W dzisiejszym odcinku prezentuję holenderską formację łączącą jazz z ambientem, ukraiński duet, którego muzyka w ostatnim czasie nie daje mi spokoju oraz turecką wokalistkę obdarzoną niezwykłym głosem. Zapraszam do odsłuchu!

Pierwszym z trójki artystów wybranych przeze mnie do dzisiejszego odcinka jest holenderska formacja The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. Zespół ten powstał w 2000 roku i w ciągu tych szesnastu lat działalności nagrał cztery długogrające płyty. W swojej twórczości muzycy The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble łączą muzykę elektroniczną (ambientową) z jazzem. W skutek tego wychodzi niezwykle klimatyczna, owiana aurą tajemniczości i mroku muzyka, która jednocześnie prezentuje bardzo wysoki poziom jakościowy. W kompozycjach formacji partie z przewagą jazzu wypadają zdecydowanie lepiej niż te, w których dominuje ambient, ale najlepiej brzmią te momenty, w których te dwa odmienne gatunki dopełniają się. A poniżej utwór z płyty zatytułowanej Here be dragons  – idealna propozycja na wyciszające wieczory.

Druga formacja dzisiejszego odcinka to w zasadzie formacja numer jeden ostatniego tygodnia mojego życia – ukraiński duet её. W skład tejże grupy wchodzą Katya Ofliyan oraz  Igor Biryuchenko – oboje pochodzący z Kijowa. её zostało powołane na początku bieżącego roku, więc dorobek ilościowy nie jest zbyt imponujący (jest to zaledwie sześć utworów), ale za to jakość nagranego materiału potrafi momentami zwalić z nóg. Z czym mamy do czynienia w tym przypadku? Z muzyką alternatywną, z inteligentnym popem, z rockiem oraz z rewelacyjnym wokalem członkini zespołu. I teraz przyszedł czas na piosenkę, która zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, jak dawno żadna. Poniżej utwór Хавьер – obejrzyjcie teledysk, wsłuchajcie się w głos, w linię melodyczną. Od tygodnia nie potrafię rozstać się z tym utworem i chyba długo nie będę w stanie.

I na koniec przenosimy się do Turcji, w której powita nas młodziutka (ma zaledwie siedemnaście lat!) Sena Şener. Jej kariera, jak nietrudno się domyślić, dopiero się rozpoczyna, ale mam ogromną nadzieję, że już niebawem jej talent rozbłyśnie pełnym blaskiem. Sena Şener gra na gitarze akustycznej, śpiewa, pisze własne piosenki, ale również coveruje (chociażby świetny Back to black z repertuaru Amy Winehouse) i to właśnie covery artystki przeważają w jej obecnym repertuarze. Jednakże najważniejszą rzeczą jest jej głos – wokalistka dysponuje bajeczną barwą, do tego świetnie nią operuje budując nastroje. Poniżej najlepszy dowód – autorski utwór artystki zatytułowany Yalnizim.

Poprzedni artykułUK Charts: Passenger zdobywa swój pierwszy numer jeden, a James Arthur wygrywa bitwę z Chainsmokers
Następny artykułRegina Spektor – Remember Us to Life (2016), recenzja Kamila Pawłowskiego