Rok 2018 należał do kobiet. Felieton Christiana Cieślaka

Drake i Tekashi 6ix9ine byli niewiarygodnie popularni, lecz nieszczególnie docenieni przez krytyków, Kanye West chyba naprawdę oszalał, Justin Timberlake bardzo chciał wydać dobry album, lecz mu nie wyszło, Ed Sheeran zwiedzał polskie zamki, a Mac Miller i Avicii już nigdy nie zagrają. Dlatego też nic dziwnego, że to właśnie w 2018 roku kobiety w muzyce popularnej rozbiły bank i sięgnęły po szczyty rankingów najlepszych albumów oraz utworów mijającego roku.

Na wstępie jednak małe wytłumaczenie – panowie w tym roku również dali światu dużo muzycznej radości, jak chociażby Pusha T za sprawą Daytona, Travis Scott dzięki Astroworld, czy Childlish Gambino wydając jedne z najbardziej intrygujących singli tego roku, czyli This Is America oraz Feels Like Summer. Jednak nie są to główni artyści nurtu muzyki pop, by wskazać ich jako gwiazdy mijającego roku właśnie w tych kategoriach. Jak się okazało za sprawą mojego małego dziennikarskiego dochodzenia, to właśnie panie rozdawały karty w 2018 roku i zostawiły większość panów w samych skarpetkach, a nawet i bez nich.

Dowodów nie musiałem szukać daleko, bo wystarczyło przeanalizować podsumowania najlepszych krążków i utworów według „Billboard”, „NME”, „Noisey”, „Rolling Stone” oraz „Paper Magazine”, biorąc pod uwagę ‘Top 20’, by dojrzeć ten trend. Za każdy kobiecy akt uznałem ten, gdzie głównym lub jednym z głównych wokalistów jest kobieta. I co wyszło?

Otóż, najchętniej kobiety wyróżniał magazyn Paper, gdzie wśród dwudziestu albumów zaledwie dwa (!!!) były autorstwa mężczyzn, tj. Troye’a Sivana oraz MNEK’a. Co do utworów, to i tu „Paper” nie zawiódł dam, bo tylko cztery ‘męskie utwory’ znalazły się w najlepszej dwudziestce. Przewaga pań zaznaczyła się też w podsumowaniu magazynu „Billboard”, gdzie wśród dwudziestu najlepszych krążków, jedenaście było sygnowanych kobiecymi imionami, zaś w przypadku piosenek, aż trzynaście. Co do kultowego „Rolling Stone”, wśród ‘Top 20’ albumów znalazło się trzynaście kobiecych, zaś wśród ‘Top 20’ utworów, dziesięć, jednak w najlepszej szóste, oprócz Drake’a na pierwszym i piątym miejscu, wszystkie pozostałe należały do pań. Kolejne do omówienia są rankingi portalu „Noisey”, gdzie kobiecy udział w muzyce zeszłego roku wypadł bardzo dobrze. Choć wśród dwudziestki najlepszych albumów połowa stanowiła kobiece dzieła, to jednak miejsca od pierwszego do szóstego zajęły wyłącznie one. Wśród najlepszych utworów zaledwie siedem było damskich, choć i tu trzeba zaznaczyć, że aż trzy uplasowały się w najlepszej szóstce. Najgorzej kobiecą pracę ocenił magazyn „NME”, gdzie miejscem wśród najlepszych albumów roku 2018 zaszczycono osiem sygnowanych damskim imieniem, i tylko jeden był wśród topowej szóstki, zaś w przypadku utworów o tylko jeden więcej, z czego dwa uplasowały się wśród najznamienitszej szóstki. Takie są fakty Moi Drodzy. Dla łatwiejszego przyswojenia tej wiedzy, tabelka. W nawiasach znajduje się liczba pań, które znalazły się w ‘Top 6’.

Albumy Utwory
Billboard11 (4)13 (3) 
Noisey10 (6)7 (3)
NME8 (1)9 (2)
Paper Magazine18 (6)16 (6)
Rolling Stone13 (5)10 (4)

Co do konkretnych nazwisk, to na początek sprawdziłem trzy moim zdaniem najważniejsze kobiety muzyki tego roku, a są to Ariana Grande, Janelle Monáe oraz Tierra Whack. Co do wyróżnienia Grande, to myślę, że nie trzeba tego specjalnie tłumaczyć. W przypadku Monáe oraz Whack, to w parze ze świetnymi albumami, czyli Dirty Computer oraz Whack World, szło równie fantastyczne wizualne przedstawienie tych dzieł. Gdy Janelle wydobyła estetyczną kwintesencję ze swojego trzeciego krążka i stworzyła na jego podstawie spójną historię z ważnym dla świata przesłaniem, tak Tierra zabrała nas w artystyczną podróż po swym tytułowym stukniętym świecie, który jest zarówno piękny oraz kolorowy, jak i absurdalny oraz niepokojący. Myślę, że nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że spośród tej trójki najlepiej poradziła sobie Ariana Grande, która znalazła się na wszystkich dziesięciu listach, w dodatku na trzech z nich, przynajmniej dwa razy (!). Janelle Monáe , co może być nieco zaskakujące, została pominięta wyłącznie na liście najlepszych kompozycji wg magazynu „Paper”, zaś Tierra Whack okupywała zestawienia najważniejszych albumów, zdobywając pierwsze miejsce w podsumowaniu strony „Noisey”, co było dla niej ogromnie radosną informacją.

Kiedy Justin Timberlake i Kanye West próbowali wrócić w światła jupiterów, tak RobynMariah Carey pokazały, że wystarczy robić dobrą muzykę, która będzie mówić sama za siebie. Robyn za sprawą albumu Honey ponownie udowodniła, że jest mistrzynią utworów idealnych do tańca, gdy humor do tego zupełnie nie nastraja. Tak jak w przypadku Monáe, Szwedka znalazła się na dziewięciu listach, oscylując wokół ‘Top 20’ na prawie każdej z nich. Co tyczy się Jej Wysokości Carey, to pomimo nikłej obecności na analizowanych przeze mnie listach, poza wyróżnieniem przez magazyn „Paper” za najlepszy krążek roku, to wydaje się, że Mariah dzięki Caution zrobiła coś naprawdę niezwykłego. Jej czternasty album zyskał powszechną aprobatę krytyków, przez co stał się jej najlepiej ocenianym krążkiem w dotychczasowym dorobku, a to wszystko za sprawą świetnie wyprodukowanych melodii oraz równie fantastycznych tekstów, pełnych radości oraz dystansu do siebie oraz otaczającego naszą divę świata.

Rok 2018 było również rokiem kobiet istotnych dla społeczności LGBT. Ponownie mogę tu wspomnieć o Janelle Monáe oraz o Robyn, jednak największą gwiazdą zdaje się być w tej kategorii SOPHIE. Jej niewiarygodny i niepowtarzalny w brzmieniu debiutancki album OIL OF EVERY PEARL’S UN-INSIDES nie tylko został zauważony przez krytyków oraz publiczność, ale również samą The Recording Academy, przez co ma szansę w 2019 na statuetkę Grammy w kategorii najlepszy album elektroniczny. Najbardziej hojny wobec szkockiej producentki był magazyn „Paper”, który wyróżnił jej krążek na piątym miejscu, zaś w przypadku utworów, pochodzący z niego Immaterial, został nazwany najlepszym tego roku. Dla SOPHIE ogromne gratulacje, i oby tak dalej.

Oczywiście ten rok nie mógł się obyć również bez Cardi B, która triumfalnie kontynuowała pasmo sukcesów sprzed kilkunastu miesięcy. Cardi B osiągnęła równie ogromny sukces jak Ariana Grande, znajdując się na wszystkich analizowanych przeze mnie listach, w tym na liście najlepszych utworów Billboardu aż czterokrotnie (!!!), zdobywając pierwsze miejsce dzięki pochodzącemu z odnoszącego równie duże sukcesy Invasion of Privacy singlowi I Like It. Tak samo nie mogę nie wspomnieć o tym, że Cardi B stała się pierwszą raperką w historii, która może pochwalić się trzema singlami #1. Zresztą wiele kobiet zaliczających się do przedstawicielek hip-hopu oraz rapu radziły sobie w 2018 wprost fantastycznie. Wspomniana już przeze mnie Thierra Whack, podopieczna Westa Teyana Taylor wraz ze swoim K.T.S.E., czy Kali Uchis i jej debiutancki album Isolation. Nawet konflikt między Cardi B oraz Nicki Minaj był najbardziej spektakularnym tego roku. Eminem i Machine Gun Kelly dajcie sobie spokój.

Eurowizja też była w tym roku kobietą. Netta, która śpiewała o tym, że nie jest niczyją zabawką i nie przejmuje się głupimi chłopakami, brawurowo wygrała cały konkurs. Laureatka drugiego miejsca, Eleni Foureira, która dosłownie zamiotła lizbońską sceną, gdzie jako prawdziwa lwica też pokazała, że nie będzie ganiać za facetami, bo zna swoją wartość. Również reprezentantka Słowenii, czyli Lea Sirk, przyjechała z naprawdę silnym przesłaniem, że „nie, dziękuję” za męskie zaloty, kiedy po prostu nie ma na nie ochoty. Takiej Eurowizji chce co roku, gdzie dobra zabawa i świetna muzyka łączy się z czymś głębszym i istotniejszym, niż te symboliczne trzy minuty na scenie.

Skoro mowa o koncertach, to jakbym miał zapomnieć o tegorocznej królowej tras koncertowych, czyli Taylor Swift. Jej trasa „Reputation Stadium Tour” stała się najbardziej dochodową w historii Stanów Zjednoczonych, przebijając tym samym dotychczasowych rekordzistów, czyli zespół The Rolling Stones. Dodatkowo, Swift zabrała w tą trasę inne kobiece gwiazdy 2018 roku, czyli Camilę Cabello oraz Charli XCX, co jeszcze bardziej podkreśla wyjątkowość tego osiągnięcia.

Co byłby to za rok, gdyby też nie Lady Gaga oraz produkcja w której zagrała główną kobiecą rolę, czyli „A Star Is Born”. Zarówno muzycznie, jak i filmowo, „Narodziny Gwiazdy” nie miały sobie równych. Film oraz powstała do niego oryginalna ścieżka dźwiękowa zebrała i nadal zbiera pozytywne recenzje oraz masę nominacji do najważniejszych nagród takich jak Critics’ Choice Movie Awards, Złoty Glob, Screen Actors Guild Awards, czy Grammy. Nic, tylko gratulować i czekać na ogłoszenie nominacji do Oscarów, bo kto wie, może Gaga pójdzie w ślady Cher

I taki to był ten rok, ten 2018, niezwykle kobiecy, totalnie bezkompromisowy i po prostu fantastyczny i aż szkoda się z nim żegnać. Życzę Wam i samemu sobie, by pukający już do drzwi roku 2019 był równie obfity w kobiety takie jak Ariana Grande, Cardi B, Lady GagaJanelle Monáe, czy Mariah Carey, a nawet i przyniósł zupełnie nowe wyraziste twarze.

Author

Share

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.