Dział Publicystyka Patrycja Markowska - Alter Ego (2013), recenzja Marty Mrowiec

Patrycja Markowska – Alter Ego (2013), recenzja Marty Mrowiec

Długo czekałam na tę płytę. Patrycja Markowska to jedna z moich ulubionych artystek na polskiej scenie muzycznej. Niestety jej najnowszy album nieco mnie rozczarował. Nie tego oczekiwałam.

Alter Ego czyli druga osobowość skrywana gdzieś w głębi nas. Patrząc na znaczenie tytułu na najnowszym krążku Patrycja pokazuje nam siebie właśnie z nieco innej strony. Bardziej stonowanej, melancholijnej, łagodnej. Właśnie, ale czy tego oczekiwaliśmy? Osobiście podoba mi się w takiej wersji, jednak sam krążek pozostawia dużo do życzenia.

Pierwszy pojawił się singiel Alter Ego. Bardzo go nie lubię. Jest kompletnie nie w stylu Patrycji. Bardzo przeszkadzają w nim wszystkie upiększacze w postaci westchnień i jęków, a sam klip jest okropny. Drugi singiel przyniósł płomyk nadziei. Dzień za dniem, bo o nim mowa, to piękna ballada. Markowska pokazuje delikatność swojego wokalu. Piosenka jest ciepła i wzruszająca. Najlepszy numer na płycie. Serio. Tym sposobem dostaliśmy dwie skrajne piosenki do końca nie wiedząc czego oczekiwać.

Alter Ego na sklepowe półki trafiło 28 maja. Po pierwszym przesłuchaniu zaczęłam zastanawiać się czy to na pewno jest płyta Markowskiej. Dostaliśmy 11 utworów w tym dobrze znany duet z Marcinem Spennerem oraz duet z Arturem Gadowskim, który znalazł się na najnowszej płycie IRY X. Odliczając dwa single zostaje nam 7 nowych kompozycji. Jakich? Niestety niezbyt udanych i bardzo przeciętnych.

Mocne numery, które miały być rockowe takimi nie są, a w dodatku psują je teksty, które są słabe i miejscami nijakie. Góra dół czuwanie sen zaczyna się gitarowym wejściem i już jesteśmy przygotowani na mocne uderzenie, jednak numer się nie rozwija. Nim się zmienisz w żart jest wesoła i wpada w ucho niemniej jednak mało ambitne frazy psują jego odbiór. Połączenie melancholijnego refrenu z szybszym i żywymi zwrotkami jest ciekawym pomysłem. Ale nie przemawiają do mnie teksty

„chcę pocałować ciebie tam za siódmą górą w China Town”

Nanana wszystko gra już samym tytułem nie zachęca. Sam numer przeciętny z mało ambitnym refrenem właśnie w postaci nananaan. Brak to kolejny z „mocniejszych” numerów. Brakuje mi w nim pazura i wyrazistości.

Album w jakimś stopniu ratują ballady. Partycja wypada w nich bardzo łagodnie i szczerze. Czuć z nich emocję i przejęcie w wokalu. Lubię ballady, dlatego od pierwszego odsłuchu polubiłam Dzień za dniem. Oceany, o których pisałam w recenzji IRY są magiczne, a wokale Markowskiej i Gadowskiego pasują do siebie idealnie i świetnie razem brzmią. Wielokropek również jest bardzo łagodny, wokal Patrycji koi. Zdziwieniem dla mnie był numer Nie będzie wiosny, który trwa aż 11 minut. Jednak od połowy mamy tylko samą melodię. Delikatną i łagodną, ale nie wiem dlaczego numer został aż tak wydłużony. Album zamyka duet z uczestnikiem drugiej edycji X factora Marcinem Spennerem. Piosenka sama w sobie ładna, jednak nie porywająca.

W ogólnej ocenie album nie wypada dobrze. Brakuje w nim energii, rockowego pazura, charyzmatycznego wokalu Markowskiej. Przede wszystkim brakuje dobrej warstwy lirycznej. Miejscami teksty są koszmarne. Na plus wypadają ballady, są urzekające. Może o to właśnie chodziło? Może Patrycja chciała pokazać swoje bardziej liryczne oblicze? Nie wiem. Patrycję lubię i mocno jej kibicuję. Mam nadzieję, że kolejny album będzie bardziej udany.

markowska alter ego

Marta Mrowiec
Gdyby nie muzyka zapewne więcej pisałaby o książkach. Gdyby nie książki pewnie więcej pisałaby o muzyce. Słucha głównie rapu, ale jest też otwarta na to co dziwne, eksperymentalne i odkrywcze. Unika przeciętności i tego co akurat modne, chyba że jest dobre. Często wraca do starszych,polskich kawałków, które mają swój specyficzny klimat.

Popularne