Dziś odcinek wygląda następująco: absolutnie niezwykła, magiczna wokalistka z Pakistanu, DJ z Syrii, który potrafi namieszać w głowie za sprawą psychodelicznych dźwięków oraz kompozytor-wiolonczelista, który leniwie snuje swoje smutne muzyczne opowieści. Zapraszam do wysłuchania dzisiejszych propozycji!

Pierwszym wykonawcą, którego wybrałem do dzisiejszego odcinka jest Arooj Aftab. Artystka ta pochodzi z Pakistanu, ale obecnie mieszka w Nowym Jorku. W skład jej zespołu, z którym nagrała do tej pory jedną płytę zatytułowaną Bird Under Water, wchodzi siedmiu muzyków, którzy oprócz klasycznych instrumentów (gitara, perkusja itp.) obsługują te pochodzące z rodzinnego regionu wokalistki – bansuri, który jest rodzajem fletu i sitar – instrument indyjsko-perski. Na debiutanckim krążku znajdziemy pięć kompozycji zanurzonych w klimacie Bliskiego Wschodu, ale nie stroniących od współczesnej muzyki – głównie jazzu. Arooj Aftab wraz z zespołem wprowadza słuchacza w świat pięknych, kojących dźwięków, które podpiera subtelnym głosem, a całość tworzy niezwykle magiczną atmosferę. Płyta ta to moje najświeższe muzyczne odkrycie i zdecydowanie jedno z najcenniejszych w ostatnim czasie.

Drugi artysta tego odcinka to człowiek, z którym nie rozstaję się od dłuższego czasu. Po pierwsze – robi rewelacyjną muzykę. Po drugie – to taki mój osobisty akt solidarności. Z kim? Z ofiarami wojny w Syrii, a dokładniej w Aleppo, bo właśnie z tego miasta pochodzi bohater tej części odcinka, a jest nim Samer Saem Eldahr, który tworzy pod pseudonimem Hello, Psychaleppo!. Ma on na swoim koncie dwie płyty –  HA! oraz Gool L’Ah. Na wydawnictwach tych artysta zamieścił utwory, w których w niezwykle zręczny sposób łączy tradycyjną muzykę syryjską z elektroniką – od downtempo aż po dubstep. Jest to niezwykle ciekawy twór ponieważ, jak nie trudno się domyślić, kompozycje przepełnione są psychodelią, co daje całości ogromną dawkę oryginalności. Poniżej utwór z płyty Gool L’Ah. Jest on zdecydowanie odmienny od innych, ale jest jednym z moich ulubionych – urzekły mnie tu instrumenty dęte, bas i przede wszystkim wokale.

I na koniec postanowiłem zaprezentować artystę, który urzekł mnie swoją wrażliwością – ten artysta to Sebastian Plano nagrywający płyty dla niemieckiej wytwórni Denovali. Plano to wiolonczelista pochodzący z Argentyny. W jego dorobku widnieją dwa krążki – Arrythmical Part of Hearts oraz Impetus. Oba te wydawnictwa opierają się na minimalizmie – obok wiolonczeli usłyszymy niewiele instrumentów, a obok nich równie skromną elektronikę. Kompozycje, które proponuje nam Argentyńczyk są delikatne, poruszające, owiane smutkiem – nie znajduję lepszej propozycji na aurę panującą za oknem. Oczywiście nie jest to propozycja najłatwiejsza w odbiorze (wymaga odpowiedniego nastroju i skupienia), ale przy odrobinie dobrych chęci potrafi wprowadzić w odległy, nieco bajkowy świat.