Ich debiutancki album rozbił bank. Po trzech latach względnie twórczej stagnacji, brytyjski duet Royal Blood powraca z nowym materiałem. Nie da się ukryć, że krążek ten był wyczekiwany – liczne nagrody jakie zdobył jego poprzednik tylko podsycały atmosferę oczekiwania na kolejne dzieło muzyków. Czy wydawnictwo How Did We Get So Dark? poradziło sobie z utrzymaniem poziomu jakim Panowie z Royal Blood raczyli nas do tej pory? Odpowiedź jest prosta: Hell yeah!

Royal Blood to brytyjski zespół, w skład którego wchodzi Mike Kerr – gitara basowa, wokal oraz Ben Thatcher – perkusja. Panowie na swoim koncie mają debiut fonograficzny w postaci krążka Royal Blood z 2014 roku. To właśnie na nim znalazły się ich największe hity takie jak: Little Monster, Ten Tonne Skeleton czy Figure It Out. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że album ten jakoby objawił się na rynku muzycznym – krytycy byli zachwyceni brzmieniem zespołu, a publiczność od razu pokochała sposób, w jaki Mike i Ben tworzą dźwięki za pomocą tylko dwóch instrumentów. Efektem tego było pierwsze miejsce albumu w zestawieniu UK Albums Chart. Płyta stała się równocześnie najszybciej sprzedającym się rockowym krążkiem w Wielkiej Brytanii od ponad trzech lat. Zwieńczeniem dobrej passy Royal Blood była statuetka Brit Awards wygrana w 2015 roku w kategorii Najlepszy Brytyjski Zespół.

Liczne koncerty (w tym supportowanie Foo Fighters) czy nagranie piosenki na potrzeby serialu Vinyl, nie oddaliły zespołu od jednej sprawy – albumu numer dwa. Jak sam Kerr przyznał w wywiadzie – wraz z Benem ciągle tworzyli nowe kompozycje (podobno nagrali około 50 piosenek!). Ostatecznie na krążku How Did We Get So Dark? znalazło się 10 utworów. Sama płyta światło dzienne ujrzała 16 czerwca 2017 roku nakładem wytwórni Warner Music. Panowie niejednokrotnie w trakcie ciągle trwającej promocji albumu powtarzali, że materiał jaki na niej znajdziemy jest mroczniejszy, seksowniejszy, trudniejszy, a przede wszystkim bardziej świadomy brzmieniowo. Czy faktycznie?

Krążek otwiera piosenka tytułowa – How Did We Get So Dark?, która urzeka od samego początku. Cudowne riffy wpadające w ucho, dynamiczny refren z podkręconym tempem, a przede wszystkim solówka Mike’a i popis umiejętności Bena pod koniec utworu. Całość spełnia jedną funkcję – mocne rozpoczęcie albumu. Panowie w tej kompozycji zastosowali ciekawe rozwiązanie z powtarzaniem tekstu, znane im z kawałka Ten Tonne Skeleton. Następnie przechodzimy do dwóch kompozycji, które poznaliśmy przed premierą wydawnictwa. Piosenka Lights Out intryguje ciekawym początkiem, rockowym zacięciem i szybko wpadającą w ucho melodią. Warto tutaj nadmienić, że Mike znowu pokazał na co go stać – nic dziwnego, więc uprzedzę od razu – jego solówki na całym albumie są czymś na co warto zwrócić szczególną uwagę. Drugi utwór, I Only Lie When I Love You to istna petarda! Dynamiczne tempo, chwytliwe riffy i prosty refren mogą tutaj okazać się przepisem na sukces. To samo tyczy się utworu Hook, Line & Sinker, który na dodatek jest mocniejszy brzmieniowo – Panowie w tym kawałku ewidentnie postawili na rockowe granie!

Przyszedł czas na piosenki wolniejsze – utwory takie jak She’s Creeping, Don’t Tell oraz Sleep (o której wspomnę później) są jedynymi „spokojniejszymi” akcentami na krążku. Idealnie pokazują, że zespół nie tylko potrafi narobić szumu, ale umie odnaleźć się również w wyważonych kompozycjach, w których skupia swoją uwagę głównie na warstwie tekstowej. Cudowny wokal Mike’a w refrenie Don’t Tell wręcz hipnotyzuje. Na albumie znalazła się także nowa wersja kompozycji Where Are You Now? (pierwotnie nagrana na potrzeby serialu Vinyl), która w tej formie jest bardziej surowa i dopasowana brzmieniem do całego albumu. Natomiast kawałek Look Like You Know od początku skojarzył mi się ze stylem grupy Muse, jednak trzeba przyznać, że takie dźwięki również wypadają zjawiskowo w wykonaniu Royal Blood.

Bezapelacyjnie album wygrały kompozycje Hole In Your Heart oraz zamykająca płytę piosenka Sleep. W pierwszej Panowie dodali… klawisze. Ciekawy eksperyment, który powiódł się w stu procentach. Mocny, energiczny, ciężki refren przeplatany ze stonowanymi zwrotkami zwraca na siebie uwagę. Nie da się przejść obok niego obojętnie! Sleep natomiast jest swoistą kropką nad „i”, kwintesencją brzmienia, do jakiego Royal Blood nas przyzwyczaili.

Podsumowując, How Did We Get So Dark? to płyta kompletna. Niedosytem może być fakt, że trwa tylko 35 minut, jednakże ma to też swoje plusy – nie dłuży się. Panowie przy drugim krążku nie zeszli z poziomu jaki zaprezentowali przy swoim debiucie, jednakże nie pokazali z kolei jakiś bardzo odkrywczych kompozycji. Dostaliśmy to, czego się po nich spodziewaliśmy, czyli rockowe granie na wysokim poziomie. Zdecydowanie warto potwierdzić słowa Kerra – płyta ta jest seksowniejsza, mroczniejsza i bardziej świadoma brzmieniowo. Echo ich niesamowitego debiutu trudno przebić, jednak nie sposób odmówić zespołowi, że tworząc drugi krążek wykonali kawał dobrej roboty. Solówki Mike’a urzekają, zaś perkusja w rękach Bena potrafi zdziałać cuda. Panowie znowu pokazali, że mając do dyspozycji tylko dwa instrumenty potrafią wyczarować mocne, rockowe dźwięki. Co tu dużo mówić – cudownie, że duet Royal Blood wrócił z tak dobrym materiałem! Brawo!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.