Dzisiejszy odcinek to podróż z trzema niezwykłymi kobietami. Jest to podróż na Saharę, do Indii, a na końcu do Izraela. I wszystkie te trzy podróże łączy jedno – poprzeplatane są dobiegającymi dźwiękami pustynnego bluesa. Zapraszam do odsłuchu!

Pierwszą bohaterką dzisiejszego odcinka jest, niestety już nieżyjąca, Mariem Hassan. Wokalistka ta pochodziła z Sahary Hiszpańskiej, a jej muzyka wpisuje się w nurt nazywany pustynnym bluesem. W swojej karierze Mariem Hassan nagrała trzy solowe albumy – Deseos w 2005 roku, Shouka w 2010 roku oraz El Aaiun Egdat w 2012 roku, czyli trzy lata przed śmiercią. Jej muzyczne dokonania nie przeszły bez echa – artystka koncertowała na całym świecie, niejednokrotnie będąc główną gwiazdą festiwali muzyki świata. A na co szczególnie warto zwrócić uwagę? Szczególnie warto zwrócić uwagę na głos. Mariem Hassan dysponowała głosem niezwykle silnym, wykorzystując go stuprocentowo, śpiewając z pasją i emocjami. Poniżej próbka – wspaniały utwór La Tumchi Anni z pierwszej płyty artystki.

W roli drugiej bohaterki obsadziłem pochodzącą z Indii, ale wychowaną w Kanadzie artystkę Kiran Ahluwalia. Ta wokalistka i multiinstrumentalistka łączy w swojej twórczości wpływy muzyki indyjskiej, pakistańskiej, afrykańskiej (znów mamy powrót do pustynnego bluesa), ale jednocześnie nie stroniąc od elementów muzyki współczesnej – chociażby jazzu. W skutek jej poczynań, na rynku muzycznym pojawiło się sześć albumów podpisanych jej nazwiskiem. I teraz najważniejsze – te albumu to w dużej części zdobywcy najwyższych laurów, a owych laurów Ahluwalia ma na swoim koncie piętnaście – są to nagrody chociażby dla najlepszych płyt, najlepszej artystki. Poniżej pachnący pustynnym bluesem utwór Hayat.

I na koniec kolejna kobieta niezwykle utalentowana – Neta Elkayam. Artystka ta pochodzi z Izraela, ale tak naprawdę rozdarta jest między dwoma kulturami – arabską i żydowską. Dlaczego? Dlatego, że w jej żyłach płynie również Marokańska krew, a to wszystko za sprawą jej babki, która owszem była żydówką, ale mieszkającą w tym arabskim kraju. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – jak mawia przysłowie. Te dwa odmienne światy łączą się w muzyce Nety Elakayam – mamy tu arabskie oud, ale też mamy klezmerską nutkę. Gdzie można posłuchać tej artystki? Głównie na koncertach, a jednym z nich był występ w Krakowie na Festiwalu Kultury Żydowskiej w 2014 roku. Poniżej fragment występu właśnie z tego festiwalu.