Samantha Jade – The Magic of Christmas (2018), recenzja Sebastiana Torbicza

Święta tuż tuż, a w muzyce jest to czas, gdy główną rolę przejmują albumy świąteczne. Bo któż nie lubi posłuchać znanych artystów w tychże utworach? Idąc za tym trendem, w listopadzie ukazał się świąteczny album Samanthy Jade, o tytule The Magic of Christmas. Jest to czwarty studyjny album w dorobku artystki. Wydany został wytwórnię Sony. Znalazło się na nim 13 znanych powszechnie utworów.

Samantha Jade, być może nie wszystkim bliżej znana, to australijska wokalistka, autorka tekstów, ale i również aktorka. Po raz pierwszy zyskała na rozgłosie, nagrywając tytułowy utwór znanego filmu Step Up, w 2006 roku. Po raz kolejny zrobiło się o niej głośno, kiedy to w 2012 roku wygrała czwartą edycję australijskiego XFactora. Jej świąteczny album, nie jest może czymś nowym w muzyce, powiewem świeżości, jednak mamy na nim wiele znanych kompozycji, w ciekawych aranżacjach.

Składankę otwiera szlagier tego gatunku, czyli I’ll Be Home For Christmas. Od pierwszych dźwięków brzmi bardzo kojąco, wprowadza w radosny czas świąt. Delikatny głos Samanthy, na tle kontrabasu, smyczków i delikatnej melodii granej przez pianino. Kolejna kompozycja, to również powszechnie znane White Christmas, rozpowszechnione przez Binga Crosbyego. Bardziej żywy od poprzedniego, z bardziej pulsującym rytmem. Usłyszeć można dzwoneczki wprowadzające zimowy klimat. Instrumentarium podobnie jak w poprzednim utworze. Większe pole do popisu ma tu pianino. Santa Baby z kolei, pierwotnie śpiewała Eartha Kitt. Tym razem do aranżacji dorzucono instrumenty dęte, które nadają kolorytu tej konkretnej kompozycji. Artystka swobodnie operuje i czaruje swoim głosem. Prowadzi go bardzo spokojnie, jakby odrobinę kusząc słuchacza. Kolejnym utworem jest tytułowe The Magic of Christmas, nagrane z udziałem Guya Sebastiana. Bardzo swobodnie płynąca melodia. Głosy obojga, w momentach, w których śpiewają razem tworzą piękną harmonię i idealnie się uzupełniają. Do tego pojawiają się również drobne chórki.

Have Yourself a Merry Little Christmas, to kompozycja bardzo stara, jednak i ona znalazła swoje miejsce na albumie. Pierwotnie wykonywana byłą przez Judy Garland. Pierwsze gra tu pianino. Tło zaś tworzą smyczki oraz stonowana melodia grana przez kontrabas, która utrzymuje odpowiedni rytm. Samantha zaś pokazuje nam tu piękno swojego głosu. W kolejnym utworze – Blue Christmas, możemy usłyszeć momentami czarujący i lekko drżący głos wokalistki. Ale czaruje nie tylko ona ale również i klawisze, ze swoim ciekawym brzmieniem, w stylu gospel. The Christmas Song, to znów utwór bardzo wiekowy, jednak został on tu przysłowiowo – odkurzony. Delikatne brzmienie instrumentów w pierwszej części, później zaś, tempo delikatnie przyspiesza, jednak wciąż jest stonowane. W utworze Silver Bells, na przód wybija się kontrabas, a także delikatne i krótkie wstawki grane przez gitarę, tzw. techniką slide.

Silent Night nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Rozpowszechniony na całym świecie utwór Cicha Noc ciężko jest opracować tak by w nim czymś zaskoczyć słuchacza. Samantha czaruje tu ponownie głosem. Od strony samej melodii, nie ma tu czegoś, czego byśmy jeszcze nie słyszeli.W trakcie utworu dołącza również chórek, nadający mu dostojnego klimatu. O Holy Night, kolejna z kolęd tradycyjnych. Melodia prowadzona przez pianino. Wszystko grane z wyczuciem, w refrenach kompozycja jest bardziej rozwinięta i żywsza. Znów można poczuć magię świąt. Kolejne na liście jest Home. Utwór stonowany. Artystka z utęsknieniem śpiewa o tym, że chce wrócić do domu. Zamysł utworu wyraźnie można odczuć w jej głosie, pełnym emocji. Przedostatnim utworem na albumie jest Amazing Grace. Jego wykonanie jest bardzo zaskakujące, bo – w wersji a’capella. Samantha nie miała tu miejsca na pomyłki. Jest tylko ona ze swoim znakomicie brzmiącym głosem i ..przejmująca cisza. Nadaje to bardzo podniosłego klimatu. Całość zamyka This Candle Time Of Year. Chyba najbardziej rozbudowany instrumentalnie utwór. Każdy z instrumentów ma tu swoją określoną i ważną rolę. Perkusja zdecydowanie ożywiona, czarujące smyczki. Znów mamy chór. Dynamiczny jak na cały zamysł płyty bridge i w końcu penia głosu Jade. To wszystko tworzy magię świąt. Magię, której chcielibyśmy doświadczać co święta.

Po wysłuchaniu całego albumu, mogę stwierdzić, że jest on wyjątkowy. Nie uświadczymy tu radiowych utworów z popowym brzmieniem, nadającym im nowości. Samantha Jade postawiła tu na tradycyjne instrumenty, by uzyskać bardziej akustyczne i wyważone brzmienie. Stąd też, możemy usłyszeć kontrabas, instrumenty smyczkowe, dęte. Wrócę jeszcze raz do tej świeżości, bo choć album przyciąga uwagę, to nie ma tutaj nic nowego, świeżego, żadnych nowych innowacji. Mimo tego słuchając go, można poczuć magię i klimat prawdziwych świąt. Dużo rolę odgrywa tutaj oczywiście piękna barwa głosu artystki i to, jak umiejętnie się nim posługuje. Miłośnicy spokojniejszego grania w stronę jazzu, powinni być nim usatysfakcjonowani. Z czystym sumieniem mogę polecić ten album na zimowe, mroźne i świąteczne wieczory do słuchania samemu, bądź w większym gronie.

The Magic of Christmas
  • Data premiery: 02 11 2018
  • Wytwórnia:Sony Music Australia
  • Gatunek:Jazz
  • Single:
Najlepsze utwory: The Candle Time of Year, Home
Najsłabsze utwory:

Popularne

oceny

  • 8/10
    Ocena końcowa - 8/10
8/10
Sending
User Review
0/10 (0 votes)

autor recenzji

Sebastian Torbicz
Student 5 roku Muzykologii na KULu w Lublinie. Lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, Maroon 5, Bruno Marsa i wielu innych wykonawców. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Sprawdź nasze inne

Recenzje