakiś czas temu, to jego promocja wciąż trwa w najlepsze. Podczas niedawnego press touru mieliśmy okazję porozmawiać ze Skorupem i duetem producenckim – JazBrothers – odpowiedzialnymi za krążek Ludzie Chmur. Co wynikło z tej rozmowy? Przekonajcie się sami!

Michał Szum: Skorupie, opowiedz proszę trochę o „El Prezidente”. Wiem, że pisząc ten utwór, kimś się inspirowałeś. Skąd dowiedziałeś się o tej postaci (chodzi o José Mujicę, prezydenta Urugwaju w latach 2010—2015 – przyp. red.)?

Skorup.: Trafiłem przypadkiem na różne artykuły na jego temat. Co prawda nie czytałem o nim wielu książek, ale szczegółowo prześledziłem jego życiorys. José Mujica opisywany jest jako niesamowicie skromny człowiek będący jednocześnie najważniejszym urzędnikiem państwowym – prezydentem. Dzielił się z ludźmi pieniędzmi, które otrzymywał jako prezydent. Zrealizował ciekawe reformy w Urugwaju. Nie przeprowadził się do pałacu, tylko zamieszkał w małej chatce. Po prostu antymaterialista. Tak mi się spodobał, że wrzuciłem go sobie na profilówkę na Fejsie (śmiech). Gość bardzo mi zaimponował. Myślę, że warto poświęcić mu chwilę!

M.S:Zachęcasz do tego słuchaczy we wspomnianym już utworze.

S.: Zgadza się. Zajawka była tak duża, że zrobiliśmy numer „El Prezidente” z myślą o tej postaci. Utwór rozpoczyna się od fragmentu wywiadu z nim i wszystko, co następuje potem jest poświęcone właśnie jego osobie.

M.S:Powiedzcie mi, czego ostatnio słuchacie: co gości na Waszych playlistach, czy macie jakieś płyty godne polecenia?

S.: Z rapowych klimatów podoba mi się najnowsza płyta Gurala, „Magnum Ignotum”. Bardzo ciekawy album. Gural po kilku poprzednich krążkach znowu zrobił coś fajnego. Jeśli chodzi
o muzykę ogólnie, bardzo podoba mi się „Wir” kolaboracji Pablopavo/Iwanek/Praczas. Singiel „Październikowy facet” to mistrzostwo. Podobnie Earl Jacob, który współpracuje
z Pablopavo – on też wydał niedawno świetny album. Znam jego twórczość choćby dlatego, że nagrałem się na jego poprzednią płytę. Nowy album jest bardzo fajny. Szczególnie utkwił mi w pamięci utwór pt. „Julia”.

M.S:Tak, to była pierwsza zapowiedź tego wydawnictwa. Płyta jest trochę inna jak na Kubę, jest na niej sporo elektroniki, ale całość brzmi fajnie.

S:. Tak – wcześniej obracał się on w stricte reggae’owych brzmieniach, jak zresztą Pablopavo. Obaj artyści poszukują nowych rzeczy i to jest akurat bardzo fajne.

Fot. Klaudia Kubot

M.S:A panowie producenci czego ostatnio słuchają?

Marcin: Nowej płyty Ostrego! Naprawdę świetny album.

M.S:A może nowy Małpa też Wam się obił o uszy?

Marcin: Jak najbardziej, bardzo dobre bity! Numer z Włodim, „Po sygnale”, jest świetny.
A z nierapowych klimatów polecamy Natalię Przybysz i jej „Królową Śniegu”.

S.: Fajny album wyszedł też całkiem niedawno. Ale fajny może dlatego, że nagrałem na niego utwór (śmiech). Gość nazywa się Christofer Luca, a płyta nosi tytuł „Stopy i werble”. Dawno czegoś takiego nie było na Śląsku. To producencki album ukazujący duży przekrój naszej sceny. Ale są też goście spoza Śląska.

M.S:Z tego co pamiętam, jest tam też kilkoro gości z zagranicy.

S.: To album dwupłytowy. Na jednym krążku są sami goście z zagranicy, na drugim – sami Polacy.

Marcin: płyta została bardzo ładnie wydana. Mamy ją nawet ze sobą.

M.S:Dobra, czas na Waszą muzykę. Na początek pytanie odnośnie nazwy: Ludzie Chmur – jak tytuł płyty ma odzwierciedlenie w samym materiale, zarówno w tekstach, jak i w muzyce?

S.: Ludzie Chmur to nie tylko tytuł płyty, ale też tytuł jednego ze znajdujących się na niej utworów. I to z tym utworem nazwa „Ludzie Chmur” ma najwięcej wspólnego. Tytuły płyt wymyślam jednak zawsze pod takim kątem, by pasowały one do całego zestawu utworów. Nie chodzi więc tylko o singla, ale o cały klimat, w którym poruszamy się na płycie.

M.S:Czasami fajnie jest po prostu zrobić taki tytuł i dać fanom możliwość znalezienia w nim tzw. drugiego dna, które nawet nie przyszłoby Wam samym do głowy.

S.: Dzisiaj my weszliśmy w tę rolę i wymyśliliśmy taką teorię: kiedy rozmyślasz, możesz się od czegoś odciąć, po prostu się oddalasz, więc jesteś jak w chmurach. Nasze utwory są takie, że trzeba się nad nimi skupić, trzeba się na chwilę zatrzymać i… można znaleźć się w chmurach. Tak to sobie zinterpretowaliśmy.

Fot. Klaudia Kubot

M.S:Od premiery minęło parę miesięcy. Sporo osób zapewne już przesłuchało krążek. Jaki macie feedback z ich strony: album „wchodzi” czy nie za bardzo?

S.: Jest dobrze. Sporo osób chwali album. Na tej płycie starałem się coś zmienić w swoim rapie. Rozpracowywałem trochę inne patenty i wielu odebrało to na plus. A przynajmniej zapamiętałem tylko te pozytywne wypowiedzi. Co do krytycznych opinii – rzadko kto je tak bezpośrednio wygłasza. Zdarzają się negatywne komentarze pod konkretnymi klipami czy utworami na YouTubie, ale w wiadomościach prywatnych czy w rozmowach „na żywo” wszyscy „Ludzi chmur” chwalą.

M.S:Inaczej będzie to pewnie wyglądało po koncertach. A propos: macie w planach jakieś koncerty, jakąś trasę?

Marcin: Za nami koncert premierowy w Gliwicach (przy okazji dziękujemy za tak liczne przybycie i świetną energię!) i koncert w Sfinksie w Sopocie…

S: …a przed nami m.in. Katowice. Zagramy już 16 kwietnia w ramach Akademii Hip-Hopu #2. Zapraszamy o godz. 19 do Miejskiego Domu Kultury w Katowicach-Giszowcu. Przed nami zagra DJ Roka, a po nas Lilu, także będzie się działo! I będzie okazja, by wspólnie z Lilu wykonać singiel „Taki”.

Marcin: Powoli rzeźbią nam się też koncerty letnie. Po szczegóły odsyłamy na MaxFlo.pl i na nasze Facebooki.

M.S:A jakie pomysły na te koncerty: będziecie chcieli mieć jak najwięcej instrumentów na scenie czy raczej będziecie ograniczać się do minimum?

Mateusz: To zależy od możliwości finansowych organizatorów (śmiech).

S.: A tak poważnie: na premierowy koncert w Gliwicach zaprosiliśmy kilkanaście osób, które stworzyły tę płytę. Było 5 DJ-ów, 5 muzyków, wokalistki… Byłoby super wszędzie grać w takim składzie, ale nie jest to łatwe. Kwestia wynagrodzenia to jedno, ale chodzi też o dopasowanie terminów. Za każdym razem staramy się jednak zaprosić na scenę jakichś muzyków. Oprócz tego, że gramy z DJ-em mamy przećwiczoną hypemankę ze strony chłopaków (Jaz Brothers – przyp. red.), jeździ z nami grający na skrzypcach Tomek Mucha, jest Jarek z trąbką, Paweł z saksofonem… W takim składzie trochę koncertów już zagraliśmy.

M.S:Takie wzbogacenie zawsze ciekawie brzmi. I pomaga otworzyć się na nowych odbiorców. Ludzie kojarzą jeszcze rap z tłustymi bitami, a kiedy raz czy drugi usłyszą jakąś gitarę, skrzypce czy trąbkę, to bardzo często zachęca ich to do sprawdzenia tej muzyki.

S.: No właśnie, bo to jest coś więcej. Wytwarza się dodatkowa energia, na scenie oprócz rapera jest jeszcze ktoś, kto może ją przekazać publice.

Fot. Klaudia Kubot

M.S:Co do samej płyty – jak długo nad nią pracowaliście? Czy był to dość jednolity, ale długi okres, czy może były to krótkie okresy przerywanej pracy?

Marcin: Prace nad płytą trwały rok, ale większość utworów powstała w ciągu pół roku.

S.: Numery składaliśmy sobie pomału, nie było sztywnych terminów. W listopadzie 2013 r.  ukazała się moja poprzednia płyta, czyli Piękna Pogoda, w listopadzie 2015 r. – „Ludzie chmur”. Licząc skrupulatnie, to dwa lata i całość prac nad nowym krążkiem rozciągała się właśnie w tym przejściowym okresie. Tu się coś dograło, tutaj spokojnie coś się dodało… Cały czas coś dobudowywaliśmy i z czegoś rezygnowaliśmy. Dwa utwory „odpadły”, zmieniały się featy, dogrywaliśmy instrumenty itd.

M.S:A sam pomysł nagrania płyty wspólnie – Ty i Jaz Brothers – również powstał dwa lata temu czy może znaliście się wcześniej?

S.: Na „Pięknej pogodzie” pojawił się utwór pt. „Wiosną suki pachną najładniej” i „Człowiek guma” na bicie braci Jaz. Ta płyta miała wielu producentów. Potem chłopaki wysyłali mi co chwilę jakieś swoje produkcje, nagraliśmy utwór „Drzewo” i… tak już „poleciało”.

Mateusz: Następny był „Unikatowy folklor”.

Marcin: Wracając do „Drzewa” – chcieliśmy zrobić producencką płytę i wybraliśmy na nią bit z paczki przeznaczonej dla raperów. Tak się złożyło, że to właśnie Skorup jako pierwszy go dostał i stwierdził, że jeżeli nasza producencka płyta nie wyjdzie, to on bierze ten bit na swój album.

Skorup: No i płyty producenckiej nie ma…

M.S:Nie no, w sumie to jest.

Mateusz: Tak, tylko że z jednym raperem.

M.S:A siedzi w Waszych głowach płyta producencka z kilkoma raperami?

Marcin: Taki pomysł kwitnie w głowie od pewnego czasu. Ale z drugiej strony…

Mateusz: …jeżeli chcemy robić płytę producencką, to musimy mieć wcześniej określoną koncepcję. Trzeba mieć to jakoś poukładane. Załóżmy, że jednego miesiąca zrobimy dwa bity, innego cztery – zgranie tego wszystkiego z raperami, czekanie na ich zwrotki i pilnowanie terminów jest trudne i niebezpieczne, można się szybko zniechęcić. Współpraca z wieloma gośćmi jest też niełatwa z logistycznego punktu widzenia. Inaczej rzecz wygląda, jeśli chodzi o Skorupa – on jest z Gliwic, tak jak my, a poza tym jest bardzo produktywnym raperem…

Marcin: …na wiosnę!

Mateusz: Tak, wtedy Jacek pisze jak najęty (śmiech)! Ale wracając: mamy jeszcze inne projekty –  sprawdźcie np. takich raperów, jak: Yappe, Crash). Pracujemy z kilkoma raperami, więc trochę tego jest.

M.S:A jak wygląda Wasz proces twórczy? Jeden „rzuci” jakimś pomysłem, a drugi go później upiększa czy może od początku do końca myślicie wspólnie?

Mateusz: Najpierw słuchamy razem muzyki, szukamy jakiegoś sampla i wspólnie go tniemy. Później dzielimy się zadaniami. Marcin odpowiedzialny jest np. za perkusję. Następnie robimy wszelkie dogrywki, syntezatory itp. Działamy według wypracowanego schematu.

Marcin: Dużym plusem jest to, że od niedawna mamy studio, w którym nie ma Internetu. Dzięki temu możemy się w pełni skupić na pracy, nic nas nie rozprasza. Tworzymy na 11. piętrze, w pokoju bez okna (poza tym jest to naprawdę fajne pomieszczenie). Na naszym piętrze jest wielu muzyków – można powiedzieć, że są tam praktycznie całe grające Gliwice. Odbywają się próby, panuje twórcza atmosfera.

M.S:Jaki wpływ na tworzone przez Was bity mają raperzy? Odbieracie od nich jakieś wskazówki czy to jest stricte Wasza robota?

Mateusz: Nie lubimy, gdy ktoś nam coś narzuca. To nas bardzo ogranicza. Wolimy pracować zgodnie z naszym schematem, np.: słuchamy muzyki – wpadamy na pomysł, by stworzyć ciekawy sampel z pianinem – w pewnym momencie go słyszymy i mówimy: „o, to jest to!” – wycinamy sampel – dodajemy coś do niego. Oczywiście bywa i tak, że siedzimy z 20 płytami winylowymi przez 4 godziny i jest „susza”. To bardzo demotywuje. Wracamy wtedy do domu ze spuszczonymi głowami. Ogólnie najczęściej z dłuższych „posiedzeń” wychodzi średni bit. To musi być tak: rzut, zajawka i jedziemy!

M.S:Czy są artyści, którzy w szczególny sposób wpłynęli na Was jako na twórców, czy może nie zwracacie na to uwagi i zbieracie wszystko, a później wyciągacie z tego coś dla siebie?

Mateusz: Trudno powiedzieć, bo ja nie słucham muzyki „normalnie”. Rozkładam ją na czynniki pierwsze. Wsłuchuję się osobno w perkusję, osobno w melodię.

M.S:Takie trochę zboczenie producenckie, co?

Marcin: Widzimy wszystko w wykresach albo w ścieżkach dźwiękowych.

M.S:A macie jakieś instrumenty do jammowania, które wykorzystujecie, kiedy najdzie Was jakaś myśl muzyczna?

Mateusz: W studiu mamy tylko klawisze oraz kontrolery z padami i pokrętłami. Głównie na tym „siedzimy” i „dłubiemy”. Planujemy jednak zakupić gitarę basową i nauczyć się na niej grać.

M.S:Wróćmy do Ciebie, Skorupie. Na Ludziach Chmur zaangażowałeś się w pracę z duetem, wcześniej miałeś wielu producentów. Czy przez to Twoja praca jako tekściarza jakoś się zmieniła?

S.: Do tej pory najczęściej bywało tak, że zanim znałem bit miałem już gotowy tekst i szukałem podkładu, który najlepiej by do niego pasował. Tym razem było podobnie. Chłopaki robią bardzo dużo bitów, więc było w czym wybierać. Wszystkie utwory znajdujące się na „Ludziach chmur” to starannie wyselekcjonowane kompozycje pasujące do moich pomysłów.

M.S:Ile czasu zajęło Ci napisanie tekstów na najnowszy album? Jak wyglądała praca z bitami JazBrothers?

S.: Większość utworów powstała w taki sposób, że najpierw wymyśliłem refren, później zwrotki, później wszystko na chwilę odkładałem. Następnie podsyłałem tekst chłopakom (JazBrothers – przyp. red.) i oni albo się zajarali, albo nie, chociaż przeważnie się jarali (śmiech), a potem wspólnie poprawialiśmy utwór. Czasem było tak, że wszyscy się zajaraliśmy utworem, a po dwóch dniach okazywało się, że było trochę za wcześnie na ocenę. Bo gdzieś urwała się myśl, gdzieś bit nie pasował do warstwy merytorycznej, gdzieś np. było za surowo i potrzebowaliśmy instrumentów. Taki utwór sobie leżał i dojrzewał, i ja dojrzewałem. Później wspólnie rzeźbiliśmy jego finalną wersję.

Mateusz: Z tym że Jacek nie wybrzydza, jeśli chodzi o bity. I jak już coś nagra, to zwykle jest to przemyślane.

M.S:A często było tak, że Mateusz albo Marcin dokręcali Ci śrubkę, mówili, że coś możesz zrobić lepiej?

S.: Oni czasami się czepiają, zwłaszcza Mateusz (śmiech).

M.S:Co do samych utworów i tekstów – czy masz na tej płycie takie, które są dla Ciebie ważne z jakichś względów?

S.: Muszę przy tej okazji powiedzieć, że niektóre z utworów zostały przeze mnie celowo przerysowane. Przez to niektórzy bliscy, np. moja mama, źle je zinterpretowali. Tak stało się chociażby z tytułowymi „Ludźmi chmur”, gdzie mamy pewne rozterki miłosne. Napisałem tekst tego utworu, inspirując się życiem, ale w sposób przerysowany. Ponieważ został on zarapowany przeze mnie dosyć mocno i emocjonalnie, z pewnych fragmentów musiałem się tłumaczyć. Ludzie dziwili się, jak mogę cierpieć skoro w rzeczywistości nie doszło u mnie do sytuacji, o których traktuję. Myślę, że do wybranych tekstów trzeba podchodzić z dystansem. Cieszę się jednak, że spotkałem osoby, które z tymi tekstami się identyfikowały. Odnosząc się już bezpośrednio do Twojego pytania o szczególnie ważne utwory – lubię utwór „Drzewo”: on ma istotny przekaz, jest dobrze zrobiony lirycznie, ogólnie bardzo go lubię.

M.S:Pytałem o inspiracje chłopaków, więc zapytam i Ciebie. Mówiliśmy już o „El Prezidente”, o Twoich wątkach biograficznych, ale skąd jeszcze czerpiesz inspiracje?

S.: Lubię wrzucać myśli zapożyczone od kogoś albo kontynuować podjęte przez innych artystów wątki (tematy). Przykładem może być utwór pt. „Daj długopis”, gdzie zwrotka zaczyna się od słów: „Ile było dni do utraty tchu i sił” – nawiązuję w ten sposób do piosenki p. Marka Grechuty.

M.S:Czasami jest też tak, że masz pewne teksty w podświadomości i po prostu intuicyjnie do nich wracasz.

S.: Zgadza się. Utworów Grechuty czy innych muzyków słuchałem wiele razy, więc to rzeczywiście musi „siedzieć” gdzieś w podświadomości. Czasem po prostu jest tak, że coś „zaklika”, „zaskoczy” i nagle poczujesz, że tego dnia konkretne słowa pasują do Twojego stanu emocjonalnego bardziej niż kiedykolwiek indziej, i zaczynasz właśnie od tych słów, a później piszesz sto swoich, które stanowią rozwinięcie myśli. Tego typu nawiązań i punktów wyjściowych do dalszych przemyśleń jest w mojej twórczości sporo.

M.S:Dzięki bardzo za wywiad!

Dzięki również!

Fot. Klaudia Kubot