O.S.T.R. - Życie Po Śmierci
  • Data premiery:
    26 02 2016
  • Wytwórnia:
    Asfalt Records
  • Gatunek:
    Rap
  • Single:
    We krwi (Since I Saw You)
Najlepsze utwory:
Życie Po Śmierci, WudzTangClan
Najsłabsze utwory:
We krwi (Since I Saw You)

Jako, że jesteśmy tuż po rozdaniu Oscarów, dość świeżo po Grammy i innych BRIT’ach, toteż wszelkie nagrody w różnych kategoriach są jak najbardziej na czasie. Dlatego Złotego Majka w kategorii „Najszczerszy tytuł płyty” otrzymuje O.S.T.R. za album Życie Po Śmierci. Serio: w świetle prezentowanych nań treści, ten tytuł wgniata w fotel.

Wszystko to za sprawą wydarzeń, jakie miały miejsce w życiu autora w przeciągu ostatniego roku, a które to są prezentowane na płycie w formie piosenek tudzież skitów narracyjnych. Nie będę się rozwodził nad samą historią, bo większość osób zapewne wie doskonale o co chodzi, natomiast skupię się na formie prezentacji tych treści słuchaczowi. Z założenia wydawnictwo to jest kompletnym koncept albumem, będącym sumą uczuć, trosk i chyba przede wszystkim – oddechów, zarówno samego rapera, rodziny oraz bliskich, a finalnie również i fanów.

Krążek zbudowany jest na 23 ścieżkach dźwiękowych, na które składają się zarówno piosenki, jak i wcześniej wspomniane wstawki lektorskie nagrane przez samego Ostrego. I o ile rolach tych pierwszych jest dość jasna, o tyle te drugie tworzą swego rodzaju wprowadzenia do poszczególnych rozdziałów historii, budują klimat i pozwalają lepiej wejść w skórę muzyka. Bo nie ulega wątpliwości to, że aby w pełni zrozumieć tę płytę, trzeba dobrze się wczuć w rolę słuchacza, przy czym nie należy ograniczać się do bycia azjatyckim turystą na wczasach – potrzeba czegoś więcej.

Całą sprawę ułatwia w znacznym stopniu ów podział na poszczególne części będące osobnymi fragmentami biograficznymi. W pierwszej z nich dowiadujemy się o genezie choroby, druga dotyczy czasu okołoszpitalnego, w trzeciej mowa jest o powstaniu z kolan, natomiast czwarta stanowi stricte optymistyczną stronę całej sprawy. Poza oczywistą różnicą, czyli tematyką poszczególnych grup utworów, zmienność na płycie gwarantują same podkłady muzyczne. Nie powiem, że są to jakieś majstersztyki producenckie, ale trzymają one pewien dość wysoki poziom. Mi osobiście muzycznie do gustu najbardziej przypadły dwa kawałki (de facto następujące zaraz po sobie), czyli Życie Po Śmierci i Bilans. Czynniki wywyższające je ponad resztę, to kapitalnie brzmiąca sekcja rytmiczna. Pierwszy pozwala zatopić się w gigantycznej otchłani stworzonej przez minimalistyczne tło i świetny tekst, natomiast w tym drugim kapitalną robotę odwala żywiołowość, zwiastując tym samym dalszy pozytywny bieg wydarzeń.

Wszelkie kwestie związane z samym rapem są sprawą indywidualną, ale o ile nie jestem wielkim fanem flow Ostrego i na niektórych poprzednich płytach wręcz mnie ono drażniło, o tyle na tym krążku nie mam z nim żadnego problemu. Myślę, że spowodowane jest to m.in. świetnym klimatem zbudowanym wokół, a to wg mnie jest w stanie zrekompensować wszystko. Co do samych treści tekstów, to wielkie brawa dla pana Adama, bo pomimo, że rzeczy są przedstawiane w dość jasny i prosty sposób, to wyrażają one sporo emocji i świetnie oddają uczucia towarzyszące mu w trakcie całego zamieszania. Droga z feralnego koncertu w Bielsku do sali szpitalnej zawarta w utworze Diagnoza, opis stanu po podaniu narkozy z piosenki Miami czy pierwsze wyjście na miasto nakreślone w WudzTangClan, to tylko nieliczne przykłady. Jakby tego było mało, to w numerze Jaki Ojciec Taki Syn otrzymujemy aż DWÓCH Ostrych, a to za sprawą starszego syna rapera, który wszedł na bit lepiej niż 3/4 przehajpowanych gimbusów na dubstepowych podkładach.

A teraz poważnie: wielki szacunek dla pana Adama za to, że zechciał podzielić się ze słuchaczami tym co go spotkało. Wszelkie sprawy związane z sympatią lub antypatią do Ostrego w tym wypadku można schować do kieszeni, bo Życie Po Śmierci jest spójną, konceptualną całością – albo bierze się ją w jednym kawałku, albo „do widzenia”. Ja to kupuję. Dzięki Ostry.