Dzisiejszy odcinek to w dużej części podróż do Słowenii, ale przepleciona wizytą w naszym rodzimym Włocławku. Tak więc na początek sporo melancholii i subtelnej elektroniki, później mocne uderzenie od totalnie absurdalnego zespołu z etykietką agro drinkcore, a na koniec znów elektronika, z tym że bardziej energiczna. Zapraszam do wysłuchania dzisiejszych propozycji!

Na pierwszy ogień dzisiejszego odcinka idzie duet pochodzący ze Słowenii i nazywający się Liamere. W skład tej ljubljańskiej formacji wchodzi dwójka artystów – Kaja Skrbinšek kryjąca się pod pseudonimem Malidah, oraz Andi Koglot, który tworzy jako Ferguson (dodatkowo, w trakcie koncertów, wspiera ich basista Anej Kočevar). Liamere mają na swoim koncie jedną płytę wydaną w 2015 roku i zatytułowaną po prostu nazwą zespołu (wydawnictwo dostępne jest w pełni na bandcampowym profilu zespołu). Dlaczego warto sięgnąć po tę płytę? Dlatego, że to dawka świetnego trip-hopu, doprawionego delikatnym wokalem Kaji Skrbinšek. Również dlatego, że to muzyka krążąca gdzieś pomiędzy Jamesem Blakiem a polskim Sinusoidal, o którym już kiedyś pisałem – czyli usłyszymy mnóstwo melancholii zatopionej w smutnych melodiach i minimalistycznej, sennej elektronice. Poniżej koncertowe wykonanie utworu Cordless.

Zanim zacznę tę część odcinka, muszę wystosować ostrzeżenie. Mianowicie: druga część trzydziestego ósmego odcinka jest skrajnie niepoważna, bo oto przed wami formacja Zachlapany Szczypior! Piszą o sobie tak: Ani nie jesteśmy trzeźwi ani pijani. I to dopiero początek, bo w historii zespołu widnieje taki oto opis: (zespół) powstał na przełomie 1994 i 2012 roku z babraniny, starego siana, z domieszką woni odchodów kaczki wraz z kawałkiem kurnika. Mało? W opisie czytamy dalej: Szczypiorowa twórczość inspirowana jest przede wszystkim tematyką, związaną z problemami współczesnej wsi, martwych zwierząt hodowlanych, maszyn budowniczych, wspólnych wypadów na działkę, jak i również tym, że żelazkiem można zrobić sobie krzywdę. To teraz trochę powagi: muzycy pochodzą z Włocławka i jest ich pięciu (aktualnie czterech, bo poszukiwania perkusisty wciąż trwają). Miało być poważnie, ale nie będzie – przedstawiają się nam jako: Kapryśny BajoroMokry Grzęda oraz Dziadi Muświński. Ich muzyka to grindcore, chociaż oni sami określili się jako agro drinkcore. Miałem okazję widzieć ich kilka razy na scenie i, chociaż na co dzień skrajnie daleko mi do tego typu muzyki, zrobili na mnie duże wrażenie – ich przebrania (kury, świni) i ogólne show, które robią, jest naprawdę godne pochwały. Na koniec taka moja świeża refleksja – pomyślałem, że gdyby ktoś zapragnął zrobić film o Jakubie Wędrowyczu (bohaterze literacki stworzonym przez Andrzeja Pilipiuka), to idealną ścieżkę dźwiękową stworzyłby właśnie Zachlapany Szczypior – świetnie komponuje mi się absurd wyżej wspomnianej postaci z absurdem muzyki zespołu, z ich świńskimi wokalami, harmonijką i całą koncepcją. Poniżej utwór o jakże pięknym tytule Kracze Mie Coś w Brokułach.

Na koniec wrócimy do elektroniki, do Słowenii i idąc tym tropem – do Ljubljany, z której wywodzi się duet zamykający dzisiejszy odcinek. Duet ów obecnie mieszka i tworzy w Berlinie i nazywa się FFX. Jest to formacja stworzona przez parę: Gaję Pegan Nahtigal (znaną również jako GPNGPN) oraz przez Lucijana (on z kolei nazywa siebie również Loutseau). Ich historia prezentuje się następująco: ona jest jest wokalistką i aktorką, on zajmuje się fotografią, produkcją oraz dj’owaniem. Młodzi, zdolni artyści poznają się, zakochują w sobie, łączą się w parę, a po czasie postanawiają połączyć artystyczne siły. W skutek tych wydarzeń, w ubiegłym roku wypuszczają pierwszą EP-kę zatytułowaną Promnite, która zawiera trzy utwory, oraz drugą w roku obecnym, która nosi tytuł Vodka Something Gin With Whatever i składa się z takiej samej liczby utworów, co debiut (oprócz tego warto przewertować ich soundcloud – tam utworów jest znacznie więcej). Muzyka formacji to inteligentnie skomponowana elektronika opierająca się na trip hopie (ale bardziej energicznym niż w przypadku pierwszego artysty dzisiejszego odcinka) i zawierająca liczne zabawy z deformacją wokalu – te elementy brzmią rewelacyjnie. Poniżej utwór z drugiego wydawnictwa zespołu.