Artystka, która już od ponad 20 lat idzie własną drogą, nie patrząc na topowych wokalistów. Songwriterka tworząca obecnie największe światowe hity. A przy tym kobieta, dla której zyski nie są tak ważne jak autentyczność i po prostu muzyka. Sia Furler. Nie wiem, czy wiecie, ale właśnie wydała swój szósty studyjny album. Poprzednie pięć przeszły bez większego echa na listach przebojów, lecz zapisały się w świadomości słuchaczy dobrej muzyki. A jak będzie z 1000 Forms of Fear?

Się poznałem w roku 2010. Współtworzyła wówczas kilka ballad na album Bionic Christiny Aguilery, w tym genialne utwory You Lost Me oraz Stronger Than Ever. Potem stworzyła Titanium z Guettą (wydane w wersji demo, bez jej zgody), Wild Ones z Flo Ridą i… nagle stała się najpopularniejszą, najbardziej rozchwytywaną kompozytorką. Pisała kawałki dla wszystkich: dla Beyonce, Katy Perry, Britney Spears, Ne-Yo czy też przebój diamenciki dla Rihanny. Jej samej chyba jednak nie zależało na popularności i byciu rozpoznawaną przez wszystkich. Wystarczy obejrzeć któryś z jej niedawnych występów – stoi zawsze tyłem do kamery.

Za produkcję 1000 Forms of Fear odpowiada Greg Kurstin. Mężczyzna współpracował już z Sią przy okazji albumu We Are Born (bardzo dobry krążek, tak nawiasem mówiąc), poza tym ma za sobą współpracę z takimi gwiazdami jak P!nk, Lily Allen, Kelly Clarkson czy też Lykke Li. Zauważyłem u niego dziwną przypadłość. Albo tworzy bardzo słabe piosenki, które najchętniej wymazałbym z pamięci (większość tych dla Clarkson; Double Rainbow, Hard Out Here), albo takie, których mógłbym słuchać godzinami (patrz: płyta I Never Learn). Te dla Sii należą na szczęście do drugiej grupy. Ogromnym plusem jest także fakt, że na 1000 Forms of Fear słychać wiele żywych instrumentów. Przeważają instrumenty klawiszowe – nie tylko pianino i keyboard, ale także ksylofon, melotron czy organy.

Big girls cry when their hearts are breaking

Co bardzo mnie ucieszyło – i co słychać już od pierwszego przesłuchania – taneczne przeboje stworzone przez Się nie miały nawet najmniejszego wpływu na jej solowy album. Wokalistka nadal zgrabnie manewruje między muzyką alternatywną a niebanalnym popem. Poza tym przewaga spokojnych utworów nad żywszymi jest na 1000 Forms of Fear znacząca. Jedyne, co łączy te piosenki ze stworzonymi przez artystkę hitami, to produkcja i teksty na bardzo wysokim poziomie.

Muszę przyznać, że początek płyty nieco mnie odstraszył. Zwrotka Chandelier przywodzi na myśl komercyjne R&B/hip hop. Potrzebowałem kilku przesłuchań, by się do niej przekonać. Na szczęście już sam refren zupełnie zatarł średnie pierwsze wrażenie. Sia brzmi w nim wprost obłędnie. Śpiewa bardzo emocjonalnie, wczuwa się w tekst (który jest gorzką historią o topieniu smutków w alkoholu). Singiel ten należy do najlepszych kompozycji na krążku. Nie gorsze są dwa kolejne kawałki promujące: delikatne Big Girls Cry (ponownie świetny tekst) oraz bardziej przebojowe Eye of the Needle. Choć drugi z tych utworów może sprawiać wrażenie bardziej pogodnego, nie dajcie się zwieść. To kolejna smutna i piękna opowieść Sii.

Wbrew pozorom 1000 Forms of Fear to longplay bardzo różnorodny. Nieraz nawet w ramach jednego utworu mamy dużo zmian brzmienia, instrumentarium. Posłuchajcie Fair Game – początkowo to typowa ballada ze smyczkami. W mostku usłyszymy jednak ksylofon dodający mu sporo uroku. W końcu pojawia się także perkusja. Mimo naprawdę wielu instrumentów kawałek nie sprawia wrażenia przekombinowanego. Wspomniany ksylofon pojawia się także w zakręconym, dynamicznym Free the Animal (w którym nawet przerobiono artystce wokal) oraz Fire Meet Gasoline, które kojarzyć może się z Halo Beyoncé. Jest jednak od niego nieporównywalnie lepsze.

Sia przygotowała ponadto dwie nieco popowe, radosne piosenki: Burn the Pages oraz Hostage. Przy odrobinie szczęścia mogłyby stać się radiowymi hitami. Są dobrze wyprodukowane, mają pozytywne refreny. Czego chcieć więcej? Singlowy potencjał ma także Elastic Heart z gościnnym udziałem The Weeknd oraz produkcją Diplo. Kiedy kilka miesięcy recenzowałem The Hunger Games: Catching Fire Soundtrack, uznałem ten numer za jeden z najgorszych. Dziś mam jednak o nim zupełnie inne zdanie. Uważam, że to naprawdę mocna, łącząca nowoczesne R&B z elektroniką kompozycja. W dodatku posiadająca znakomity refren.

You found me dressed in black

Zdecydowanie dwie najlepsze kompozycje na albumie umieszczone zostały na jego końcu. Cellophane to jedna z najbardziej oszczędnych pod względem aranżacji kompozycji. Ot, gitara, perkusja, klawisze. Zaczarował mnie jednak jej klimat, mroczny, tajemniczy. To też jeden z najsmutniejszych i najbardziej dramatycznych kawałków. Wsłuchajcie się w tekst, w te emocje:

Can’t you see I’m wrapped in cellophane
Watch the blood pump through my veins
Electricity floods my brain
Can’t hide the pain, can’t hide the pain

Pesymistycznie brzmi także Dressed in Black. Tu wkrada się jednak płomyk nadziei. Ogromne wrażenie zrobił na mnie refren tej kompozycji. Jest niesamowicie dopracowany, wręcz dopięty na ostatni guzik. Dzieje się w nim wiele: mamy czelestę, melotron, chamberlin… ogólnie przeróżne warianty instrumentów klawiszowych. Nadają piosence niepowtarzalnego klimatu. Dodając jeszcze niesamowity wokal Sii oraz chórki, mamy naprawdę fantastyczny utwór. Czapki z głów, tak się tworzy refreny.

Shoot me like a cannon ball

Z wcześniejszą twórczością Sii nie jestem jakoś bardzo zaznajomiony. Słuchałem Some People Have Real Problems oraz We Are Born, lubię je bardzo, poprzednie krążki znam pobieżnie. Trudno mi ocenić, jak na ich tle wypada 1000 Forms of Fear. Mogę jednak z pewnością stwierdzić, że to godna pozycja w dyskografii wielkiej artystki. Brzmi to trochę bardziej komercyjnie (Burn the Pages, Elastic Heart) niż jej wcześniejsze dokonania, ale wcale nie gorzej. A za nagrania takie jak Chandelier czy Dressed in Black należy jej się medal. Ladies & Gentlemen, już teraz prorokuję, że ten album znajdzie się wysoko w różnorakich końcowo-rocznych podsumowaniach, w moim również. I kibicuję mu podczas kolejnego rozdania nagród Grammy.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here