R. Kelly - 12 Nights of Christmas
  • Data premiery:
    28 10 2016
  • Wytwórnia:
    RCA
  • Gatunek:
    r&b, christmas, soul
  • Single:
    -
Najlepsze utwory:
My Wish for Christmas, Christmas Lovin', Mrs. Santa Claus
Najsłabsze utwory:
Snowman, It's Christmas Day, I'm Sending You My Love For Christmas

Nie ma listy najważniejszych męskich głosów w muzyce r&b bez R. Kelly’ego. Przeszło czterdzieści milionów sprzedanych płyt na całym świecie. Miano króla rhythm’n’bluesa. Półka pełna nagród. I na koncie takie przeboje jak Bump n’ Grind, I Believe I Can Fly i Ignition, które z pewnością kojarzą nawet osoby niezainteresowane czarną muzyką. W ostatnich latach popularność R. Kelly’ego wyraźnie zmalała, ale on sam zdaje się tym nie przejmować, robiąc swoje i spełniając swoje muzyczne fantazje. Jedną z nich z pewnością był świąteczny krążek.

Wydawnictwo 12 Nights of Christmas ukazać się miało już dwa lata temu. Jego premierę jednak przełożono na mijający rok. Taka obsuwa nie miała jednak żadnego wpływu na brzmienie albumu, gdyż R. Kelly muzykę odbiera po swojemu, trzymając się swojego gustu a nie chwilowych trendów. Być może nawet bym po jego świąteczną płytę nie sięgnęła, gdyby nie informacja, że artysta zamiast wybrać dla siebie kilkanaście piosenek z pokaźnego christmasowego zbioru sam wolał napisać teksty inspirowane najbardziej magicznym czasem roku. Kto wie, może za kilkadziesiąt lat to jego kawałki będzie się przerabiało?

Dwanaście premierowych kompozycji wokalisty to taki r. kelly’owy best of. Dużo miękkich, ciepłych melodii. Żywe instrumenty (najczęściej pojawia się pianino). Delikatny głos, tylko chwilami mocniej akcentujący wybrane wersy w co którejś piosence. No i opowieści o miłości i pożądaniu, w których wzmianki o choinkach, podarunkach czy Mikołaju są jak ozdobny papier w choinki, który okrywa przygotowany prezent. Przez to wszystko 12 Nights of Christmas nie do końca jest wydawnictwem świątecznym, lecz takim, który z grudniowych wydarzeń czyni tło przedstawionych historii. Czasem lepszych (mi do gustu przypadły płynące z serca życzenia w My Wish for Christmas), czasem pachnących kiczem (I’m just a snowman, lookin’ for a snow girl, and I want you to be my girl, serio?).

Pierwszą propozycją R. Kelly’ego jest wspomniane My Wish for Christmas, będące wykonaną przy akompaniamencie pianina prostą, szczerą balladą. To jedna z najmocniejszych piosenek na albumie. Do (mimo wszystko) małego grona moich ulubieńców należą także pełne zmysłowości Mrs. Santa Claus, musicalowe, wyróżniające się z tłumu Once Upon a Time, wpadający w ucho rhythm’and’bluesowy, kołyszący kawałek The Greatest Gift (ze świetnymi, różnorodnymi wokalizami) oraz stylowe, ciemniejsze Christmas Lovin’.

Większą część 12 Nights of Christmas zajmują jednak dość nudne, przewidywalne kompozycje w stylu pościelowego, (ponoć takie było zamierzenie autora) seksownego Flyin’ on My Sleigh; idącego nowocześniejszą dróżką nagrania tytułowego czy okraszonego irytującym „plumkaniem” Letters. O pozbawionych jakiegokolwiek klimatu I’m Sending You My Love For Christmas czy It’s Christmas Day nawet nie ma co wspominać.

To mogła być bardzo dobra płyta. W końcu R. Kelly sroce spod ogona nie wypadł i na muzyce z pogranicza soulu i r&b zna się jak mało kto. Chciał jednak za wiele. 12 Nights of Christmas spokojnie mogłoby być epką zawierającą góra pięć nagrań. I ja nie czułabym się znudzona słuchaniem jej, i sam wokalista prawdopodobnie cieszyłby się większym wzięciem, bo z doświadczenia wiem, że ludzie nie mają ochoty na zasłuchiwanie się w nowych świątecznych utworach. Nic dziwnego, bo kompozycje powstałe kilka dekad temu stoją kilka półek wyżej niż rozwlekłe, niezajmujące kawałki R. Kelly’ego.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułThe Dumplings z nagrodą im. Grzegorza Ciechowskiego. Gościnnie Renata Przemyk i Artur Rojek. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Doroty Kutnik
Następny artykuł„Robię to, aby pokonywać kolejne bariery i zarazem coś sobie udowadniać.” Wywiad z Vixenem
Zuzanna Janicka
Lat 22, studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Wielka pasjonatka muzyki, potrafiąca odnaleźć coś ciekawego w każdym gatunku. Autorka strony The-Rockferry, na której oprócz recenzji płyt znaleźć można całą masę innych muzycznych artykułów.
  • Sprzedał się. :/

  • emmetsid

    cieszę się, że ktoś w tym kraju jeszcze pamięta o królu R&B. Zgadzam się z recenzją, album średni jak na Kelly’ego, ale i tak ma nie osiągalny dla większości artystów tego gatunku poziom. Czekam na kolejne Twoje recenzje tego artysty!!