A w dzisiejszym odcinku: zespół, który gra, nagrywa, koncertuje na małych instrumentach, wśród których są te zabawkowe, duet ze Stanów Zjednoczonych serwujący pop w najlepszym wydaniu, gitarzysta jazzowy, który czaruje jak niewielu. Zapraszam do wysłuchania dzisiejszych propozycji!

Dzisiejszy odcinek rozpocznę od magii. Każdy z nas miał zabawki, prawda? Wielu z nas miało zabawki, które wydawały dźwięki lub były po prostu mini-instrumentami, prawda? Ale czy ktoś z nas wpadł na pomysł, by owe instrumenty wykorzystać do tworzenia i nagrywania muzyki? Wiem jedno – na taki pomysł wpadł Paweł Romańczuk, a było to dokładnie dziesięć lat temu, gdy w jego głowie zrodził się zespół Małe Instrumenty. Artysta zaprosił do współpracy czterech muzyków: Marcina Ożógę, Tomasza Orszulaka, Jędrka Kuziela oraz Maćka Bączyka. Ta nietypowa formacja ma na swoim koncie siedem wydawnictw – w tym jeden singiel, płytę wydaną we Francji oraz audiobook do opowiadania Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach z muzyką skomponowaną właśnie przez muzyków. Małe Instrumenty cieszą się dużą popularnością i przede wszystkim ogromnym szacunkiem za granicą – oczywiście u nas w kraju dokonania zespołu również są doceniane, co potwierdzają występy na takich festiwalach jak Opener czy Era Nowe Horyzonty. A poniżej mała próbka – utwór Pućki, czyli walc zagrany na małych instrumentach. Pachnie to wszystko latami dziecięcymi, ale nie brak w tym wielkiego profesjonalizmu.

Drugi artysta czterdziestego odcinka to amerykański duet o nazwie Sylvan Esso. Tworzą go wokalistka Amelia Meath oraz producent Nick Sanborn, ale dla obojgu ta formacja nie jest debiutem – muzycy są członkami, odpowiednio, Mountain Man oraz Megafaun i Made of Oak. Jako Sylvan Esso wydali jedną płytę w 2014 roku i zatytułowali ją nazwą zespołu – tylko jedną, ponieważ istnieją dopiero od 2013 roku. Ich debiut uplasował się na trzydziestym dziewiątym miejscu Billboard 200 oraz na siódmym miejscu Independent Albums. I teraz najważniejsze – co proponuje nam duet? Otóż jego propozycja to tzw. ambitny pop z domieszką rocka czy synth popu, okraszony świetnym wokalem brzmiącym momentami jak ten AURORY, ale przywodzącym też na myśl dokonania Karin Dreijer Andersson z The Knife – z resztą cała stylistyka kompozycji krąży właśnie wokół współczesnego skandynawskiego popu. A poniżej utwór Hey Mami – jest to zdecydowanie jedna z najlepszych kompozycji formacji, od której ciężko się oderwać.

I na koniec podążyłem tropem moich najświeższych muzycznych fascynacji – gitary elektrycznej w wydaniu jazzowym. W związku z tym, jako ostatniego artystę odcinka, postanowiłem zaprezentować Anthonego Wilsona. Artysta ten pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył Bennington College. Jego kariera obfituje w płyty – na półkach sklepowych znajdziemy jedenaście podpisanych nazwiskiem Wilson (i są to jedynie albumy solowe). Jego pierwsze, a później również kolejne, wydawnictwo zostało nominowane do nagrody Grammy, jego gitarę słychać na płycie Love is the Answer Barbary Streisand, współpracował z Paulem McCartney’em, nagrywał i koncertował z Dianą Krall – słowem artysta wybitny. Jego muzyka to w największej części jazz, ale Wilson nie stroni od innych gatunków – bluesa, rocka, folku, a nawet country czy melodyki popowej. Jako próbkę wybrałem utwór Geranium z ostatniej płyty zatytułowanej Frogtown – jest to leniwa, pełna melancholii kompozycja idealna na niedzielne wyciszenie.