Nie da się ukryć, że Pitbull ma wypracowaną solidną markę na rynku muzycznym, co w praktyce daje mu wolną rękę jeżeli chodzi o tworzenie nowego materiału. Po Dale, utrzymanym w stricte latynoskim klimacie, przyszła pora na spóźnionego nieco następcę – Climate Change. Nazwa ta, choć może wydawać się adekwatna, ukrywa tak naprawdę pewną pozorność zmian, jakie nastąpiły na nowym albumie.

Król zmian pozornych

Na początek warto postawić sprawę jasno: najnowszy krążek Pitbulla nie przeciera świeżych szlaków, nie wyznacza nowych kanonów ani nie wnosi do muzyki nic, co nie byłoby wcześniej przerobione w ten czy inny sposób. 12 premierowych piosenek to przede wszystkim zbiór radiowego brzmienia, znanego czy to z dotychczasowej dyskografii, czy z dokonań innych muzyków pokroju Pereza. Można by rzec: nuda. Ale nie do końca.

Mimo tego, że gra to i buczy w podobnym tonie, na uwagę zasługuje parę detali, o które bardzo mocno zadbano. Pierwszą rzeczą jest tzw. lista płac, czyli goście zaangażowani w powstawanie Climate Change. Wśród nich znajdziemy takie gwiazdy jak Leona Lewis, Enrique Iglesias, Jennifer Lopez czy Jason Derulo, lecz obok nich, z równym powodzeniem radzą sobie ludzie na pierwszy rzut oka zupełnie niepasujący do stylistyki pop. Wśród tych drugich należy wyróżnić Stephena Marley’a, Travisa Barkera (Blink-182, Yelawolf) czy Micka Jaggera i Keitha Richardsa. A to tylko wybiórcze przykłady ludzi z obu tych grup.

Nauczony doświadczeniem wiem jednak, że jeśli coś na papierze wygląda ładnie, nie oznacza to z automatu, że rzeczywistość okaże się identyczna. W przypadku Pitbulla sprawa nie wygląda najgorzej. Zaproszeni muzycy spełnili swoje zdanie, gdyż udało im się wnieść na płytę nieco ducha środowiska charakterystycznego właśnie dla nich. I tak: w utworze Bad Man słyszymy ciekawie, może nawet nieco punkowo, brzmiące bębny, za które odpowiedzialny jest Barker; Messin’ Around, z featuringiem Enrique Iglesiasa, to downtempowa kompozycja, bujająca się w głośnikach niczym latynoskie biodra; natomiast w Options natrafimy na akustyczne brzmienie gitary, wpadające w klimaty muzyki jamajskiej, tworzonej przez Stephena Marleya.

Różnorodność płyty niewątpliwie jest jej mocną stroną, co widać chociażby po powyższych przykładach. Oczywiście finalnie wszystko opiera się o syntetyczny bit, elektroniczne tło, ładnie brzmiący wokal i rap Pitbulla, co ujmuje nieco wyjątkowości tym pojedynczym wypadkom. Czy jest to wada? Bynajmniej: w końcu w takiej stylistyce obraca się twórca. Dodając do tego fakt, że całość jest bardzo dobrze wyprodukowana oraz brak w niej dziwnych i nieczystych dźwięków, otrzymujemy ładnie zapakowane pudełko pełne przebojowego grania, z nielicznymi przerwami na oddech.

Jedyne, do czego można się przyczepić, co jest w moim mniemaniu największą bolączką stylu Pereza, są teksty. Wszystko opiera się o kult seksu i pożądania, co po paru przesłuchaniach zwyczajnie męczy. Rozumiem, że przeciętny słuchacz tego typu muzyki nie skupia się na szacie lirycznej, lecz na muzyce, niemniej można by od czasu do czasu wprowadzić pewne zmiany hamujące monotematyczność. N-ty tekst o kobiecych kształtach, sprośnych podtekstach czy miłości łóżkowej jest tym, czym bragga w polskim rapie: może być interesujące w jednym czy dwóch przypadkach, ale nie w kilkunastu czy kilkudziesięciu piosenkach.

Czy zatem warto sięgnąć po Climate Change? I tak, i nie. Jeżeli szukacie ciekawej płyty na piątkową domówkę, to jest to bardzo dobry wybór. Jeżeli natomiast poszukujecie czegoś, nad czym warto zawiesić ucho na dłużej, to zdecydowanie Wam odradzam. Album, co prawda nie jest zły – ba – w niektórych kategoriach można śmiało powiedzieć, że jest dobry, lecz tylko przez krótki czas. Później nastaje poranek i pojawia się kac.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Michał Szum
7/10
Marta Muśko
7/10
Dariusz Kozera
6/10
Łukasz Mantiuk
3/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUtwór Tygodnia 191 (03.04. – 09.04.)
Następny artykułEurowizja 2017. Słowenia i „On My Way”
Michał Szum
Pasjonat muzyki, wielbiciel sportu, miłośnik nauki, kucharz amator. W wolnych chwilach publicysta na All About Music :)